Jeziora dostną zyciodajną kroplówkę

Joanna Leśniewska
06.03.2010 , aktualizacja: 05.03.2010 19:02
A A A Drukuj
Wysychające jeziora Pojezierza Gnieźnieńskiego uratowane! Kopalnia Konin, którą obciąża się odpowiedzialnością za katastrofę ekologiczną, w połowie sfinansuje budowę rurociągu, doprowadzającego do nich wodę
Jezioro Ostrowskie w Przyjezierzu - na końcu pomostu było pierwotnie 1,5 m wody. Dziś cały stoi na plaży
Fot. Andrzej Monczak / AG
Jezioro Ostrowskie w Przyjezierzu - na końcu pomostu było pierwotnie 1,5 m wody. Dziś cały stoi na plaży
ZOBACZ TAKŻE
- Ten rurociąg będzie jak kroplówka, która uratuje życie tych jezior. Po wielu latach trudów wszystko idzie wreszcie w dobrym kierunku. Sukces odtrąbię jednak dopiero, gdy woda popłynie do jezior - twierdzi Józef Drzazgowski ze Stowarzyszenia Przyjezierze, od lat walczącego o uratowanie jezior.

O tym, że jeziora na Pojezierzu Gnieźnieńskim w zastraszającym tempie się kurczą, pisaliśmy w "Gazecie" kilkakrotnie. Plaża Jeziora Ostrowskiego w miejscowości Przyjezierze w ciągu kilku lat poszerzyła się o 200 m, a poziom wody obniżył się o 1,5 m. Podobny los dotknął również jeziora Wilczyńskie i Suszewskie. Pomosty od lat stoją w całości na lądzie. Cierpi na tym turystyka, bo odkąd jeziora wysychają, okolica staje się coraz mniej atrakcyjna. Straty ponieśli też rolnicy, którym wysychają pola.

Zdaniem poznańskich naukowców, za degradację 2800 ha jezior odpowiedzialna jest pobliska odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego. Jedynym sposobem, aby uratować te jeziora, jest ich ciągłe napełnianie, czyli doprowadzenie wody rurociągiem.

Ale władze kopalni "Konin" nie chcą wziąć odpowiedzialności za niszczenie jezior. Przekonywały, że przyczyną ich wysychania jest susza. - Gdybym chciał udowodnić winę kopalni, straciłbym na to dziesięć lat. Uznałem jednak, że zamiast tracić czas na przepychanki, lepiej ratować jeziora - mówi wielkopolski wicemarszałek Arkadiusz Błochowiak. To samorząd wojewódzki doprowadził do rozmów protestujących mieszkańców z władzami kopalni.

W końcu kopalnia zdecydowała się dołożyć do rury. Sławomir Mazurek, prezes kopalni "Konin" podkreśla, że zależy mu na tym, aby do jezior płynęła woda. - Choć nie wiadomo, czy przyczyniliśmy się do tego, że jeziora wysychają, bo nie ma na to żadnych dowodów - tłumaczy.

- Pod koniec marca ogłosimy przetarg na budowę rurociągu, który będzie miał 11 km długości - cieszy się wicemarszałek Błochowiak, nadzorujący inwestycję.

W budowie ma uczestniczyć 12 samorządów. Inwestycja będzie kosztować około 16 mln zł. Samorządy dają 10 proc. tej kwoty, połowę wykłada kopalnia, a 40 proc. ma pochodzić z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeziora zaczną się zapełniać wodą już w przyszłym roku.

- Czekamy, aż ten rurociąg wreszcie powstanie - cieszy się Stanisław Wiechecki, wójt Wilczyna, położonego nad Jeziorem Wilczyńskim. Obawia się jednak, że wody może być za mało, bo ta ma być pompowana tylko zimą. - Woda z odkrywek ma temperaturę około 11 st. Celsjusza. Latem w jeziorach woda jest cieplejsza. Nie chcemy, aby wpompowanie wówczas zimniejszej wody wywołało negatywne zmiany w jeziorach. Nie mamy doświadczeń w budowie takich instalacji, wolimy więc być ostrożni - tłumaczy decyzję urzędników radny sejmiku Maciej Dąbrowski.

Prof. Ryszard Gołdyn z UAM, specjalista od jezior uważa, że to słuszne rozumowanie. - Warto być ostrożnym, bo wtłaczając chłodną wodę latem można bardzo narozrabiać i zaszkodzić mieszkańcom jeziora.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy