Oddział zakaźny otwarty, ale wciąż bez specjalistów

Maria Bielicka
01.07.2011 , aktualizacja: 01.03.2010 19:25
A A A Drukuj
Najnowocześniejszy w Polsce oddział zakaźny szpitala przy ul. Szwajcarskiej od wczoraj działa oficjalnie. Ale wciąż ma kłopoty ze specjalistami, którzy umieliby obsługiwać drogi sprzęt.

Fot. Tomasz Kamiński / Agencja G
Elegancki, przestronny budynek o nowoczesnej architekturze. Wnętrze utrzymane w odcieniach popielu i pomarańczu. Inwestycja kosztowała 50 mln zł. Większość tej kwoty wyłożyło miasto, które sprawuje nadzór właścicielski nad całym szpitalem przy ul. Szwajcarskiej.

Poświęcenie oddziału, uroczyste przecięcie wstęgi i zwiedzanie poprzedziły mowy, gratulacje i życzenia. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny życzył wszystkim mieszkańcom naszego miasta zdrowia i poczucia bezpieczeństwa, a rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Jacek Wysocki, specjalista od chorób zakaźnych, wygłosił krótki wykład na temat wirusów wywołujących grypę i związanego z nim ryzyka.

Oddział zakaźny z Zawad w sąsiedztwo oddalonego o zaledwie 200 m szpitala przy ul. Szwajcarskiej przeprowadził się już w grudniu ubiegłego roku. Wyposażony jest w najnowocześniejszy sprzęt i 32 łóżka w salach jedno - i dwuosobowych. W dwóch pomieszczeniach są specjalne śluzy i filtry na wypadek chorób szczególnie niebezpiecznych dla otoczenia, takich jak wirus ebola czy SARS.

Po raz pierwszy o nowej inwestycji pisaliśmy w połowie stycznia. Sygnalizowaliśmy wówczas, że drogi sprzęt: respiratory, ultrasonograf i urządzenia RTG są tam niewykorzystane, bo nie ma specjalistów, którzy potrafiliby je obsługiwać, a na nowe etaty nie ma pieniędzy. W efekcie tego pacjenci jeżdżą na badania do głównego budynku. Na tamtejszy OIOM trafiają też chorzy, którzy mają kłopoty z oddychaniem i potrzebują respiratora.

Czy to dobry pomysł, by pacjenci cierpiący np. na niewydolność oddechową wywołaną wirusem świńskiej grypy leżeli w jednej sali z pacjentami niezakaźnymi? Prof. Wysocki nie ma wątpliwości: - To niedobry pomysł, taki pacjent powinien leżeć w izolatce. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach to się jakoś poukłada. Szpital potrzebuje trochę czasu...

Jan Sawicz, zastępca dyrektora szpitala przy ul. Szwajcarskiej, w styczniu tłumaczył to ograniczeniami finansowymi: - Oddział powstawał jako osobny szpital. Jego kontrakt z NFZ wynosi w tym roku 2,6 mln zł. Za takie pieniądze nie jesteśmy w stanie utrzymać go na poziomie, na jakim został zaprojektowany.

Wczoraj zapytaliśmy dyrektora Sawicza, czy przez ostatnie półtora miesiąca coś się zmieniło? - Nic - kwituje krótko. I dodaje, że najwcześniej za miesiąc będzie w stanie zrobić pierwsze podsumowania, które pokażą, na co szpital może sobie pozwolić.

Mimo to optymistycznie patrzy w przyszłość ordynator oddziału i szefowa mieszczącej się tu też Kliniki Chorób Zakaźnych UM prof. Iwona Mozer-Lisewska. - W przyszłym tygodniu zaczną przychodzić do nas specjaliści ze szpitala przy ul. Szkolnej, będą robić pacjentom USG. Mają przychodzić dopóty, dopóki nasi lekarze nie nauczą się wykonywania takich badań.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów