Zamienią szambo i kawałek ziemi na adres

Ewa Mikulec
08.02.2010 , aktualizacja: 08.02.2010 18:27
A A A Drukuj
- Część działek trzeba będzie przeznaczyć na cele drogowe. Zrezygnować z płotów, szamb - ostrzega radny Andrzej Bielerzewski. Taką cenę mają zapłacić mieszkańcy ul. Katalońskiej za nadanie ich domom numerów.
Mieszkańcy ul. Katalońskiej są skłonni oddać częśc działek pod drogę. Ale chcą mieć drogę z prawdziwego zdarzenia
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Mieszkańcy ul. Katalońskiej są skłonni oddać częśc działek pod drogę. Ale chcą mieć drogę z prawdziwego zdarzenia
O problemie ponad 150 rodzin z Piątkowa, którzy nie znali swoich adresów, pisaliśmy kilka tygodni temu. W maju tego roku prezydent zdecydował, by obszar przy ul. Sarmackiej, gdzie przed wojną miasto kwaterowało biednych i bezrobotnych, uporządkować. Ulice otrzymały więc nowe, pięknie brzmiące nazwy: Toskańska, Sycylijska, Andaluzyjska, a stojące przy nich domy - numery. Urzędnicy zapomnieli jednak poinformować mieszkańców o nowych adresach.

Po interwencji "Gazety" większość dostała pismo z taką informacją. Ale 18 rodzin z ul. Katalońskiej pominięto. - Według nowego planu mieszkamy przy ulicy, która w rzeczywistości nie istnieje, bo nie ma miejsca na jej wytyczenie - opowiada pani Ewa. - W urzędzie usłyszałam, że na nowej ulicy nie otrzymam meldunku, nie wymienię też dowodu. Znalazłam się w czarnej dziurze - dodaje.

Faktycznie ulica Katalońska jest wąską ścieżką, przy której stoją budynki gospodarcze, szamba i słupy energetyczne.

Jak tłumaczy Maria Jegier z działu numeracji porządkowej i nazewnictwa ulic w Geopozie, przyporządkowanie tamtejszym domom numerów możliwe będzie dopiero wtedy, gdy powstanie tam normalna droga. - By poznać własne adresy, prawdopodobnie będziemy musieli stracić budynki gospodarcze i szamba, i prąd - martwią się mieszkańcy. Zarząd Dróg Miejskich już zobowiązał ich do usunięcia pomieszczeń gospodarczych. Termin wyznaczył na koniec marca.

Mieszkańcy są gotowi oddać część swoich działek. - Wiedzą, że tylko wtedy będą mogli wykupić resztę. Stawiają jednak warunek: droga będzie porządna, a media podciągnięte - mówi Elżbieta Skrzypczyńska, szefowa Stowarzyszenia Sarmacka. I tu pojawia się problem, bo na drogę nie ma pieniędzy. - Droga utwardzona z pełną infrastrukturą w tym miejscu nie została ujęta w "Programie budowy dróg lokalnych na terenie miasta Poznania na lata 2005-2015" - tłumaczy Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich. - A radny Andrzej Bielerzewski dodaje: - W kolejce czeka w Poznaniu kilkaset dróg lokalnych. Na ich budowę potrzeba 20 mln zł rocznie. Tegoroczny budżet miasta przewiduje 8,5 mln. zł.

Mieszkańcy chcą w tej sprawie spotkać się z prezydentem miasta Ryszardem Grobelnym. - Jemu droga też się opłaci. Uzbrojone działki będzie można drożej sprzedać i z tych pieniędzy zapłacić za drogę - proponuje Skrzypczyńska.

Co na to prezydent? Na razie nie wiadomo. Do 15 lutego Grobelny powinien odpowiedzieć na interpelację radnego Michała Grzesia w tej sprawie.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Zamienią szambo i kawałek ziemi na adres lukask73 09.02.10, 12:40

    A jaka jest szerokość ul. Będlewskiej? A ul. Soboteckiej lub Wysokiej? A co pani Jegier powie o ul. Darzyborskiej, która ma nawierzchnię o szerokości zero?»