Bohater zawsze jednym okiem zerka na wodę

Ewa Mikulec
09.03.2010 , aktualizacja: 09.03.2010 20:03
A A A Drukuj
Bilans? Ból gardła i ogromna satysfakcja. Młodszy aspirant Dariusz Białkowski z komisariatu wodnego w Poznaniu skoczył w poniedziałek do lodowatej Warty, by uratować kobietę.

Fot. / AG
Dariusz Białkowski lubi wodę. Najbardziej - dawać nura w głębiny ciepłych mórz. Uważa, że jest tam pięknie. - Wystarczy spojrzeć na rafy koralowe Morza Czerwonego - mówi. W swojej pracy jednak wcale tyle piękna nie widzi. Wielkopolskie zbiorniki wodne nie grzeszą czystością. Nie ma też w nich wspaniałych kolorów rafy. - Ciemne dno, szarość. Nic ładnego - mówi. - Ale zawsze można znaleźć dawno zatopioną łódź. Lub topielca - dodaje.

Nurkując po topielca, wyłączaliśmy emocje

- To było najtrudniejsze - mówi o dziesięciu latach w kaliskiej Ochotniczej Straży Pożarnej, kiedy zajmował się poszukiwaniem ludzi pod wodą. - Najgorzej było zimą, pod lodem. Linka, do której przywiązany jest nurek, w każdej chwili może się zerwać, odcinając drogę powrotu. Schodzenie w głębiny w poszukiwaniu topielców zamienialiśmy w konkurowanie. Kto pierwszy dotarł do ciała, był najlepszy. Takie podejście pomagało wyeliminować emocje, które w tego typu pracy naprawdę lepiej wyciszyć. Inaczej byłoby ciężko ją wykonywać - mówi.

Pierwszego topielca wyciągnął mając 16 lat, i to w trakcie swojej pierwszej akcji poszukiwawczej. - Cierpienie rodzin stojących na brzegu było straszne - wspomina. Postanowił więc zostać ratownikiem. Potem - policjantem w komisariacie wodnym. Jest też przewodnikiem nowofundlanda - włochatego, czarnego psa o anielskim usposobieniu, który bardzo pomaga ratownikom w poszukiwaniach.

W poniedziałek uratował 38-letnią kobietę. Weszła do Warty, prawdopodobnie chciała się utopić. - Wskoczyłem do wody od strony Rataj i płynąłem w kierunku Starego Miasta. Po ok. 100 metrach, udało mi się ją chwycić - opowiada. - Kiedy mnie zobaczyła, zaczęła uciekać. Chwyciłem ją w ostatniej chwili. Była już bez sił - mówi.

"Nie idziemy na plażę, znowu będziesz kogoś ratował!"

Kiedy nie pływa, remontuje i naprawia. Przed nim remont drugiej łazienki i elewacji. - Żona prosi bym zrobił ją, bo córka idzie w tym roku do komunii - śmieje się.

Żonę, też płetwonurka, poznał w rodzinnym Kaliszu, przed blokiem. - Ona mówi, że wtedy rzuciłem jej pod nogi petardę - śmieje się.

Uczucie potrafi wyrazić za pomocą tortu z biszkoptami, bo z wykształcenia jest cukiernikiem.

Jeśli rodzinne wakacje, to tylko nad wodą. Ale, jak mówi, wypoczywać ciężko. - Żona często próbuje odciągnąć mnie od plaży. Mówi: "zaraz znowu będziesz kogoś ratował" - śmieje się. - To chyba zboczenie zawodowe. Zawsze jednym okiem zerkam, czy nie dzieje się coś złego.

Policjanci pełniący służbę na wodach w Wielkopolsce w sezonie ratują 30 osób. Tonie około 49.

Mł. asp. Dariusz Białkowski ma też uprawnienia nurka zawodowego. Schodzi pod wodę, by ciąć metale, wiercić dziury, umacniać mosty.

Nie boi się płynąć na ratunek. - Mówią, że strachu nie czuje tylko głupi. Ale człowiek w takiej chwili myśli tylko o tym jak pomóc, przypominają mu się różne akcje. Jeśli się boję, to tylko przełożonych - śmieje się.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Bohater zawsze jednym okiem zerka na wodę fotosmak 09.03.10, 20:29

    pełen szacunek dla policjanta. może w końcu dzięki takim sytuacjom (i pewnie wielu innym, często niezauważanym) policja zyska więcej zaufania. pozdrawiam i gratuluję udanej akcji»

  • Bohater zawsze jednym okiem zerka na wodę rockville 10.03.10, 02:41

    Tak, ten policjant jest prawdziwym bohaterem, nie tak jak ten, ktory na Piatkowie strzelal do zlodzieja telefonu komorkowego !»