Prezes PiS znów został prezesem
01.07.2011
, aktualizacja: 07.03.2010 19:57
Głównym bohaterem poznańskiego kongresu PiS był wprawdzie Jarosław Kaczyński, jednak kilku Wielkopolan też miało swoje ,,pięć minut". A jeden zepsuł nawet humor prezesowi
Jak było do przewidzenia, na kongresie obeszło się bez niespodzianek. Jarosław Kaczyński dostał 999 głosów i został znów prezesem PiS. Zbigniew Ziobro zaapelował do Lecha Kaczyńskiego, by znowu walczył o prezydenturę. Czego zabrakło? Szymon Chyła, delegat z Bydgoszczy: - Jednego głosu, by prezes dostał tysiąc głosów od delegatów.
Ale tuż przed startem kongresu zamieszał koniński poseł PiS Adam Hofman. W ,,Rzeczpospolitej" obwieścił, że w PiS jest spore grono zwolenników przyszłej koalicji rządowej z... SLD. - To jedyny ruch, który odsuwa od władzy PO. Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale to mniejsze zło dla Polski niż rządy Tuska - mówił w gazecie Hofman, co zepsuło humor prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który unikał dziennikarzy jak ognia. Politycy PiS dementowali w kuluarach sensacje Hofmana. - Współpraca z SLD? Nie ma takiego tematu na kongresie - zapewniała Grażyna Gęsicka. - Pierwszy dzień PiS w koalicji z SLD to będzie mój ostatni dzień w gronie PiS - odgrażał się europoseł Marek Migalski, sympatyk PiS.
Największym paradoksem kongresu był fakt, że odbywał się on w mieście, w którym PiS nie ma obecnie żadnego posła (Jan Filip Libicki i Jacek Tomczak weszli do Polski Plus). Czy kongres spowoduje, że coś drgnie i poparcie pójdzie w górę? - Mam nadzieję, ale dziś trudno powiedzieć, czy to się uda - komentuje Przemysław Foligowski, radny PiS i członek władz partii w Poznaniu.
Ale partia chce o Poznań zawalczyć. Przed otwarciem kongresu Jarosław Kaczyński złożył kwiaty pod Krzyżami. Z kongresowej mównicy przypomniał wydarzenia z czerwca 1956 r.: - Musimy o tych ludziach pamiętać, dzięki nim mamy wolność.
Do historii nawiązał także Jarosław Lange, szef wielkopolskiej ,,Solidarności", który wszedł na mównicę tuż przed przemówieniem Kaczyńskiego. Zaapelował o ratunek dla zakładów Cegielskiego. - Dzisiaj ta firma przeżywa olbrzymi kryzys, zwolniono z niej pół tysiąca robotników, jest zagrożona likwidacją. To skandal!
Dziennikarze pytali polityków PiS, czy partia powinna przeprosić byłego europosła Marcina Libickiego za skreślenie go z listy kandydatów do Parlamentu Europejskiego (chodziło o podejrzenia o współpracę z wywiadem PRL; sąd pierwszej instancji niedawno uznał te zarzuty za nieuprawnione). O taki gest zaapelowało przed kongresem 14 poznańskich autorytetów (wśród nich Ryszard Grobelny). - Nie znam tego apelu - uciął Przemysław Gosiewski. - Jeśli wyrok sądu się uprawomocni, PiS powinien go przeprosić - stwierdził Migalski.
Szeregowi delegaci byli odmiennego zdania. - Niech Libicki nie zdaje się na sąd, bo wiadomo, jak sąd orzeknie. Lepiej niech się przyzna do współpracy - usłyszeliśmy w trakcie ożywionej dyskusji delegatów podczas piątkowego panelu w hotelu Sheraton.
Życie tysiąca delegatów płynęło między salą obrad, stołówką i hotelami. Chwalili sobie obiady (pieczeń wieprzowa lub zrazy wołowe w sosie, na deser kostki sernika i kawa), za to niespecjalnie oblegali kiosk z gadżetami. Można w nim było kupić znaczek PiS (za 10 zł) kubki białe lub czarne z logo partii (za 20 zł), partyjne T-shirty (25 zł) lub bluzę z kapturem (w wersji z suwakiem lub bez) za 65 zł. Znacznie większym powodzeniem cieszyła się... mównica, z której wygłosił płomienne przemówienie prezes Kaczyński. W przerwie obrad ustawiła się do niej spora kolejka delegatów, którzy fotografowali się na niej. Niektórzy symulowali przemówienie i wzorując się na liderze partii, wznosili palec w geście pogróżki.
Ale tuż przed startem kongresu zamieszał koniński poseł PiS Adam Hofman. W ,,Rzeczpospolitej" obwieścił, że w PiS jest spore grono zwolenników przyszłej koalicji rządowej z... SLD. - To jedyny ruch, który odsuwa od władzy PO. Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale to mniejsze zło dla Polski niż rządy Tuska - mówił w gazecie Hofman, co zepsuło humor prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który unikał dziennikarzy jak ognia. Politycy PiS dementowali w kuluarach sensacje Hofmana. - Współpraca z SLD? Nie ma takiego tematu na kongresie - zapewniała Grażyna Gęsicka. - Pierwszy dzień PiS w koalicji z SLD to będzie mój ostatni dzień w gronie PiS - odgrażał się europoseł Marek Migalski, sympatyk PiS.
Największym paradoksem kongresu był fakt, że odbywał się on w mieście, w którym PiS nie ma obecnie żadnego posła (Jan Filip Libicki i Jacek Tomczak weszli do Polski Plus). Czy kongres spowoduje, że coś drgnie i poparcie pójdzie w górę? - Mam nadzieję, ale dziś trudno powiedzieć, czy to się uda - komentuje Przemysław Foligowski, radny PiS i członek władz partii w Poznaniu.
Ale partia chce o Poznań zawalczyć. Przed otwarciem kongresu Jarosław Kaczyński złożył kwiaty pod Krzyżami. Z kongresowej mównicy przypomniał wydarzenia z czerwca 1956 r.: - Musimy o tych ludziach pamiętać, dzięki nim mamy wolność.
Do historii nawiązał także Jarosław Lange, szef wielkopolskiej ,,Solidarności", który wszedł na mównicę tuż przed przemówieniem Kaczyńskiego. Zaapelował o ratunek dla zakładów Cegielskiego. - Dzisiaj ta firma przeżywa olbrzymi kryzys, zwolniono z niej pół tysiąca robotników, jest zagrożona likwidacją. To skandal!
Dziennikarze pytali polityków PiS, czy partia powinna przeprosić byłego europosła Marcina Libickiego za skreślenie go z listy kandydatów do Parlamentu Europejskiego (chodziło o podejrzenia o współpracę z wywiadem PRL; sąd pierwszej instancji niedawno uznał te zarzuty za nieuprawnione). O taki gest zaapelowało przed kongresem 14 poznańskich autorytetów (wśród nich Ryszard Grobelny). - Nie znam tego apelu - uciął Przemysław Gosiewski. - Jeśli wyrok sądu się uprawomocni, PiS powinien go przeprosić - stwierdził Migalski.
Szeregowi delegaci byli odmiennego zdania. - Niech Libicki nie zdaje się na sąd, bo wiadomo, jak sąd orzeknie. Lepiej niech się przyzna do współpracy - usłyszeliśmy w trakcie ożywionej dyskusji delegatów podczas piątkowego panelu w hotelu Sheraton.
Życie tysiąca delegatów płynęło między salą obrad, stołówką i hotelami. Chwalili sobie obiady (pieczeń wieprzowa lub zrazy wołowe w sosie, na deser kostki sernika i kawa), za to niespecjalnie oblegali kiosk z gadżetami. Można w nim było kupić znaczek PiS (za 10 zł) kubki białe lub czarne z logo partii (za 20 zł), partyjne T-shirty (25 zł) lub bluzę z kapturem (w wersji z suwakiem lub bez) za 65 zł. Znacznie większym powodzeniem cieszyła się... mównica, z której wygłosił płomienne przemówienie prezes Kaczyński. W przerwie obrad ustawiła się do niej spora kolejka delegatów, którzy fotografowali się na niej. Niektórzy symulowali przemówienie i wzorując się na liderze partii, wznosili palec w geście pogróżki.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć