Jestem żerem dla rybek - Kamela-Sowińska w sądzie
30.06.2011
, aktualizacja: 05.03.2010 16:47
Przed poznańskim sądem rozpoczął się cywilny proces, który prof. Aldonie Kameli-Sowińskiej wytoczył prezes krakowskiej fundacji Jakub B.

Fot. Tomasz Kaminski / AG
Prof. Kamela-Sowińska w drodze na salę rozpraw

Fot. Tomasz Kaminski / AG
Prof. Kamela-Sowiński tłumaczy, że skopiowała z internetu niepodpisany tekst

Fot. Tomasz Kaminski / AG
Mec. Rafał Sikorski (stoi) tłumaczy, że Jakub B. chce publicznego napiętnowania prof. Kameli-Sowińskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Plagiat prof. Kameli Sowińskiej pod lupą ministra (28-02-10, 19:59)
- Łowca plagiatów o Kameli-Sowińskiej (26-02-10, 21:08)
- Prof. Kamela-Sowińska splagiatowała tekst o etyce (26-02-10, 12:16)
SONDAŻ
Kamela-Sowińska, rektor prywatnej Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu, trzy lata temu zorganizowała konferencję o etyce w biznesie. Wystąpienia z niej zebrano w książce wydrukowanej w 300 egzemplarzach. Rektor opatrzyła je komentarzem o uczciwości. Przed rokiem prezes fundacji odkrył, że jej tekst jest identyczny z tym, jaki sześć lat wcześniej opublikował w "Edukacji Prawniczej" (chodzi o 3448 znaków, czyli 38 wierszy tekstu).
Była szefowa resortu skarbu w rządzie Jerzego Buzka broni się, że skopiowała niepodpisany tekst z internetu. Przeprosiła jednak autora i zaproponowała 2 tys. zł honorarium. Tyle że Jakub B. go nie przyjął. Przed sądem domaga się 20 tys. zł i przeprosin na łamach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Forbesa".
Przeczytaj artykuł: Kamela-Sowińska splagiatowała tekst o etyce
- Nie kwestionujemy faktów. Nie zgadzamy się jedynie na tak sformułowane roszczenie - mówił w piątek Rafał Sikorski, reprezentujący Kamelę-Sowińską. Jego zdaniem, żądanie przeprosin w ogólnopolskich gazetach, podczas gdy wydrukowano tylko 300 egzemplarzy książki, jest próbą publicznego napiętnowania Kameli-Sowińskiej. Ona sama mówiła w piątek dziennikarzom: - Proponowałam ugodę, ale od razu dostałam pozew. Przecież gdybym nazywała się Zuzia Pipsztyńska, nikt by ze mną nie walczył. A skoro jestem profesor, rektor, była minister, to mogę być żerem dla rybek.
- Niewątpliwie dobrym artykułem pani rektor promowała wizerunek uczelni kładącej nacisk na etykę i profesjonalizm. Osiągnęła więc korzyści marketingowe - uzasadniał roszczenia Jakuba B. jego prawnik Jacek Jonak.
Na razie sąd musi jednak rozstrzygnąć, czy prezes fundacji mógł pozwać profesor. Mec. Sikorski podejrzewa, że publikując splagiatowany później artykuł, Jakub B. przeniósł majątkowe prawa autorskie na wydawcę "Edukacji Prawniczej". A w takim wypadku to wydawca powinien domagać się zapłaty.
Kolejna rozprawa pod koniec maja. Sędzia poprosiła, by strony spróbowały do tego czasu wynegocjować ugodę. Nikt nie powiedział "nie".
Była szefowa resortu skarbu w rządzie Jerzego Buzka broni się, że skopiowała niepodpisany tekst z internetu. Przeprosiła jednak autora i zaproponowała 2 tys. zł honorarium. Tyle że Jakub B. go nie przyjął. Przed sądem domaga się 20 tys. zł i przeprosin na łamach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Forbesa".
Przeczytaj artykuł: Kamela-Sowińska splagiatowała tekst o etyce
- Nie kwestionujemy faktów. Nie zgadzamy się jedynie na tak sformułowane roszczenie - mówił w piątek Rafał Sikorski, reprezentujący Kamelę-Sowińską. Jego zdaniem, żądanie przeprosin w ogólnopolskich gazetach, podczas gdy wydrukowano tylko 300 egzemplarzy książki, jest próbą publicznego napiętnowania Kameli-Sowińskiej. Ona sama mówiła w piątek dziennikarzom: - Proponowałam ugodę, ale od razu dostałam pozew. Przecież gdybym nazywała się Zuzia Pipsztyńska, nikt by ze mną nie walczył. A skoro jestem profesor, rektor, była minister, to mogę być żerem dla rybek.
- Niewątpliwie dobrym artykułem pani rektor promowała wizerunek uczelni kładącej nacisk na etykę i profesjonalizm. Osiągnęła więc korzyści marketingowe - uzasadniał roszczenia Jakuba B. jego prawnik Jacek Jonak.
Na razie sąd musi jednak rozstrzygnąć, czy prezes fundacji mógł pozwać profesor. Mec. Sikorski podejrzewa, że publikując splagiatowany później artykuł, Jakub B. przeniósł majątkowe prawa autorskie na wydawcę "Edukacji Prawniczej". A w takim wypadku to wydawca powinien domagać się zapłaty.
Kolejna rozprawa pod koniec maja. Sędzia poprosiła, by strony spróbowały do tego czasu wynegocjować ugodę. Nikt nie powiedział "nie".
- 29 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Ho ho ho ! Nowa definicja oszusta
keram.keram
05.03.10, 15:01
przyłapanego - "żer dla rybek" Trzeba uzupełnić wikipedię.»
-
Jestem żerem dla rybek - Kamela-Sowińska w sądzie
funkenschlag
06.03.10, 01:40
Od zwykłego studenta, wymaga się precyzyjnego podawania bibliografi i do poważniejszych publikacji w ogóle nie dopuszcza się cytowania z Internetu. A tak poza tym, pani "profesor" niczego »
-
A reszta?
pumpernik
06.03.10, 09:09
Od kogo zerżnęła 38 wierszy już wiadomo a od kogo resztę?»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć