Wielkopolski tydzień: O przyzwoitości
05.02.2010
, aktualizacja: 05.02.2010 18:37
Przepisy, procedury, paragrafy - o tych brzydkich słowach na "p" pisałam przy okazji historii małej Róży Szwak z Błot Wielkich
Teraz te słowa znów mi się przypomniały. Bo pasują zarówno do historii dziewięcioletniego Olka, którego siłą odebrano mamie, by przekazać tacie (w świetle prawa oczywiście), jak i do historii małej Weroniki, którą kupiło od poznanianki małżeństwo ze Śląska.
Mogłabym znów otworzyć puszkę z tymi brzydkimi słowami na "p". Ale może lepiej będzie pisać o słowie pięknym. O przyzwoitości.
Cała Polska widziała w telewizji nagranie, na którym policjanci traktują chłopca z Kobylej Góry jak przedmiot. Zawijają w koc. Żeby się nie szarpał. Żeby ograniczyć jego ruchy. Malec kurczowo trzyma się płotu, głośno płacze, krzyczy. Dorośli zgotowali Olkowi paskudne dzieciństwo. Zarówno rodzice - którzy od sześciu lat nie potrafią się porozumieć co do prawa opieki nad synem - jak i ci, którym z urzędu powinno leżeć na sercu dobro już skrzywdzonego dziecka. Kuratorkom sądowym i policjantom przepisy, procedury i paragrafy tak bardzo zapadły w głowy i serca, że nijak nie dało się już spod ich ciężaru wyciągnąć tego, co najważniejsze: zdrowego rozsądku i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Na szczęście udało się to prokuratorom z Poznania, którzy umorzyli sprawę handlu ludźmi. Brzmi bardzo poważnie, bo przecież handel ludźmi powinien być karalny. Ale powiedzmy to rodzicom, którzy od lat nie mogą się doczekać własnych dzieci. Którzy nie mają szans na adopcję. Którzy wreszcie - desperacko - decydują się kupić małą Weronikę. Gdyby tego nie zrobili, chora na serce roczna dziewczynka mieszkałaby dziś z biologiczną mamą alkoholiczką w więzieniu. Niezbyt piękny start, prawda?
Historie tych dzieci jeszcze się nie skończyły. Pewnie nieraz będziemy o nich pisać. Oby koniec był przyzwoity.
Mogłabym znów otworzyć puszkę z tymi brzydkimi słowami na "p". Ale może lepiej będzie pisać o słowie pięknym. O przyzwoitości.
Cała Polska widziała w telewizji nagranie, na którym policjanci traktują chłopca z Kobylej Góry jak przedmiot. Zawijają w koc. Żeby się nie szarpał. Żeby ograniczyć jego ruchy. Malec kurczowo trzyma się płotu, głośno płacze, krzyczy. Dorośli zgotowali Olkowi paskudne dzieciństwo. Zarówno rodzice - którzy od sześciu lat nie potrafią się porozumieć co do prawa opieki nad synem - jak i ci, którym z urzędu powinno leżeć na sercu dobro już skrzywdzonego dziecka. Kuratorkom sądowym i policjantom przepisy, procedury i paragrafy tak bardzo zapadły w głowy i serca, że nijak nie dało się już spod ich ciężaru wyciągnąć tego, co najważniejsze: zdrowego rozsądku i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Na szczęście udało się to prokuratorom z Poznania, którzy umorzyli sprawę handlu ludźmi. Brzmi bardzo poważnie, bo przecież handel ludźmi powinien być karalny. Ale powiedzmy to rodzicom, którzy od lat nie mogą się doczekać własnych dzieci. Którzy nie mają szans na adopcję. Którzy wreszcie - desperacko - decydują się kupić małą Weronikę. Gdyby tego nie zrobili, chora na serce roczna dziewczynka mieszkałaby dziś z biologiczną mamą alkoholiczką w więzieniu. Niezbyt piękny start, prawda?
Historie tych dzieci jeszcze się nie skończyły. Pewnie nieraz będziemy o nich pisać. Oby koniec był przyzwoity.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Wielkopolski tydzień: O przyzwoitości
rockville
06.02.10, 02:25
Kilka miesiecy temu poznanski policjant na Piatkowie strzelal do zlodzieja telefonu komorkowego (ku uciesze motlochu ). Teraz banda policyjnych osilkow zneca sie nad dzieckiem... Dobrze, ze »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Minęło 100 dni Term Maltańskich: ...
- Jak Maria Strzałko Poznań konserwowała ...



