Plan PiS: Polska w 2020 r. wśród najbogatszych państw świata, a Polacy na plażach Egiptu

Piotr Bojarski, lama, pż
01.07.2011 , aktualizacja: 06.03.2010 21:18
A A A Drukuj
- Chcemy jeszcze raz podjąć się działa naprawy Rzeczypospolitej. A ja chcę zostać premierem - powiedział na kongresie PiS w Poznaniu szef partii Jarosław Kaczyński. Po południu delegaci ponownie wybrali go na prezesa PiS
Kongres PiS w Poznaniu
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Kongres PiS w Poznaniu
Za Kaczyńskim zagłosowało 999 delegatów. Przeciw było 51 działaczy PiS. - Miło jest zwyciężać, kiedy jest czas łatwy, ale szczególnym zaszczytem jest uzyskać zaufanie, gdy jest czas trudny - powiedział po ogłoszeniu wyniku Kaczyński. - Mamy wielką nadzieję na to, że zmienimy Polskę, bo Polska potrzebuje odpowiedzialnej polityki i odpowiedniego kierownictwa. Jedna partia jest w stanie to kierownictwo zapewnić. To Prawo i Sprawiedliwość!

Niespodzianki być nie mogło

Zjazd odbywa się w jednej z hal Międzynarodowych Targów Poznańskich. Na partyjną imprezę zjechało ok. 1,2 tys. delegatów z całego kraju, wśród nich kluczowi politycy. Wybiera nowego prezesa PiS (jedyny kandydat to Jarosław Kaczyński), a także przedstawicieli wszystkich innych ciał kolegialnych PiS.

Nie boją się patrzeć prosto w oczy

- Spotykamy się, by podsumować dziewięć lat istnienia naszej partii. Ale przede wszystkim, by nadać naszej pracy potężny impuls. Pracy dla Polski, dla narodu, bo PiS nie jest dla siebie. Jest dla narodu - rozpoczął swoje programowe przemówienie Jarosław Kaczyński.

- Zrodziliśmy się ze sprzeciwu wobec zła, korupcji, bezkarności przestępców i nadużyć - wspominał prezes PiS. - Chcieliśmy naprawiać Polskę razem z Platformą Obywatelską, dlatego trzykrotnie proponowaliśmy wspólny rząd, ale nasze propozycje zostały odrzucone. Nie zgodzono się na wcześniejsze wybory. Sami musieliśmy podjąć się rządzenia, co gorsza w bardzo trudnej koalicji, za którą wielu ma do nas pretensje do dziś. Ale nie sprzeniewierzyliśmy się zasadzie działania dla dobra obywateli.



Kaczyński długo wymieniał sukcesy rządów PiS od walki z korupcją i bezrobociem po absorpcję funduszy unijnych. Kaczyński dziękował szczególnie Grażynie Gęsickiej, byłej minister rozwoju regionalnego, oraz Zycie Gilowskiej, byłej szefowej resortu finansów.

- Gdy zaczynaliśmy, była korupcja, przestępczość, wysokie podatki i bezrobocie. Gdy kończyliśmy, wszystkie te społeczne plagi zostały znacznie ograniczone. Mamy pełne prawo spojrzeć prosto w oczy naszym obywatelom, naszym wyborcom - podsumowywał Kaczyński.

PiS widzi Polskę mocarstwową

- Dziewięć lat temu wiele problemów wydawało się nie do rozwiązania, a myśmy je rozwiązali. Ale dziś mamy rok 2010, musimy patrzeć na dzisiejszy kształt Rzeczypospolitej i pochylać się nad sprawami najbliższego dziesięciolecia. Musimy prowadzić ciężką pracę programową. Polska polityka nie może być prowadzona na zasadzie: pomysł, sondaż, nowy pomysł, nowy sondaż - krytykował Kaczyński. I z patosem zapowiadał: - Chcemy jeszcze raz podjąć się działa naprawy Rzeczypospolitej.

Aby to uczynić, Kaczyński chce nie tylko zostać prezesem PiS, ale także premierem. W jego programie rządy PiS mają w ciągu dziesięciu lat "uczynić Polskę krajem szczęśliwszym, zasobniejszym, zamożniejszym niż dziś". - To plan wprowadzenia Polski do grupy 20 najważniejszych, najzamożniejszych krajów świata. Nikt nie powinien decydować o naszych losach za naszymi plecami - podkreślał Kaczyński.

Mówił też dużo o poprawie losu polskich rodzin: - Za dziesięć lat na plażach Egiptu muszą wypoczywać miliony Polaków. Bo dzisiaj są tam tylko Niemcy i Czesi.

Szef PiS zdradził, że jego partia bada źródła poparcia dla konkurencyjnej PO. I będzie chciała odebrać jej wyborców: - Mamy z PO wiele wspólnego. I oni, i my kochamy wolność, chcemy Polski nowoczesnej, ale nie zapominającej o patriotyzmie.

Kaczyński atakuje Tuska i pyta

Jarosław Kaczyński zaatakował premiera Donalda Tuska: - Tusk zachowuje się jak niegrzeczne dziecko w supermarkecie. Wrzuca do koszyka coraz to nowe towary, ale trzeba będzie za nie płacić z portfeli każdego z nas. Donald Tusk będzie sięgać do naszych portfeli dla doraźnych potrzeb, z braku wizji. I to jest ten wielki problem. Ten rząd zadłuża Polskę. Zagraża naszej przyszłości, zagraża przyszłości milionów polskich rodzin.



A potem publicznie zadał premierowi cztery pytania. Ale odpowiadali zgromadzeni na sali delegaci.

- Czy Donald Tusk dotrzymał wyborczych obietnic? - pytał prezes PiS.

Sala: - Nie!

Podziel się

  • 187 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    66 głosów