Gdzie ubiera się nowy przeor dominikanów?
13.03.2010
, aktualizacja: 12.03.2010 20:25
Ojciec Cyprian Klahs wolny czas najchętniej spędza na rowerze. Dużo czyta, a ubiera się w...
ZOBACZ TAKŻE
- Ojciec Paweł Kozacki pożegnał się z poznaniakami (14-03-10, 20:43)
Kościół i klasztor dominikanów to szczególne miejsce na mapie Poznania. W każdą niedzielę w kościele, który nie ma swoich parafian, gromadzi się 4 tys. poznaniaków. Co ich przyciąga? Liturgia pozbawiona przesadnej celebracji, ale też nie byle jaka, cierpliwi spowiednicy, śpiewy oparte na prostych biblijnych frazach, a przede wszystkim kazania, głoszone po ludzku, bez księżowskiej maniery i wyssanych z palca opowieści. Sami dominikanie twierdzą, że najważniejsza i najbardziej przyciągająca wiernych jest ich działalność duszpasterska.
Właśnie w tym kościele i klasztorze, pomiędzy ul. Kościuszki, Libelta i al. Niepodległości, kilka dni temu nastąpiła zmiana warty: nowym przeorem, po o. Jakubie Kruczku, został o. Cyprian Klahs.
O. Jakub o swoim następcy: - Rozważny, skromny i pobożny, będzie świetnym przeorem. Gdybym nie był o tym przekonany, to bym na niego nie głosował - zdradza, choć wybory były tajne.
O. Cyprian urodził się 40 lat temu na Kaszubach, jako Adam. Dlaczego wstępując do klasztoru zmienił imię? - Byłem zauroczony Norwidem, wcale nie św. Cyprianem - tłumaczy nowy przeor. I dodaje: - To była ryzykowna decyzja, bo panował przesąd, że ci, co wybierają nowe, zakonne imiona, występują z klasztoru. I rzeczywiście: imię zmieniło pięciu na 18 moich współbraci z nowicjatu i tylko ja zostałem w klasztorze, do tego ledwo ledwo...
Co znaczy "ledwo ledwo"? O. Cyprian opowiada historię, która przydarzyła mu się na IV roku studiów: - Napisałem do generała zakonu prośbę o zwolnienie ze ślubów, wysłałem ją i wystąpiłem z zakonu. Po trzech miesiącach odesłali mi wniosek do uzupełnienia, bo okazało się, że zabrakło podpisu. Ale wtedy ja już postanowiłem, że jednak chcę do klasztoru wrócić.
Nie chciał zostać księdzem. Po podstawówce wybierał się do liceum lotniczego w Dęblinie, ale nie przyjęto go ze względów zdrowotnych. Poszedł więc do Technikum Chemicznego w Gorzowie. Tam zaczął myśleć o kapłaństwie: - Początkowo chciałem zostać księdzem diecezjalnym, a mój przyjaciel z internatu rozważał wstąpienie do dominikanów lub jezuitów. Kupiłem mu w prezencie książkę o dominikanach, ale zanim ją dałem, przeczytałem. I ostatecznie ja wstąpiłem do dominikanów, a on jest księdzem diecezjalnym.
Ja zareagowali rodzice? - Tato się nie wypowiadał, a mama nie miała nic przeciwko. Zresztą rodzice mieli już wtedy wnuki, więc chyba było im łatwiej.
Po święceniach o. Cyprian trafił do Prudnika. Przez dwa lata uczył religii w zespole szkół zawodowych: - To było trudne doświadczenie, ale bardzo ważne - wspomina.
Następne dwa lata spędził w Warszawie: pracował w Katolickiej Agencji Informacyjnej, bo zwyczajowo w KAI zawsze jest jakiś dominikanin. O. Cyprian m.in. szefował zespołowi, który od strony medialnej pomagał dziennikarzom podczas dwóch pielgrzymek papieskich. Jego ówczesny szef, redaktor naczelny KAI Marcin Przyciszewski, jest do dziś pod wrażeniem o. Cypriana: - To najbardziej pracowity dominikanin, jaki kiedykolwiek się u nas pojawił. Poza tym ma duże poczucie humoru, dystans do siebie i świetny kontakt z ludźmi.
Z Warszawy został przeniesiony do Gdańska - tam przez pięć lat był duszpasterzem akademickim. Z wieloma ówczesnymi studentami ma kontakt do dziś. Od gdańskich studentów dostał psa, Gryfa, z którym dwa i pół roku mieszkał w zakonnej celi. Z Gryfem przyjechał do Poznania.
Przez ostatnie piąć lat był redaktorem naczelnym oficyny wydawniczej "W drodze". To praca polegająca na szukaniu książek, zlecaniu tłumaczeń, redagowaniu. Te obowiązki pełnić będzie jeszcze do wakacji.
Wolny czas najchętniej spędza na rowerze. Samotnie przejechał już Niemcy, Litwę, Słowację, Austrię, Węgry i Polskę. - Gdy w ostatnie wakacje wybrał się do Bawarii, rower popsuł mu się już w Międzyrzeczu, ale z wyprawy nie zrezygnował - mówi o. Paweł.
Podczas tych wycieczek nocuje gdzie popadnie. - Czasem nawet w rowie albo na ambonie w lesie - zdradza o. Tomasz Zamorski z Łodzi, przyjaciel o. Cypriana.
Poza tym mnóstwo czasu spędza nad książkami. - Jest bardzo oczytany. Jak wpadnie mi w rękę coś ciekawego, jest bardzo prawdopodobne, że Cyprian już to czytał - mówi o. Paweł.
- Fajny facet, bardzo sympatyczny i poukładany - chwali go też o. Jarosław Głodek (sam zasłynął tym, że na niedzielne msze u dominikanów o godz. 21 zaczęły przychodzić takie tłumy, że brakowało miejsca w kościele).
Współbracia zgodnie podkreślają też, że o. Cyprian jest małomówny. Jego przyjaciel o. Tomasz ujmuje to inaczej: - Małomówny, ale rozmowny. Cyprian potrafi być duszą towarzystwa.
Czy małomówność nie przeszkadza w pracy kaznodziejskiej? - Nie mam obaw przed głoszeniem kazań, choć czasami nie wiem, co powiedzieć - przyznaje nowy przeor.
- Nie lansuje się, nie lubi błyszczeć, ale jest wesoły i dowcipny - podkreśla o. Paweł. I również zwraca uwagę na pracowitość i skromność o. Cypriana.
Ubiera się tylko w lumpeksach. I ponoć wcale nie dlatego, że dominikanie to zakon żebraczy: - Nie ma w tym żadnej ideologii - przekonuje nowy przeor. I zdradza, gdzie najchętniej zagląda: - Mój ulubiony lumpeks to ten na Św. Marcinie, koło Sphinxa, pozostałe splajtowały.
O. Paweł: - Cyprian jest też bardzo uczynny i niezwykle dyskretny. Jako jeden z doradców prowincjała [przełożonego wszystkich polskich klasztorów - red.] uczestniczy w spotkaniach, na których omawia się wszystkie ważne sprawy, również personalne. Ale nie pamiętam, żebym się kiedyś czegoś od niego dowiedział.
Nie wie jeszcze, co jako nowy przeor zamierza w poznańskim klasztorze zmienić: - Na razie się przyglądam, bo rolą przeora jest wiedzieć, co się dzieje, i wspierać braci. W każdym razie rewolucji nie planuję - śmieje się o. Cyprian. Ale przyznaje, że nowa rola już teraz zmienia perspektywę: - Ot, choćby kieszonkowe. Każdy z nas dostaje co miesiąc po 130 zł na drobne wydatki. Do niedawna chciałem, żeby kieszonkowe było wyższe, ale teraz jakoś podwyżka nie wydaje mi się taka niezbędna.
Właśnie w tym kościele i klasztorze, pomiędzy ul. Kościuszki, Libelta i al. Niepodległości, kilka dni temu nastąpiła zmiana warty: nowym przeorem, po o. Jakubie Kruczku, został o. Cyprian Klahs.
O. Jakub o swoim następcy: - Rozważny, skromny i pobożny, będzie świetnym przeorem. Gdybym nie był o tym przekonany, to bym na niego nie głosował - zdradza, choć wybory były tajne.
O. Cyprian urodził się 40 lat temu na Kaszubach, jako Adam. Dlaczego wstępując do klasztoru zmienił imię? - Byłem zauroczony Norwidem, wcale nie św. Cyprianem - tłumaczy nowy przeor. I dodaje: - To była ryzykowna decyzja, bo panował przesąd, że ci, co wybierają nowe, zakonne imiona, występują z klasztoru. I rzeczywiście: imię zmieniło pięciu na 18 moich współbraci z nowicjatu i tylko ja zostałem w klasztorze, do tego ledwo ledwo...
Co znaczy "ledwo ledwo"? O. Cyprian opowiada historię, która przydarzyła mu się na IV roku studiów: - Napisałem do generała zakonu prośbę o zwolnienie ze ślubów, wysłałem ją i wystąpiłem z zakonu. Po trzech miesiącach odesłali mi wniosek do uzupełnienia, bo okazało się, że zabrakło podpisu. Ale wtedy ja już postanowiłem, że jednak chcę do klasztoru wrócić.
Nie chciał zostać księdzem. Po podstawówce wybierał się do liceum lotniczego w Dęblinie, ale nie przyjęto go ze względów zdrowotnych. Poszedł więc do Technikum Chemicznego w Gorzowie. Tam zaczął myśleć o kapłaństwie: - Początkowo chciałem zostać księdzem diecezjalnym, a mój przyjaciel z internatu rozważał wstąpienie do dominikanów lub jezuitów. Kupiłem mu w prezencie książkę o dominikanach, ale zanim ją dałem, przeczytałem. I ostatecznie ja wstąpiłem do dominikanów, a on jest księdzem diecezjalnym.
Ja zareagowali rodzice? - Tato się nie wypowiadał, a mama nie miała nic przeciwko. Zresztą rodzice mieli już wtedy wnuki, więc chyba było im łatwiej.
Po święceniach o. Cyprian trafił do Prudnika. Przez dwa lata uczył religii w zespole szkół zawodowych: - To było trudne doświadczenie, ale bardzo ważne - wspomina.
Następne dwa lata spędził w Warszawie: pracował w Katolickiej Agencji Informacyjnej, bo zwyczajowo w KAI zawsze jest jakiś dominikanin. O. Cyprian m.in. szefował zespołowi, który od strony medialnej pomagał dziennikarzom podczas dwóch pielgrzymek papieskich. Jego ówczesny szef, redaktor naczelny KAI Marcin Przyciszewski, jest do dziś pod wrażeniem o. Cypriana: - To najbardziej pracowity dominikanin, jaki kiedykolwiek się u nas pojawił. Poza tym ma duże poczucie humoru, dystans do siebie i świetny kontakt z ludźmi.
Z Warszawy został przeniesiony do Gdańska - tam przez pięć lat był duszpasterzem akademickim. Z wieloma ówczesnymi studentami ma kontakt do dziś. Od gdańskich studentów dostał psa, Gryfa, z którym dwa i pół roku mieszkał w zakonnej celi. Z Gryfem przyjechał do Poznania.
Przez ostatnie piąć lat był redaktorem naczelnym oficyny wydawniczej "W drodze". To praca polegająca na szukaniu książek, zlecaniu tłumaczeń, redagowaniu. Te obowiązki pełnić będzie jeszcze do wakacji.
Wolny czas najchętniej spędza na rowerze. Samotnie przejechał już Niemcy, Litwę, Słowację, Austrię, Węgry i Polskę. - Gdy w ostatnie wakacje wybrał się do Bawarii, rower popsuł mu się już w Międzyrzeczu, ale z wyprawy nie zrezygnował - mówi o. Paweł.
Podczas tych wycieczek nocuje gdzie popadnie. - Czasem nawet w rowie albo na ambonie w lesie - zdradza o. Tomasz Zamorski z Łodzi, przyjaciel o. Cypriana.
Poza tym mnóstwo czasu spędza nad książkami. - Jest bardzo oczytany. Jak wpadnie mi w rękę coś ciekawego, jest bardzo prawdopodobne, że Cyprian już to czytał - mówi o. Paweł.
- Fajny facet, bardzo sympatyczny i poukładany - chwali go też o. Jarosław Głodek (sam zasłynął tym, że na niedzielne msze u dominikanów o godz. 21 zaczęły przychodzić takie tłumy, że brakowało miejsca w kościele).
Współbracia zgodnie podkreślają też, że o. Cyprian jest małomówny. Jego przyjaciel o. Tomasz ujmuje to inaczej: - Małomówny, ale rozmowny. Cyprian potrafi być duszą towarzystwa.
Czy małomówność nie przeszkadza w pracy kaznodziejskiej? - Nie mam obaw przed głoszeniem kazań, choć czasami nie wiem, co powiedzieć - przyznaje nowy przeor.
- Nie lansuje się, nie lubi błyszczeć, ale jest wesoły i dowcipny - podkreśla o. Paweł. I również zwraca uwagę na pracowitość i skromność o. Cypriana.
Ubiera się tylko w lumpeksach. I ponoć wcale nie dlatego, że dominikanie to zakon żebraczy: - Nie ma w tym żadnej ideologii - przekonuje nowy przeor. I zdradza, gdzie najchętniej zagląda: - Mój ulubiony lumpeks to ten na Św. Marcinie, koło Sphinxa, pozostałe splajtowały.
O. Paweł: - Cyprian jest też bardzo uczynny i niezwykle dyskretny. Jako jeden z doradców prowincjała [przełożonego wszystkich polskich klasztorów - red.] uczestniczy w spotkaniach, na których omawia się wszystkie ważne sprawy, również personalne. Ale nie pamiętam, żebym się kiedyś czegoś od niego dowiedział.
Nie wie jeszcze, co jako nowy przeor zamierza w poznańskim klasztorze zmienić: - Na razie się przyglądam, bo rolą przeora jest wiedzieć, co się dzieje, i wspierać braci. W każdym razie rewolucji nie planuję - śmieje się o. Cyprian. Ale przyznaje, że nowa rola już teraz zmienia perspektywę: - Ot, choćby kieszonkowe. Każdy z nas dostaje co miesiąc po 130 zł na drobne wydatki. Do niedawna chciałem, żeby kieszonkowe było wyższe, ale teraz jakoś podwyżka nie wydaje mi się taka niezbędna.
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Gdzie ubiera się nowy przeor dominikanów?
romanski
14.03.10, 06:42
Gratulacje o. Cyprianiepozdrawia stara gdanska Gorka.....»
-
Piszecie o Dominikanach z Poznania a w Lublinie ró
micro5
14.03.10, 08:37
Miło jest przeczytać dobre słowo o Dominikanach , . MOje zdanie o kościele katolickim zmieniłem na dobre poznając Dominikanów z Lublina ich dbałość o utrzymanie zabytków o ludzi i »
-
Gazeta.pl - Słowo Boże na niedzielę
vontomke
14.03.10, 09:27
gacie dominikanina godne pierwszej strony Gazety»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




