Przebaczenie to balsam - komentarz redakcyjny
09.03.2010
, aktualizacja: 09.03.2010 11:43
ZOBACZ TAKŻE
- Ukraina-Polska: Zapomnij o pojednaniu (13-03-10, 23:00)
- Problem polsko-ukraiński: Zapomnij o pojednaniu (09-03-10, 11:00)
Przed pięcioma laty stał się cud. Cud pojednania. Na ulicach polskich miast organizowano wiece poparcia dla pomarańczowej rewolucji. Do Kijowa, Lwowa i Doniecka pojechały tysiące polskich obserwatorów, by pilnować demokratycznego przebiegu wyborów prezydenckich. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna dwa narody, polski i ukraiński, stały się sobie bliskie.
Dziś po tamtym cudzie nie ma śladu. W polskiej świadomości widok pomarańczowych tłumów z Kijowa skandujących "Polska, Polska" zastępuje zmitologizowany obraz Stepana Bandery, o którym mało się wie, ale przeciwko któremu wypada protestować, jak to zrobiły ostatnio sejmiki trzech polskich województw. Bo wiadomo - UPA to bandy, a banderowcy to mordercy.
A przecież to wszystko nie jest takie proste.
Tylko jeden historyczny przykład, spoza Wołynia. Lipiec 1946 - dwie sotnie UPA atakują posterunek WOP w Wołkowyi. Kiedy szturm zostaje odparty, Ukraińcy zabijają 30 polskich cywilów. Można tę historię opowiedzieć takimi właśnie dwoma zdaniami. Ale można też rozpocząć ją wcześniej. Sotnie zaatakowały, bo w pobliskiej wsi Terka polskie wojsko zamknęło w chałupie 20 ukraińskich kobiet i dzieci. Żołnierze wrzucili do środka granaty. Kto nie zginął od razu, spłonął żywcem.
Polacy, którzy przeżyli pacyfikacje wołyńskich wsi, mają prawo do pamięci. Takie samo prawo powinniśmy jednak przyznać Ukraińcom, którzy stracili bliskich zabitych przez Polaków. Prawo do własnej opowieści. Nawet jeśli polskich ofiar jest więcej i jeśli mamy się spierać o to, dlaczego do tego wszystkiego w ogóle doszło. Musimy się nawzajem słuchać.
Przecież zrozumienie motywów nie oznacza usprawiedliwienia zbrodni. Ani ukraińskich, ani polskich.
Czy już zawsze bez końca będziemy licytować się w krzywdach i ofiarach? Czy może posłuchamy, co w czerwcu 2001 we Lwowie na mszy beatyfikacyjnej mówił Jan Paweł II: "Dzisiaj, gdy wielbimy Boga za to, że ci Jego słudzy okazali tak nieugiętą wierność Ewangelii, odczuwamy głęboką wewnętrzną potrzebę uznania różnych przejawów niewierności ewangelicznym zasadom, jakich nierzadko dopuszczali się chrześcijanie pochodzenia zarówno polskiego, jak i ukraińskiego zamieszkujący te ziemie. Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! Chrześcijanie obydwu narodów muszą iść razem w imię jedynego Chrystusa, ku jedynemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie - udzielone i uzyskane - rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności".
W Stowarzyszeniu Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej, które organizuje sobotnie spotkanie w Pałacu Działyńskich, jest wiele mądrych i zasłużonych dla naszego miasta postaci. Dlatego proszę: do soboty jest jeszcze czas, pomyślcie, kogo zaprosić do grona dyskutantów, by rozmowa służyła polsko-ukraińskiemu pojednaniu. By jej skutkiem było to, o co we Lwowie apelował Papież.
Dziś po tamtym cudzie nie ma śladu. W polskiej świadomości widok pomarańczowych tłumów z Kijowa skandujących "Polska, Polska" zastępuje zmitologizowany obraz Stepana Bandery, o którym mało się wie, ale przeciwko któremu wypada protestować, jak to zrobiły ostatnio sejmiki trzech polskich województw. Bo wiadomo - UPA to bandy, a banderowcy to mordercy.
A przecież to wszystko nie jest takie proste.
Tylko jeden historyczny przykład, spoza Wołynia. Lipiec 1946 - dwie sotnie UPA atakują posterunek WOP w Wołkowyi. Kiedy szturm zostaje odparty, Ukraińcy zabijają 30 polskich cywilów. Można tę historię opowiedzieć takimi właśnie dwoma zdaniami. Ale można też rozpocząć ją wcześniej. Sotnie zaatakowały, bo w pobliskiej wsi Terka polskie wojsko zamknęło w chałupie 20 ukraińskich kobiet i dzieci. Żołnierze wrzucili do środka granaty. Kto nie zginął od razu, spłonął żywcem.
Polacy, którzy przeżyli pacyfikacje wołyńskich wsi, mają prawo do pamięci. Takie samo prawo powinniśmy jednak przyznać Ukraińcom, którzy stracili bliskich zabitych przez Polaków. Prawo do własnej opowieści. Nawet jeśli polskich ofiar jest więcej i jeśli mamy się spierać o to, dlaczego do tego wszystkiego w ogóle doszło. Musimy się nawzajem słuchać.
Przecież zrozumienie motywów nie oznacza usprawiedliwienia zbrodni. Ani ukraińskich, ani polskich.
Czy już zawsze bez końca będziemy licytować się w krzywdach i ofiarach? Czy może posłuchamy, co w czerwcu 2001 we Lwowie na mszy beatyfikacyjnej mówił Jan Paweł II: "Dzisiaj, gdy wielbimy Boga za to, że ci Jego słudzy okazali tak nieugiętą wierność Ewangelii, odczuwamy głęboką wewnętrzną potrzebę uznania różnych przejawów niewierności ewangelicznym zasadom, jakich nierzadko dopuszczali się chrześcijanie pochodzenia zarówno polskiego, jak i ukraińskiego zamieszkujący te ziemie. Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! Chrześcijanie obydwu narodów muszą iść razem w imię jedynego Chrystusa, ku jedynemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie - udzielone i uzyskane - rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności".
W Stowarzyszeniu Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej, które organizuje sobotnie spotkanie w Pałacu Działyńskich, jest wiele mądrych i zasłużonych dla naszego miasta postaci. Dlatego proszę: do soboty jest jeszcze czas, pomyślcie, kogo zaprosić do grona dyskutantów, by rozmowa służyła polsko-ukraińskiemu pojednaniu. By jej skutkiem było to, o co we Lwowie apelował Papież.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Przebaczenie to balsam - komentarz redakcyjny
bokassa
14.03.10, 12:36
Odpieprz się gnojku od papieża,jak wam pasuje to go cytujecie,częściej był tylko tradycjonalistycznym starcem.»
-
OUN i UPA to byli ludobójczy faszyści,
saueliossol
16.03.10, 23:13
którzy nie cofali się przed niczym, by osiągnąć wymarzoną Ukrainę dlaUkraińców, bez Lachów, Ruskich, Żydów, Ormian, Czechów i tych Ukraińców,którzy sprzeciwiali się metodom upowskim. O tym »
Najczęściej czytane24 htydzień


