Jak "Groszek" bawił się w chowanego
12.03.2010
, aktualizacja: 12.03.2010 19:24
"Groszek", członek znanego w latach 90. gangu piątkowskiego, w kartotece ma napady, rozboje i wymuszenia. Złapała go właśnie policyjna specgrupa.
Poszukiwany dwoma listami gończymi Tomasz G. ukrywał się od trzech lat. Gdy jeden poznański sąd skazał go na pięcioletnią odsiadkę za napady, wymuszenia i rozboje, a drugi dołożył jeszcze wyrok za oszustwa, Tomasz G. zapadł się pod ziemię. W przestępczym środowisku krążyła niepotwierdzona plotka, że "Groszek" (taką dostał ksywę) wyjechał za granicę.
Gangster został jednak w Polsce. Do serca wziął sobie powiedzenie, że pod latarnią najciemniej, bo został w Poznaniu. Zaczął jednak wynajmować i często zmieniać mieszkania. Zerwał też ze starymi znajomymi. Wiedział, że gdyby półświatek dowiedział się o jego obecności, ktoś mógłby go "sprzedać" policji.
I rzeczywiście, przez trzy lata policja była bezradna. Ale kilka dni temu sprawę "Groszka" dostali kryminalni z zespołu poszukiwań celowych - ta specgrupa wielkopolskiej policji zajmuje się szukaniem najgroźniejszych bandytów i jest najskuteczniejsza w Polsce.
Policjanci namierzyli Tomasza G. i zatrzymali pod poznańską Areną. Gdy razem ze znajomym wjechał bmw na parking, zaskoczyli go antyterroryści. I "Groszek" trafił za kratki. Nie miał dokumentów na wypadek, gdyby patrol legitymował go na ulicy. Podałby się wtedy za kogoś innego. Miał natomiast trzy telefony komórkowe. Prawdopodobnie nie zerwał z przestępczą działalnością, choć się nie wychylał.
38-letni dziś "Groszek" w latach 90. należał do młodego gangu piątkowskiego, który toczył wojnę o prymat z grupą z centrum Poznania. Trzon tej drugiej stanowili doświadczeni przestępcy, często dawni cinkciarze, na czele ze Zbyszkiem B., "Makowcem". Latem 1994 r. "Gazeta" opisała działalność obu gangów. Wtedy jeden z przyjaciół gangsterów z Piątkowa wrzucił do naszej kawiarni Gazeta Cafe wojskową petardę. Rok później przywódca gangu Damian Sz. zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Wkrótce potem policja rozbiła jego grupę.
Gangster został jednak w Polsce. Do serca wziął sobie powiedzenie, że pod latarnią najciemniej, bo został w Poznaniu. Zaczął jednak wynajmować i często zmieniać mieszkania. Zerwał też ze starymi znajomymi. Wiedział, że gdyby półświatek dowiedział się o jego obecności, ktoś mógłby go "sprzedać" policji.
I rzeczywiście, przez trzy lata policja była bezradna. Ale kilka dni temu sprawę "Groszka" dostali kryminalni z zespołu poszukiwań celowych - ta specgrupa wielkopolskiej policji zajmuje się szukaniem najgroźniejszych bandytów i jest najskuteczniejsza w Polsce.
Policjanci namierzyli Tomasza G. i zatrzymali pod poznańską Areną. Gdy razem ze znajomym wjechał bmw na parking, zaskoczyli go antyterroryści. I "Groszek" trafił za kratki. Nie miał dokumentów na wypadek, gdyby patrol legitymował go na ulicy. Podałby się wtedy za kogoś innego. Miał natomiast trzy telefony komórkowe. Prawdopodobnie nie zerwał z przestępczą działalnością, choć się nie wychylał.
38-letni dziś "Groszek" w latach 90. należał do młodego gangu piątkowskiego, który toczył wojnę o prymat z grupą z centrum Poznania. Trzon tej drugiej stanowili doświadczeni przestępcy, często dawni cinkciarze, na czele ze Zbyszkiem B., "Makowcem". Latem 1994 r. "Gazeta" opisała działalność obu gangów. Wtedy jeden z przyjaciół gangsterów z Piątkowa wrzucił do naszej kawiarni Gazeta Cafe wojskową petardę. Rok później przywódca gangu Damian Sz. zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Wkrótce potem policja rozbiła jego grupę.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...


