MEN chce półfachowców, rzemieślnicy protestują
01.03.2010
, aktualizacja: 01.03.2010 17:42
Czy kończy się czas "złotych rączek", mistrzów i majstrów, wiedzących wszystko na temat swojej profesji?
Według rzemieślników ministerstwo właśnie do tego dąży. Chce bowiem zamienić kształcenie zawodowe na uczenie tylko wycinka zawodu.
Wielkopolska Izba Rzemieślnicza w Poznaniu, podobnie jak cały Związek Rzemiosła Polskiego, protestuje przeciwko zmianom w kształceniu zawodowym, jakie planuje Ministerstwo Edukacji.
MEN proponuje bowiem tzw. kształcenie modułowe. Chodzi o to, by uczniowie nie poznawali już w szkole całej wiedzy dotyczącej zawodu, którego się uczą, a jedynie jego fragment. Mają uczyć się tylko tych umiejętności, które będą im potrzebne do pracy na jednym, konkretnym stanowisku. Problem w tym, że w ten sposób powstanie rzesza pracowników tylko połowicznie wykwalifikowanych. - Teraz mechanik, instalator czy hydraulik jest dobrą, "złotą rączką", która wie naprawdę dużo. A jeśli zmiany MEN wejdą w życie, rzemieślnik będzie znał tylko cząstkę tej wiedzy, jaka jest dziś wymagana w zawodzie - tłumaczy Marzena Rutkowska-Kalisz, rzeczniczka Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej. Jest więc ryzyko, że nowe pokolenie fachowców znajdzie pracę tylko w dużych zakładach. To dlatego, że w małych potrzebna jest szersza wiedza niż ta, którą zapewnią szkoły po zapowiadanych zmianach MEN.
Kryzys może więc dotknąć małe piekarnie, salony fryzjerskie czy inne małe zakłady - nie będzie miał kto w nich pracować.
Wielkopolska Izba Rzemieślnicza w Poznaniu, podobnie jak cały Związek Rzemiosła Polskiego, protestuje przeciwko zmianom w kształceniu zawodowym, jakie planuje Ministerstwo Edukacji.
MEN proponuje bowiem tzw. kształcenie modułowe. Chodzi o to, by uczniowie nie poznawali już w szkole całej wiedzy dotyczącej zawodu, którego się uczą, a jedynie jego fragment. Mają uczyć się tylko tych umiejętności, które będą im potrzebne do pracy na jednym, konkretnym stanowisku. Problem w tym, że w ten sposób powstanie rzesza pracowników tylko połowicznie wykwalifikowanych. - Teraz mechanik, instalator czy hydraulik jest dobrą, "złotą rączką", która wie naprawdę dużo. A jeśli zmiany MEN wejdą w życie, rzemieślnik będzie znał tylko cząstkę tej wiedzy, jaka jest dziś wymagana w zawodzie - tłumaczy Marzena Rutkowska-Kalisz, rzeczniczka Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej. Jest więc ryzyko, że nowe pokolenie fachowców znajdzie pracę tylko w dużych zakładach. To dlatego, że w małych potrzebna jest szersza wiedza niż ta, którą zapewnią szkoły po zapowiadanych zmianach MEN.
Kryzys może więc dotknąć małe piekarnie, salony fryzjerskie czy inne małe zakłady - nie będzie miał kto w nich pracować.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
MEN chce...
amirez
02.03.10, 19:16
Najlepsze rozwiązanie to zamknąć MEN.Z roku na rok urzędasy mają coraz gorsze pomysły. Jak tylko znajdą coś, comożna spie...ć to zaraz starają się to ulepszyć.A przewodniczy tej gromadzie »
Najczęściej czytane24 htydzień




