Dwa lata czekania na operację? To możliwe

Maria Bielicka, Joanna Leśniewska
01.07.2011 , aktualizacja: 07.02.2010 21:13
A A A Drukuj
Na wizytę do lekarza specjalisty często trzeba czekać w Poznaniu nawet kilka miesięcy, na niektóre operacje, np. na operację zaćmy w szpitalu przy ul. Długiej, nawet dwa lata. Co na to NFZ? - Nie ma systemu, który gwarantowałby konsultacje specjalistyczne na zawołanie. Ale coraz częściej zdarza się, że pacjenci są przyjmowani od razu.
Usuwanie zaćmy
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
Usuwanie zaćmy
ZOBACZ TAKŻE
Pani Joanna ma skierowanie do endokrynologa. Zadzwoniła do przychodni i dowiedziała się, że dopiero w czerwcu może pytać o wolne terminy, bo limit przewidziany umową z funduszem jest wyczerpany.

NFZ uważa, że to nieuzasadnione ograniczanie dostępności: - Pacjent ma prawo zapisywać się do specjalisty na bieżąco, w tych godzinach, kiedy otwarta jest przychodnia - mówi Marta Banaszak-Osiewicz, rzecznik wielkopolskiego NFZ. - Jeżeli w rejestracji słyszymy, że można się zapisywać dopiero za kilka miesięcy, to jest to ograniczanie dostępności. Najlepiej zgłosić to rzecznikowi praw pacjenta.

- To nie my ograniczamy dostępność, ale fundusz. Nie możemy stale przyjmować zapisów, bo terminarz ustalony na podstawie kontraktu zapełnia się w ciągu kilku dni - mówi szef dużej poznańskiej przychodni niepublicznej.

Co robić w takiej sytuacji? - Całoroczny kontrakt powinien być proporcjonalnie rozłożony na 12 miesięcy, tak, by zapewnić pacjentom od stycznia do grudnia dostęp do świadczeń - upiera się rzeczniczka funduszu. - W sytuacji, gdy pacjent nie może być przyjęty w dniu zgłoszenia, wówczas zostaje wpisany na listę oczekujących i dostaje informację o planowanym terminie wizyty.

- Musielibyśmy wyznaczać wizyty z kilkuletnim wyprzedzeniem, a to byłoby fikcją. Wcześniej zwykle przyjmowaliśmy więcej osób niż przewidywał kontrakt w nadziei, że fundusz nam zapłaci. NFZ w końcu zwykle płacił, ale za ostatni rok nie, bo nie starczyło pieniędzy. W tej sytuacji trudno się spodziewać nadgorliwości z naszej strony - ripostuje dyrektor przychodni. I przewiduje, że w związku z "kryzysową polityką" funduszu kolejki mogą jeszcze wzrosnąć. - Inne poradnie też z pewnością ograniczą przyjęcia.

Mimo tych czarnych scenariuszy fundusz uważa, że sytuacja się poprawia. - Nie ma systemu, który zagwarantowałby konsultacje specjalistyczne na zawołanie. Ale coraz częściej zdarza się, że pacjenci są przyjmowani od razu - przekonuje dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ Zbigniewa Nowodworska. - Czasami zdarza się, że w najbliższej przychodni na wizytę u dermatologa, czy ginekologa trzeba czekać kilka miesięcy, ale już na drugim końcu miasta tylko kilka dni. Dlatego zachęcamy, aby korzystać z naszej bezpłatnej całodobowej infolinii: 0 800 800 805.

- To wszystko połowiczne rozwiązanie: pacjent ma prawo wybrać lekarza czy szpital, więc fundusz powinien podpisywać duże kontrakty z tym ośrodkami, gdzie są długie kolejki, bo to oznacza, że ludzie chcą się tam leczyć - przekonuje pan Henryk, pacjent przychodni szpitala przy ul. Długiej. - Krótkie kolejki nie muszą wcale oznaczać małego zainteresowania pacjentów. Mogą świadczyć o dobrej organizacji placówki. Zależy nam, aby czas oczekiwania na konsultacje u specjalistów był jak najkrótszy - przekonuje Banaszak-Osiewicz.

Fundusz zwraca też uwagę, że pacjenci często sami winni są długich kolejek, bo zapisują się do wielu specjalistów i do różnych szpitali na te same zabiegi. W ten sposób blokują kolejkę innym.

NFZ przyznaje, że wyłapuje tylko część "podwójnych" pacjentów. - W przypadku trzech rodzajów zabiegów: endoprotezy stawu biodrowego i kolanowego, zaćmy i angioplastyki wszystkie oddziały funduszu prowadzą dokładny monitoring, w przypadku endoprotez od maja 2008 r., a w przypadku zaćmy i angioplastyki od stycznia 2009 r. - mówi Zbigniewa Nowodworska. - Na podstawie numerów PESEL można ustalić, który pacjent zapisał się na zabieg do kilku szpitali. Jeżeli ta sama osoba zapisze się do więcej niż dwóch różnych szpitali, NFZ wysyła do takiego pacjenta pismo, aby zadeklarował, w której placówce chce być zoperowany.

Dlaczego fundusz zdecydował się na monitorowanie tylko tych kolejek? - Ze sprawozdań przesyłanych ze szpitali wynikało, że na tego typu operacje trzeba było czekać kilkanaście lat. Poza tym są to najdroższe świadczenia. Centrala NFZ chciała nad tym zapanować, dlatego wprowadziła dodatkową kontrolę - wyjaśnia dyrektor funduszu.

Czy nie można tego zrobić ze wszystkimi listami kolejek? - Na razie nie ma podstaw prawnych pozwalających placówkom udostępnić funduszowi listy oczekujących wraz z PESEL-ami pacjentów. Jest to jednak kwestią czasu - tłumaczy Zbigniewa Nowodworska. I dodaje, że takich zmian nie można wprowadzić na poziomie oddziału NFZ, a tylko centralnie.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Dwa lata czekania na operację? To możliwe liquid_force 08.02.10, 10:17

    zaraz pojawi się stek wyzwisk na lekarzy, jakby to oni ustalali limity NFZ... tak jak kasjerka w Biedronce jest winna temu, że na półce skończyło się taniepiwo...»

  • Dwa lata czekania na operację stach.pl 08.02.10, 10:28

    Dwa lata czekania na operację... cudów Tuska ciąg dalszy. Dwa lata rządzi - dwa lata czekania. Co będzia jak porządzi przez następną kadencję, tj. przez osiem lat ???»

  • brak klku ważnych pytań barabara6 08.02.10, 11:07

    Proszę o odpowiedź na pytanie, które powinni zadać redaktorzy GW (a ich nie zadali)czy w NFZ istnieje jakikolwiek system oceny zasadności hospitalizacji? Czy NFZ wprowadził jakikolwiek »