Operacja ręki? Może za dziewięć lat...
01.07.2011
, aktualizacja: 15.02.2010 19:41
Pan Marian zapisał się na zabieg 5 grudnia 2001 r. Szpital ortopedyczny im. Wiktora Degi terminu mu jeszcze nie wyznaczył. Na razie przysłał pismo z pytaniem, czy jest jeszcze operacją zainteresowany...
Marian Mazurczak od prawie 10 lat ma przykurcze ścięgien małych palców u rąk i nie może nimi normalnie ruszać. Operacja miała przykurcze zlikwidować: - W 2001 r. miałem 60 lat i jeszcze pracowałem. Chciałem normalnie posługiwać się dłońmi. Przez pierwszy rok kilka razy dzwoniłem i pytałem, kiedy będzie zabieg. Ale kazali czekać. I tak czekam do teraz. Myślałem już, że szpital o mnie zapomniał - opowiada pan Marian, który skontaktował się z nami, bo "Gazeta" prowadzi akcję "Leczyć po ludzku".
Kilka dni temu klinika ortopedii dała jednak znać, że wciąż o pacjencie pamięta: - Przysłali mi pismo i formularz potwierdzenia, który miałem wypełnić, jeśli dalej jestem zainteresowany zabiegiem - mówi Mazurczak. I dodaje: - Sam nie wiem, czy brać to za dobrą monetę, czy za jakiś żart.
Mężczyzna tłumaczy, że dziś ma 70. lat i nie wie, czy znieczulenie przed operacją nie wiąże się dla niego ze zbyt dużym ryzykiem: - Poza tym nauczyłem się żyć bez używania małych palców.
Jak to możliwe, że człowiek tak długo czeka na zabieg? - pytamy w szpitalu.
Dyrektor kliniki Witold Bieleński tłumaczy, że to wyjątkowa sytuacja: - Do tego pacjenta kilka razy wysyłaliśmy pisma, ale nie reagował na nie. Teraz odpowiedział po raz pierwszy.
Zdaniem dyrektora podobnych przypadków jest w szpitalu kilka, najwyżej kilkanaście. - I wszystkie dotyczą pacjentów, którzy wcześniej - mimo monitów - nie kontaktowali się z nami. Normalnie na oddział chirurgii ręki czeka się od dwóch do trzech i pół roku - zapewnia Bieleński.
Mazurczak zaprzecza jednak, że wcześniej dostawał jakieś sygnały z kliniki. Dodaje, że ostatecznie potwierdzi zamiar poddania się operacji, jeśli lekarze nie będą widzieli dodatkowych niebezpieczeństw związanych z wiekiem i ogólnym stanem zdrowia.
Dyr. Bielieński wyjaśnia, że pacjenci często zapisują się do różnych szpitali na ten sam zabieg, a gdy już go przejdą, nie informują o tym pozostałych placówek: - To bardzo utrudnia nam organizację pracy. Najchętniej tych, którzy nie odpowiadają na pisma, wykreślalibyśmy z kolejki. Ale NFZ na to nie pozwala.
Poprosiliśmy też dyr. Bieleńskiego o komentarz do listu pani Wiesławy, który ostatnio trafił do redakcji. Kobieta czeka w kolejce na oddział rehabilitacyjny tego samego szpitala od czerwca 2005 r. Czy to też wyjątkowa sytuacja? - Rehabilitacja to faktycznie katastrofa. Na przyjęcie na oddział trzeba u nas czekać cztery, pięć lat - przyznaje dyr. Bieleński. Dlaczego tak długo? - Bo część łóżek zajmują pacjenci przekazywani przez inne szpitale, najczęściej po udarach. A czas rehabilitacji takich chorych jest bardzo trudny do przewidzenia. Tak jest zresztą ze wszystkimi pacjentami po urazach neurologicznych. Poza tym część łóżek zajmują pacjenci, którzy przeszli u nas zabiegi wszczepiania endoprotez - tłumaczy szef szpitala. - W ogóle mamy mało łóżek. Ale więcej raczej nie będzie, bo NFZ za rehabilitację płaci o wiele za mało.
Kilka dni temu klinika ortopedii dała jednak znać, że wciąż o pacjencie pamięta: - Przysłali mi pismo i formularz potwierdzenia, który miałem wypełnić, jeśli dalej jestem zainteresowany zabiegiem - mówi Mazurczak. I dodaje: - Sam nie wiem, czy brać to za dobrą monetę, czy za jakiś żart.
Mężczyzna tłumaczy, że dziś ma 70. lat i nie wie, czy znieczulenie przed operacją nie wiąże się dla niego ze zbyt dużym ryzykiem: - Poza tym nauczyłem się żyć bez używania małych palców.
Jak to możliwe, że człowiek tak długo czeka na zabieg? - pytamy w szpitalu.
Dyrektor kliniki Witold Bieleński tłumaczy, że to wyjątkowa sytuacja: - Do tego pacjenta kilka razy wysyłaliśmy pisma, ale nie reagował na nie. Teraz odpowiedział po raz pierwszy.
Zdaniem dyrektora podobnych przypadków jest w szpitalu kilka, najwyżej kilkanaście. - I wszystkie dotyczą pacjentów, którzy wcześniej - mimo monitów - nie kontaktowali się z nami. Normalnie na oddział chirurgii ręki czeka się od dwóch do trzech i pół roku - zapewnia Bieleński.
Mazurczak zaprzecza jednak, że wcześniej dostawał jakieś sygnały z kliniki. Dodaje, że ostatecznie potwierdzi zamiar poddania się operacji, jeśli lekarze nie będą widzieli dodatkowych niebezpieczeństw związanych z wiekiem i ogólnym stanem zdrowia.
Dyr. Bielieński wyjaśnia, że pacjenci często zapisują się do różnych szpitali na ten sam zabieg, a gdy już go przejdą, nie informują o tym pozostałych placówek: - To bardzo utrudnia nam organizację pracy. Najchętniej tych, którzy nie odpowiadają na pisma, wykreślalibyśmy z kolejki. Ale NFZ na to nie pozwala.
Poprosiliśmy też dyr. Bieleńskiego o komentarz do listu pani Wiesławy, który ostatnio trafił do redakcji. Kobieta czeka w kolejce na oddział rehabilitacyjny tego samego szpitala od czerwca 2005 r. Czy to też wyjątkowa sytuacja? - Rehabilitacja to faktycznie katastrofa. Na przyjęcie na oddział trzeba u nas czekać cztery, pięć lat - przyznaje dyr. Bieleński. Dlaczego tak długo? - Bo część łóżek zajmują pacjenci przekazywani przez inne szpitale, najczęściej po udarach. A czas rehabilitacji takich chorych jest bardzo trudny do przewidzenia. Tak jest zresztą ze wszystkimi pacjentami po urazach neurologicznych. Poza tym część łóżek zajmują pacjenci, którzy przeszli u nas zabiegi wszczepiania endoprotez - tłumaczy szef szpitala. - W ogóle mamy mało łóżek. Ale więcej raczej nie będzie, bo NFZ za rehabilitację płaci o wiele za mało.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Operacja ręki? Może za dziewięć lat...
von_seydlitz
16.02.10, 07:50
Operację wykonuje się przy znieczuleniu miejscowym.Można też ją wykonać czy w Trzebnicy czy w Krakowie.»
-
Wina lekarza
liquid_force
16.02.10, 11:18
takie komentarze zaraz się posypią. bo to od nich przecież zależą limityzabiegów, pijawki ;) powinni przymierać glodem i zasuwać od rana do wieczora,żeby wszyscy uczciwe płacący składki »
-
Operacja ręki? Może za dziewięć lat...
espressocafe
17.02.10, 13:32
A na Mogileńskiej czeka się około roku i to bez przekrętów...da się? da się :) »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć