Dworzec autobusowy: Gdzie wysiądziemy na Euro?
05.03.2010
, aktualizacja: 04.03.2010 19:35
Remont dworca autobusowego zamiast przeprowadzki do nowego Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego? - Taki jest nasz plan awaryjny - przyznaje Bogusław Sobczak, prezes poznańskiego PKS
ZOBACZ TAKŻE
- Wreszcie będzie czysto i ładnie przed dworcem PKS (28-07-10, 21:05)
- Stadion Lecha w kolorze RAL 260 40 40 (23-04-10, 17:16)
- Umowa na nowy dworzec czeka już tylko na podpisy (10-04-10, 06:00)
- Miasto mówi "nie" dla hotelu. Bo jest za wysoki (11-03-10, 20:33)
- Lech idzie na mistrza? Zwycięstwo z Cracovią! (07-03-10, 20:46)
- Trwa wojna o kontrolę nad ZNTK. Zakłady upadną? (05-03-10, 19:06)
- Dworzec kolejowy w Poznaniu będzie na czas (12-01-10, 20:01)
- Nowy dworzec w Poznaniu wybuduje węgierska firma (15-12-09, 08:00)
- Poznań przejmie PKS. Na razie nie wie, co z nim zrobi (08-12-09, 18:43)
- Kłopoty z budową dworca PKP (26-02-09, 09:40)
- Wsiąść do tramwaju na przystanku-bramce (08-06-10, 22:46)
- Będzie wspólny dworzec PKP i PKS? (22-06-09, 21:14)
SONDAŻ
Kolejarze obiecują już od wielu miesięcy, że do Euro 2012 prywatny inwestor - firma Trigranit - wybuduje w Poznaniu nowy dworzec PKP. Elegancki, funkcjonalny, z galerią handlową, parkingami. No i przede wszystkim zintegrowany z komunikacją autobusową - miejską i międzymiastową. Do tego miasto planuje dociągnąć na peron siódmy trasę Poznańskiego Szybkiego Tramwaju. Pasażerowie powinni być więc zadowoleni - oczywiście, pod warunkiem że wszystkie założenia uda się zrealizować. A to wcale nie takie pewne.
Według tej koncepcji dworzec autobusowy miałby się przeprowadzić z ul. Towarowej do Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego. Kolejarze już wyznaczyli miejsce dla PKS. Inwestor ma wybudować 15 stanowisk dla autobusów, dyspozytornię i kasy. - Ale to się ma nijak do naszych potrzeb - mówi Bogusław Sobczak, prezes poznańskiego PKS. - A gdzie zaplecze techniczne, miejsca dla 70-80 autobusów, zaplecze socjalne dla kierowców? Nie możemy bez tego funkcjonować.
Jego obawy budzą też konsekwencje finansowe przeprowadzki. Dziś PKS działa na swoim terenie, w przyszłości musiałby płacić za dzierżawę 2,2 mln zł rocznie. - Nie stać nas na to - zaznacza Sobczak.
Prezes ma też wątpliwości, czy nowy dworzec PKP w ogóle powstanie do Euro. Kolejarze mówią co prawda, że uda się to, nawet jeśli prace rozpoczną się na początku przyszłego roku. Ale wciąż nie podpisali umowy z firmą Trigranit. W umowie ma być zapis, który dopuszcza możliwość, że nowy dworzec nie powstanie w terminie. Inwestor musiałby wtedy wykonać na własny koszt remont obecnego budynku PKP.
- Jeżeli już z góry zakłada się, że coś może nie wypalić, to ja też muszę mieć plan awaryjny. Żeby w razie czego na Euro nasz dworzec też jakoś wyglądał - mówi prezes. PKS ma trzy koncepcje modernizacji swojego dworca. Obejmuje ona budowę dodatkowej kondygnacji, nowego zadaszenia i fasady oraz remontu baraków. Przedsiębiorstwo jest gotowe wydać na to 4,6 mln zł. Prace mogą się rozpocząć pod koniec tego roku. - Teraz jesteśmy spółką skarbu państwa. Ale miasto wystąpiło do ministra o nieodpłatne przejęcie PKS, więc wkrótce możemy należeć już do samorządu. Niezależnie od tego, kto i kiedy będzie właścicielem, nie chcę, żeby w sytuacji, gdy coś pójdzie nie tak z dworcem PKP, ktoś miał do mnie pretensje, że nic nie robiłem - tłumaczy Sobczak.
Zdaniem wiceprezydenta Mirosława Kruszyńskiego prezes PKS niepotrzebnie planuje przebudowę dworca. - Naszym celem jest doprowadzenie do tego, by pasażer miał w jednym miejscu zintegrowaną komunikację. Dlatego chcemy, żeby PKS działał przy dworcu PKP - mówi Kruszyński. - Rozumiem obawy prezesa dotyczące warunków finansowych funkcjonowania przedsiębiorstwa na terenie kolei. W rozmowach z kolejami czy inwestorem on tak naprawdę niewiele może zdziałać. Sytuacja zmieni się, kiedy miasto przejmie PKS. Wtedy staniemy się równorzędnym partnerem w takich rozmowach. Bo PKP i inwestor muszą przecież i tak uzgadniać z nami swoje inwestycje.
Władze Poznania wystąpiły do skarbu państwa o przejęcie PKS w styczniu. Kruszyński powołał już zespół urzędników, który ma szybko i skutecznie negocjować z firmą Trigranit inwestycje związane z nowym dworcem. Wiceprezydent zapewnia też, że miasto znajdzie miejsce na zaplecze techniczne i socjalne dla autobusów.
Według tej koncepcji dworzec autobusowy miałby się przeprowadzić z ul. Towarowej do Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego. Kolejarze już wyznaczyli miejsce dla PKS. Inwestor ma wybudować 15 stanowisk dla autobusów, dyspozytornię i kasy. - Ale to się ma nijak do naszych potrzeb - mówi Bogusław Sobczak, prezes poznańskiego PKS. - A gdzie zaplecze techniczne, miejsca dla 70-80 autobusów, zaplecze socjalne dla kierowców? Nie możemy bez tego funkcjonować.
Jego obawy budzą też konsekwencje finansowe przeprowadzki. Dziś PKS działa na swoim terenie, w przyszłości musiałby płacić za dzierżawę 2,2 mln zł rocznie. - Nie stać nas na to - zaznacza Sobczak.
Prezes ma też wątpliwości, czy nowy dworzec PKP w ogóle powstanie do Euro. Kolejarze mówią co prawda, że uda się to, nawet jeśli prace rozpoczną się na początku przyszłego roku. Ale wciąż nie podpisali umowy z firmą Trigranit. W umowie ma być zapis, który dopuszcza możliwość, że nowy dworzec nie powstanie w terminie. Inwestor musiałby wtedy wykonać na własny koszt remont obecnego budynku PKP.
- Jeżeli już z góry zakłada się, że coś może nie wypalić, to ja też muszę mieć plan awaryjny. Żeby w razie czego na Euro nasz dworzec też jakoś wyglądał - mówi prezes. PKS ma trzy koncepcje modernizacji swojego dworca. Obejmuje ona budowę dodatkowej kondygnacji, nowego zadaszenia i fasady oraz remontu baraków. Przedsiębiorstwo jest gotowe wydać na to 4,6 mln zł. Prace mogą się rozpocząć pod koniec tego roku. - Teraz jesteśmy spółką skarbu państwa. Ale miasto wystąpiło do ministra o nieodpłatne przejęcie PKS, więc wkrótce możemy należeć już do samorządu. Niezależnie od tego, kto i kiedy będzie właścicielem, nie chcę, żeby w sytuacji, gdy coś pójdzie nie tak z dworcem PKP, ktoś miał do mnie pretensje, że nic nie robiłem - tłumaczy Sobczak.
Zdaniem wiceprezydenta Mirosława Kruszyńskiego prezes PKS niepotrzebnie planuje przebudowę dworca. - Naszym celem jest doprowadzenie do tego, by pasażer miał w jednym miejscu zintegrowaną komunikację. Dlatego chcemy, żeby PKS działał przy dworcu PKP - mówi Kruszyński. - Rozumiem obawy prezesa dotyczące warunków finansowych funkcjonowania przedsiębiorstwa na terenie kolei. W rozmowach z kolejami czy inwestorem on tak naprawdę niewiele może zdziałać. Sytuacja zmieni się, kiedy miasto przejmie PKS. Wtedy staniemy się równorzędnym partnerem w takich rozmowach. Bo PKP i inwestor muszą przecież i tak uzgadniać z nami swoje inwestycje.
Władze Poznania wystąpiły do skarbu państwa o przejęcie PKS w styczniu. Kruszyński powołał już zespół urzędników, który ma szybko i skutecznie negocjować z firmą Trigranit inwestycje związane z nowym dworcem. Wiceprezydent zapewnia też, że miasto znajdzie miejsce na zaplecze techniczne i socjalne dla autobusów.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Poznań know how
drewicz
05.03.10, 12:56
Po prostu "Poznań know-how" - "Poznań wie jak" (nie należy robić). Ale poczekajmy, może się uda, choć zapowiada się, że "chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze". Obym się mylił!»
-
Po co nam zintegrowany dworzec?
szuszwol
05.03.10, 15:11
Nam przesiadki są niepotrzebne. Jak ktoś jedzie pociągiem to nie jedzieautobusem i odwrotnie. Za cenę komfortu wieśniaka jadącego do Warszawy czygdzieś mamy mieć zapchane centrum? Litości! »
-
Dworzec autobusowy: Gdzie wysiądziemy na Euro?
emissarius
05.03.10, 20:04
Perturbacje związane z dworcami, kilkoma innymi inwestycjami, ciągłe napięcie i co tydzień nowa koncepcja. Widziałem już chyba ze trzy wizualizacje nowego dworca. Zapowiada się ciekawie. A »
Najczęściej czytane24 htydzień




