Grobelny w PO: Mam dyskomfort wchodząc do partii
01.07.2011
, aktualizacja: 10.03.2010 21:06
Polityk nigdy nie powie, że nie wystąpi z jakiejś partii. Jak nie będę się zgadzał z programem PO, to nie będę go firmował swoim nazwiskiem - mówi prezydent Ryszard Grobelny, nowy członek Platformy
ZOBACZ TAKŻE
- Platforma z kandydata Grobelnego nie zrezygnuje (01-07-11, 00:00)
- Wystawa dyskredytująca Okrągły Stół krąży po liceach (01-07-11, 00:00)
- Poznań: w maju pomnik adwokatów Czerwca'56 (11-03-10, 19:31)
- Tak się bawi, tak się bawi, młody PiS! (01-07-11, 00:00)
- Szmajdziński w Poznaniu nie zapełnił sali (01-07-11, 00:00)
- Prezes PiS znów został prezesem (01-07-11, 00:00)
- Buzek, Mazowiecki, Wałęsa... Na 20 lat samorządu (01-07-11, 00:00)
- Grobelny w PO i zostanie kandydatem na prezydenta (01-07-11, 00:00)
- Plan PiS: Polska w 2020 r. wśród najbogatszych państw świata, a Polacy na plażach Egiptu (01-07-11, 00:00)
- Grobelny i Stuligrosz do PiS: przyznajcie się do błędu (01-07-11, 00:00)
- Kto przegra z Ryszardem Grobelnym, ten wygra (01-07-11, 00:00)
Rozmowa z prezydentem Poznania
Piotr Bojarski, Michał Wybieralski: W 2007 r. napisał pan krytyczny list do wielkopolskiej Platformy. Zarzucał pan jej, że to partia bez własnego zdania. Napisał pan: "Nawet górale coś tam wspominają, iż g... płynie z prądem, ino szlachetna ryba nie". Co się stało, że teraz popłynął pan z PO?
Ryszard Grobelny: Poziom debaty wewnątrz wielkopolskiej PO zmienił się na plus. Jest tam reprezentowanych więcej nurtów, głośniej ze sobą dyskutują. Ta debata i te kontrowersje są pozytywne.
PO zyskała na tym, że przyciągnęła do partii znanego i popularnego polityka. A co pan zyskał na wstąpieniu do Platformy? Utrącił potencjalnego kontrkandydata w wyborach?
- Nie podchodzę do tego w kategoriach krótkoterminowych, czyli w perspektywie najbliższych wyborów. Nie chodzi o to, kto wygra wybory, ale jaki będzie styl rządzenia miastem po wyborach. W moim przekonaniu przed Poznaniem trudny okres przygotowań do Euro 2012 i przeprowadzenia tej imprezy oraz przygotowania rozwoju miasta po Euro w dość trudnej sytuacji finansowej. To wymaga większej koncentracji, szybszego podejmowania decyzji i zawierania kompromisów. Jestem przekonany, że będzie to możliwe na wewnętrznych debatach w PO i dzięki większości w radzie miasta, którą - mam nadzieję - partia ponownie zdobędzie.
Nie ma pan dyskomfortu, wchodząc do partii, która ciągle zmienia zdanie na pana temat? W poprzedniej kampanii Bronisław Komorowski mówił, że nie jest pan człowiekiem z bajki Platformy, a premier Donald Tusk, że poznaniacy dobrze wiedzą, dlaczego Grobelny nie powinien być już prezydentem.
- Mam dyskomfort, wchodząc w ogóle do partii. Bycie prezydentem niezależnym daje większy komfort, pozwala prowadzić własną politykę.
Przed poprzednimi wyborami rozmawialiśmy, ale nie doszliśmy do porozumienia. Krótko po tamtych wyborach PO proponowała mi start do parlamentu, więc ich punkt widzenia już wtedy się zmienił. Dla mnie naturalne było, że nie mogłem startować do Sejmu jako świeżo wybrany prezydent. Poprosili mnie więc o wsparcie merytoryczne w kampanii wyborczej, co zrobiłem. Retoryka wyborcza różni się od prawdziwej współpracy.
Wyobraża pan sobie sytuację, w której musi realizować uzgodnione wewnątrz PO rozwiązanie, z którym pan się nie zgadza?
- Dopóki PO ma większość w radzie miasta, taka sytuacja i tak ma miejsce.
Ale dziś możecie debatować na sesjach, przedstawiać zdania publicznie. A teraz takie rozmowy będą odbywać się w zamkniętych gremiach partyjnych.
- Od dłuższego czasu debata wewnątrz PO jest debatą publiczną, z czego Platforma z początku nie była zadowolona. Uważała to za wyciek informacji z wewnątrz partii. Ale myślę, że się do tego już przyzwyczaiła. Tak duża partia musi uznać, że każda debata wewnątrz niej jest debatą publiczną. Wracając do pytania: nie mogę zostać przymuszony do czegoś, czego nie chcę. Proszę sobie wyobrazić, że PO przymusza premiera do czegoś, z czym on się nie zgadza.
Chce pan być takim lokalnym premierem?
- Prezydent miasta - w zupełnie innej skali - zarządza organem wykonawczym w mieście. Na pewno może być skłonny do kompromisów, ale nie do zależności. I premier Tusk dość wyraźnie pokazuje, że to rozumie.
Pana prawnicy przekonali działaczy PO, że ze sprawy Kulczykparku w sądzie wyjdzie pan obronną ręką?
- Nic o tym nie wiem. Mało tego, jestem przekonany, że w trakcie postępowania sądowego nikt nie jest w stanie przedłożyć takiej gwarancji.
Wyobraża pan sobie, że PO wskaże innego na kandydata na prezydenta Poznania, niż pan?
- Wyobrażam, ale nie sądzę, żeby to miało miejsce.
Szefem miejskiej PO zostanie pewnie Filip Kaczmarek, pana niedoszły kontrkandydat w wyborach...
- Mam wrażenie, że tak tylko twierdziła prasa.
Piotr Bojarski, Michał Wybieralski: W 2007 r. napisał pan krytyczny list do wielkopolskiej Platformy. Zarzucał pan jej, że to partia bez własnego zdania. Napisał pan: "Nawet górale coś tam wspominają, iż g... płynie z prądem, ino szlachetna ryba nie". Co się stało, że teraz popłynął pan z PO?
Ryszard Grobelny: Poziom debaty wewnątrz wielkopolskiej PO zmienił się na plus. Jest tam reprezentowanych więcej nurtów, głośniej ze sobą dyskutują. Ta debata i te kontrowersje są pozytywne.
PO zyskała na tym, że przyciągnęła do partii znanego i popularnego polityka. A co pan zyskał na wstąpieniu do Platformy? Utrącił potencjalnego kontrkandydata w wyborach?
- Nie podchodzę do tego w kategoriach krótkoterminowych, czyli w perspektywie najbliższych wyborów. Nie chodzi o to, kto wygra wybory, ale jaki będzie styl rządzenia miastem po wyborach. W moim przekonaniu przed Poznaniem trudny okres przygotowań do Euro 2012 i przeprowadzenia tej imprezy oraz przygotowania rozwoju miasta po Euro w dość trudnej sytuacji finansowej. To wymaga większej koncentracji, szybszego podejmowania decyzji i zawierania kompromisów. Jestem przekonany, że będzie to możliwe na wewnętrznych debatach w PO i dzięki większości w radzie miasta, którą - mam nadzieję - partia ponownie zdobędzie.
Nie ma pan dyskomfortu, wchodząc do partii, która ciągle zmienia zdanie na pana temat? W poprzedniej kampanii Bronisław Komorowski mówił, że nie jest pan człowiekiem z bajki Platformy, a premier Donald Tusk, że poznaniacy dobrze wiedzą, dlaczego Grobelny nie powinien być już prezydentem.
- Mam dyskomfort, wchodząc w ogóle do partii. Bycie prezydentem niezależnym daje większy komfort, pozwala prowadzić własną politykę.
Przed poprzednimi wyborami rozmawialiśmy, ale nie doszliśmy do porozumienia. Krótko po tamtych wyborach PO proponowała mi start do parlamentu, więc ich punkt widzenia już wtedy się zmienił. Dla mnie naturalne było, że nie mogłem startować do Sejmu jako świeżo wybrany prezydent. Poprosili mnie więc o wsparcie merytoryczne w kampanii wyborczej, co zrobiłem. Retoryka wyborcza różni się od prawdziwej współpracy.
Wyobraża pan sobie sytuację, w której musi realizować uzgodnione wewnątrz PO rozwiązanie, z którym pan się nie zgadza?
- Dopóki PO ma większość w radzie miasta, taka sytuacja i tak ma miejsce.
Ale dziś możecie debatować na sesjach, przedstawiać zdania publicznie. A teraz takie rozmowy będą odbywać się w zamkniętych gremiach partyjnych.
- Od dłuższego czasu debata wewnątrz PO jest debatą publiczną, z czego Platforma z początku nie była zadowolona. Uważała to za wyciek informacji z wewnątrz partii. Ale myślę, że się do tego już przyzwyczaiła. Tak duża partia musi uznać, że każda debata wewnątrz niej jest debatą publiczną. Wracając do pytania: nie mogę zostać przymuszony do czegoś, czego nie chcę. Proszę sobie wyobrazić, że PO przymusza premiera do czegoś, z czym on się nie zgadza.
Chce pan być takim lokalnym premierem?
- Prezydent miasta - w zupełnie innej skali - zarządza organem wykonawczym w mieście. Na pewno może być skłonny do kompromisów, ale nie do zależności. I premier Tusk dość wyraźnie pokazuje, że to rozumie.
Pana prawnicy przekonali działaczy PO, że ze sprawy Kulczykparku w sądzie wyjdzie pan obronną ręką?
- Nic o tym nie wiem. Mało tego, jestem przekonany, że w trakcie postępowania sądowego nikt nie jest w stanie przedłożyć takiej gwarancji.
Wyobraża pan sobie, że PO wskaże innego na kandydata na prezydenta Poznania, niż pan?
- Wyobrażam, ale nie sądzę, żeby to miało miejsce.
Szefem miejskiej PO zostanie pewnie Filip Kaczmarek, pana niedoszły kontrkandydat w wyborach...
- Mam wrażenie, że tak tylko twierdziła prasa.
1
2
następne »
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Grobelny w PO: Mam dyskomfort wchodząc do partii
pojznkabalister
10.03.10, 22:00
Biedny, ma dyskomfort - proponuję, żeby się nie męczył, tylko raz na zawsze zaszył w domu.A poza tym zdanie: "Polityk nigdy nie powie, że nie wystąpi z jakiejś partii" jest największym »
-
A ja już nie mam dyskomfortu
mamnadziejezetanazwajestwolna
11.03.10, 06:23
pa pa po po»
-
Re: Grobelny w PO: Mam dyskomfort wchodząc do par
kingusia711
13.03.10, 10:53
W takim razie należałoby zakończyć karierę polityczną raz na zawsze :>»
Najczęściej czytane24 htydzień





