Sześciolatki w podstawówce wygrywają ze starszymi dziećmi

Agnieszka Drzewiecka
05.02.2010 , aktualizacja: 05.02.2010 19:51
A A A Drukuj
Za dwa lata do wszystkich pierwszych klas w podstawówkach w całym kraju będą chodzić tylko sześciolatki. Jedna taka klasa jest już w Poznaniu, w SP 4 na Świerczewie. Jedyna złożona z samych sześciolatków

Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Rodzice jeszcze przez dwa lata będą mieć wybór: zostawić sześcioletnie dziecko w przedszkolu, albo zapisać do szkoły. Jednak już w ubiegłym roku, przed naborem do przedszkoli i szkół miasto namawiało rodziców sześciolatków, by zdecydowali się na szkołę. Jednak całą klasę udało się stworzyć tylko w "czwórce". Jak to zrobili? Przed zapisami do szkoły w ubiegłym roku dyrekcja SP 4 zaprosiła na spotkanie rodziców z pobliskiego przedszkola. Nauczycielki wytłumaczyły, że program nauczania się zmienił. Że teraz w zerówce sześciolatek nie nauczy się praktycznie niczego nowego: ani czytania, ani liczenia. Będzie raczej powtarzał przez rok to, co już potrafi. Dlatego, aby nie stracił roku, lepiej zapisać dziecko do pierwszej klasy, gdzie program dostosowano do tak małych dzieci. Rodzice się przekonali. Stworzono całą klasę, liczy 22 dzieci.



Rozmowa z Urszulą Popielas*

Agnieszka Drzewiecka: Miasto przekonuje rodziców sześciolatków, by zapisywali swoje dzieci do szkół. Ci natomiast zgodnie twierdzą, że ich dzieci są na to za małe. Że odbiera się im w ten sposób dzieciństwo, że nie poradzą sobie w szkole.

Urszula Popielas: Moje sześciolatki radzą sobie, i to czasem nawet lepiej niż nasze siedmiolatki. Na przykład na pływalni pani trener pochwaliła moją grupę za to, że lepiej i odważniej poradziła sobie na pierwszych zajęciach. W konkursach też startujemy na równi z siedmiolatkami. W „Opowieściach jesiennego lasu”, gdzie dzieci mówiły teksty z pamięci, sześciolatki zajęły wysokie miejsca; w „Konkursie pięknego czytania” mój chłopiec wygrał z siedmiolatkami. Te dzieci nie są za małe, by chodzić do pierwszej klasy. Funkcjonują w życiu szkolnym na równi ze starszymi o rok, razem z nimi jedzą śniadania, chodzą na koła zainteresowań, jeżdżą na wycieczki.

Jednak wiele osób twierdzi, że 6-letnie dziecko w szkole będzie zagubione i wystraszone, bo szkoła jest większa niż przedszkole, są starsze dzieci.

- Dzieci rozwijają się w bardzo różnym tempie. Często i siedmiolatki nie mają dojrzałości szkolnej, nie czują się bezpiecznie w nowym miejscu. Dla dziecka zmiana jest zawsze trudna, ale przystosowują się do nowej sytuacji błyskawicznie. Przez cały pierwszy semestr żaden rodzic nie zgłaszał mi z tym problemu, wręcz opowiadają, że ich dzieci bardzo lubią szkołę. Nie ma różnicy między nimi a siedmiolatkami.

Początki są trudne?

- Nie są dużo trudniejsze niż u siedmiolatków. Właściwie to nie ma żadnych poważniejszych problemów. To raczej kwestia zapoznania dziecka z nowymi zasadami: że gdy jeden mówi, to reszta słucha, że trzeba podnieść rękę, żeby coś powiedzieć, że trzeba uważnie słuchać, kłaść tornistry w wyznaczonym miejscu. To nie są trudności, tylko rzeczy, na które potrzeba czasu.

Czym różni się dzień w pani pierwszej klasie od dnia w przedszkolu?

- W szkole dzieci mają więcej zajęć dydaktycznych - polonistycznych, matematycznych, przyrodniczych, muzycznych - niż dzieci w przedszkolu. Ale gdy widzę, że są znudzone, zmieniamy coś, np. idziemy na dywan, poruszamy się przy muzyce. W sali jest dywan, na którym dzieci się bawią, są materace, kącik z zabawkami. Pluszaki, lalki, samochody, gry, klocki. Jak w przedszkolu. Ale obserwuję, że coraz dłużej potrafią pracować w skupieniu, przy stoliku.

A mają kontakt ze starszymi uczniami?

- Piętro, na którym jest nasza sala, to klasy 1-3. Z siedmiolatkami się zintegrowały, a ze starszymi klasami mają kontakt wzrokowy, i to tylko czasem, podczas wyjść do toalety. Dzieci są pod moją opieką przez cały czas.

Każdy sześciolatek powinien pójść do szkoły?

- Jeśli jest emocjonalnie dojrzały i był wcześniej w przedszkolu, nie ma problemów z kontaktowaniem się z rówieśnikami, to owszem. Trudno może być jedynie tym dzieciom, które nie chodziły do przedszkola, cały czas były przy mamie, albo tym, z którymi były problemy w przedszkolu. W razie wątpliwości wystarczy zapytać nauczycielkę z grupy o opinię, są też poradnie psychologiczno-pedagogiczne.

Jeśli dziecko chodziło do przedszkola i rozwija się prawidłowo, to czy rodzice popełnią błąd, zostawiając je w przedszkolu?

- Powinni zapisać je do szkoły. Nie widzę powodu, żeby zrobić inaczej. Teraz wszystko w pierwszej klasie: program, szkolne sale, nauczyciele, jest przygotowane dla sześciolatków.





* Urszula Popielas, nauczycielka klasy 1A w SP 4, do której chodzą sześciolatki w SP 4

Podziel się

  • 32 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów