Ojciec Paweł Kozacki wyjeżdża do Krakowa

Maria Bielicka
08.03.2010 , aktualizacja: 08.03.2010 18:14
A A A Drukuj
Został przeorem największego dominikańskiego klasztoru na świecie. Ojciec Paweł Kozacki będzie szefem ponad 100 braci dominikanów.

Fot. Tomasz Kaminski / AG
Swoją krakowską misję zaczyna już w przyszłym tygodniu. - Przypilnuję jeszcze tylko ostatni raz redakcji kwietniowego "W drodze" i wyjeżdżam. Kadencję zaczynam w dniu św. Patryka - mówi ojciec Paweł.

Kraków to dla niego nie nowina - mieszkał tam już na studiach w latach 1984-1990. Ale gdy pytamy, czy cieszy się z wyboru na przeora, odpowiada: - Mam mieszane uczucia, ale niewątpliwie jest to dowód zaufania.

Poznaniacy znają go zwłaszcza z niedzielnych mszy o godzinie 16, bo te odprawiał najczęściej. Ale przez ostatnie 15 lat był też redaktorem naczelnym miesięcznika "W drodze". Wcześniej zresztą łączył tę funkcję z zarządzaniem poznańskim klasztorem. Przeorem był tu w latach 2004-2007. Prowadził też działalność duszpasterską. Przez dziesięć lat był kapelanem wspólnot "Wiara i światło", zrzeszających osoby niepełnosprawne intelektualnie, ich rodziny i przyjaciół, a od 2001 roku opiekował się wspólnotą postakademicką, którą tworzyły głównie rodziny.

Zanim przyjechał do Poznania, w 1993 roku pracował w Szczecinie jako wikary w parafii, duszpasterz młodzieży oraz redaktor Polskiego Radia Szczecin i Radia AS.

Ojciec Paweł jest jednak z Poznaniem związany od zawsze: tu się urodził, tu chodził do szkoły, tu również w 1983 r. wstąpił do dominikanów.

Już jako nowicjusz został zgarnięty z ulicy przez ubeków i sześć tygodni spędził w więzieniu przy ul. Młyńskiej oskarżony o próbę obalania ustroju.

Opozycyjną działalność rozpoczął jako uczeń VIII Liceum Ogólnokształcącego.

W ubiegłym roku, gdy archidiecezja postanowiła odzyskać budynek szkoły, odważnie zabrał głos w jej obronie. Napisał wówczas na łamach naszej "Gazety", że w sprawie VIII LO "kuria zachowuje się jak słoń w sklepie z porcelaną".

Choć jest małomówny, nigdy nie ucieka od odpowiedzi na trudne pytania. Publicznie głos zabierał więc w tak delikatnych sprawach jak oskarżenia o molestowanie seksualne kleryków, kierowane pod adresem abp. Julisza Paetza, odejście z kapłaństwa księdza Tomasza Węcławskiego czy współpraca ze służbami specjalnymi jego współbrata ojca Konrada Hejmo.

Okazji do publicznych wypowiedzi zawsze miał sporo, bo często pytaliśmy go o rady i prosiliśmy komentarze. Po prostu dlatego, że jest głosem rozsądku.

Od początku Wielkiego Postu, w każdy piątek pisze specjalnie dla czytelników "Gazety" rekolekcje. Ci, którzy je czytają, mówią: "długie, ale nie nudne".

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów