Niepełnosprawny czeka na taksówkę
09.02.2010
, aktualizacja: 09.02.2010 17:29
Poznań jako jedyne duże miasto nie dopłaca do transportu niepełnosprawnych. Efekt? Właśnie wycofuje się kolejny przewoźnik, któremu "taki interes się nie opłaca". Urzędnicy myślą, jak rozwiązać ten problem
Fiaty ducato - busy z windami do wózków - mają po sześć lat. Na trzy, jeździ dziś tylko jeden. Zamówienie taksówki graniczy z cudem. - Kilkanaście razy próbowałem zamówić taksówkę. I nic. Wczoraj nie dotarłem na badania do szpitala, bo najbliższy wolny termin, kiedy mogłaby przyjechać, był za... kilka dni! - zadzwonił do nas niepełnosprawny Czytelnik.
Taksówki dla niepełnosprawnych to dla kilku tysięcy osób jedyna szansa, żeby ruszyć się z domu. Na transport od drzwi do drzwi mogli liczyć dzięki firmie Autcolor, która przed rokiem wygrała przetarg na usługę. Dziennie korzystało z usługi 5-7 osób.
Ale szef firmy Piotr Rudnicki dwa miesiące temu wypowiedział miastu umowę - ostatni kurs będzie można zamówić 30 kwietnia. - Auta, którymi muszę jeździć, nadają się na złom. Mają ponad 200 tys. km przebiegu - wyjaśnia Rudnicki. - Starałem się łatać usterki, dokładałem do interesu tysiąc złotych miesięcznie, ale mam tego dosyć. Stawki za kurs przewidziane w umowie - 5,21 zł za pierwszy kilometr i 2,08 zł za każdy następny - też są nie do przyjęcia - dodaje.
Zdaniem Rudnickiego, by przewóz osób niepełnosprawnych opłacał się prywatnym przewoźnikom, rocznie miasto powinno dokładać do niego pół miliona złotych i, oczywiście, wymienić auta. Tymczasem, w przeciwieństwie do innych dużych miast, nie dokłada ani złotówki.
Sprawdziliśmy: Warszawa do transportu niepełnosprawnych dopłaca rocznie ponad 2 mln zł. Dzięki temu osoba na wózku płaci za przejazd 15 zł niezależnie od odległości. Kraków w tym roku przeznaczył na transport niepełnosprawnych blisko 400 tys. zł, Gdańsk - ponad pół miliona.
Irena Chmiel, zastępca dyrektora biura polityki społecznej w warszawskim urzędzie miejskim: - Od 2008 r usługi przewozowe świadczy dla nas konsorcjum trzech firm, wykonujące miesięcznie ok. 2 tys. kursów. Nie wyobrażam sobie, byśmy nie mieli ich dofinansowywać. Zapotrzebowanie jest naprawdę duże, choćby ze strony studentów, których regularnie dowozimy na zajęcia.
- Szkoda, że się rozmyślił - komentuje decyzję Rudnickiego Dorota Potejko, pełnomocnik prezydenta Poznania ds. niepełnosprawnych. - Nie mieliśmy do niego żadnych zastrzeżeń, oprócz tego, że czasem taksówkę trudno było zamówić - dodaje.
Ale co z niepełnosprawnymi, którzy chcą korzystać z taksówek? - Może ogłosimy kolejny konkurs. Być może warto byłoby pomyśleć o miejskim udziale w kosztach realizowania tej usługi. Mamy jeszcze trochę czasu na decyzję - mówi Potejko.
Na kupno nowych aut nie ma jednak co liczyć. Raz, że trzeba by znaleźć na to pieniądze, dwa - zdaniem urzędników liczba aut jest wystarczająca.
- Komunikacja miejska w Poznaniu jest najlepsza w Polsce, a taksówki to rzadko eksploatowana usługa. Nie sposób też transportu osób niepełnosprawnych sprowadzać tylko do nich - tłumaczy Potejko.
Taksówki dla niepełnosprawnych to dla kilku tysięcy osób jedyna szansa, żeby ruszyć się z domu. Na transport od drzwi do drzwi mogli liczyć dzięki firmie Autcolor, która przed rokiem wygrała przetarg na usługę. Dziennie korzystało z usługi 5-7 osób.
Ale szef firmy Piotr Rudnicki dwa miesiące temu wypowiedział miastu umowę - ostatni kurs będzie można zamówić 30 kwietnia. - Auta, którymi muszę jeździć, nadają się na złom. Mają ponad 200 tys. km przebiegu - wyjaśnia Rudnicki. - Starałem się łatać usterki, dokładałem do interesu tysiąc złotych miesięcznie, ale mam tego dosyć. Stawki za kurs przewidziane w umowie - 5,21 zł za pierwszy kilometr i 2,08 zł za każdy następny - też są nie do przyjęcia - dodaje.
Zdaniem Rudnickiego, by przewóz osób niepełnosprawnych opłacał się prywatnym przewoźnikom, rocznie miasto powinno dokładać do niego pół miliona złotych i, oczywiście, wymienić auta. Tymczasem, w przeciwieństwie do innych dużych miast, nie dokłada ani złotówki.
Sprawdziliśmy: Warszawa do transportu niepełnosprawnych dopłaca rocznie ponad 2 mln zł. Dzięki temu osoba na wózku płaci za przejazd 15 zł niezależnie od odległości. Kraków w tym roku przeznaczył na transport niepełnosprawnych blisko 400 tys. zł, Gdańsk - ponad pół miliona.
Irena Chmiel, zastępca dyrektora biura polityki społecznej w warszawskim urzędzie miejskim: - Od 2008 r usługi przewozowe świadczy dla nas konsorcjum trzech firm, wykonujące miesięcznie ok. 2 tys. kursów. Nie wyobrażam sobie, byśmy nie mieli ich dofinansowywać. Zapotrzebowanie jest naprawdę duże, choćby ze strony studentów, których regularnie dowozimy na zajęcia.
- Szkoda, że się rozmyślił - komentuje decyzję Rudnickiego Dorota Potejko, pełnomocnik prezydenta Poznania ds. niepełnosprawnych. - Nie mieliśmy do niego żadnych zastrzeżeń, oprócz tego, że czasem taksówkę trudno było zamówić - dodaje.
Ale co z niepełnosprawnymi, którzy chcą korzystać z taksówek? - Może ogłosimy kolejny konkurs. Być może warto byłoby pomyśleć o miejskim udziale w kosztach realizowania tej usługi. Mamy jeszcze trochę czasu na decyzję - mówi Potejko.
Na kupno nowych aut nie ma jednak co liczyć. Raz, że trzeba by znaleźć na to pieniądze, dwa - zdaniem urzędników liczba aut jest wystarczająca.
- Komunikacja miejska w Poznaniu jest najlepsza w Polsce, a taksówki to rzadko eksploatowana usługa. Nie sposób też transportu osób niepełnosprawnych sprowadzać tylko do nich - tłumaczy Potejko.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Niepełnosprawny czeka na taksówkę
redramek
09.02.10, 18:30
Proponuję p. Potejko, aby w ramach spędziła na wózku 24 godziny. Gwarantuję,że inaczej wówczas spojrzy na "najlepszą w Polsce" komunikację miejską. »
Najczęściej czytane24 htydzień




