Sukces - czipy już nie są psu na budę
06.02.2010
, aktualizacja: 05.02.2010 16:45
30 tysięcy poznańskich kejtrów ma już mikroczipy. Kilka psów po ucieczce szybko trafiło do swoich domów, a losami paru innych zwierząt i ich właścicieli interesuje się już prokuratura - oto pierwsze sukcesy akcji "Kejter też Poznaniak".
- W bazie danych jest już 30 tys. rekordów, pod każdym kryje się pies i jego właściciel - mówi Maciej Dźwig, dyrektor Usług Komunalnych. - Właśnie ogłosiliśmy przetarg na kolejne 8 tys. mikroprocesorów. Kiedy zaczynaliśmy tę akcję, chyba nikt z nas nie marzył, że odniesie aż taki sukces.
Jak urzędnicy mierzą ten sukces? - Przede wszystkim tysiącami psów wyprowadzonych z istniejącej dotąd szarej strefy - ocenia Dźwig. O tym, że wcześniej była naprawdę duża, mogą świadczyć dane z wydziału finansowego Urzędu Miasta. W ubiegłym roku wpływy do budżetu miasta z opłaty od posiadania psów wynosiły 438 tys. zł, rok wcześniej, czyli zanim czipowanie w ogóle rozpoczęto - 354 tys. zł. To oznacza, że za swoje psy płaciło mniej niż 8 tys. właścicieli. - Oczywiście część osób jest zawsze z opłaty zwolniona, ale to tylko ułamek właścicieli. Reszta po prostu udawała, że psa po prostu nie ma - tłumaczy Dźwig.
Miasto nie chce jednak, by poznaniacy uważali, że czipowanie wprowadzono właśnie po to, by zwiększyć miejskie dochody. - Głównym celem miasta jest policzenie psów w Poznaniu - przypomina Rafał Łopka z biura prasowego Urzędu Miasta. - Naturalnie, jeśli kiedyś było zarejestrowanych w Poznaniu kilka tysięcy psów, a teraz jest ich kilkadziesiąt tysięcy, to wpływy z opłat za psy z czasem wzrosną. Warto jednak przypomnieć, że część tej opłaty przeznaczona jest na psie toalety, kosze czy woreczki na psie kupy - dodaje.
Ale sukces czipowania mierzy się nie tylko liczbą oznakowanych zwierząt. Radość odczuło też kilkunastu właścicieli czworonogów. - Znalazło się kilka psów, które uciekły w czasie spacerów. Jeden z nich był aż z Warszawy. Jego właściciel nie mógł uwierzyć, że znalazł się w Poznaniu. Przypuszczamy, że zwierzak został wcześniej skradziony - mówi Dźwig.
Są też niestety historie smutne: - Na Wildzie znaleźliśmy psa przywiązanego do słupa energetycznego - opowiada dyrektor. - Nie mamy wątpliwości, że został porzucony, choć właściciel twierdzi, że zostawił go pod opieką przyjaciół. W tym roku przygotowałem już kilka doniesień do prokuratury. Porzucenie zwierzęcia jest przestępstwem. Pies to nie jest rzecz i wszyscy powinniśmy mieć tego świadomość.
W styczniu do akcji wkroczyli też strażnicy miejscy. - Przeprowadziliśmy 1200 kontroli - mówi Przemysław Piwecki, rzecznik straży. - Przede wszystkim pouczaliśmy niepokornych właścicieli psów, ale i tak trzeba było wystawić 17 mandatów. Głównie dlatego, że właściciele byli agresywni. Ale to już koniec ulgi, teraz mandatów przybędzie - zapowiada.
Właściciele psów bez mikroczipów oprócz mandatu - nawet do 500 zł - dostaną również wezwania do stawienia się w siedzibie straży miejskiej z dowodem na to, że wypełnili już odkładany na później obowiązek. - Jeśli ktoś tego nie zrobi, sprawa może skończyć się w sądzie - przypomina Piwecki.
Jak urzędnicy mierzą ten sukces? - Przede wszystkim tysiącami psów wyprowadzonych z istniejącej dotąd szarej strefy - ocenia Dźwig. O tym, że wcześniej była naprawdę duża, mogą świadczyć dane z wydziału finansowego Urzędu Miasta. W ubiegłym roku wpływy do budżetu miasta z opłaty od posiadania psów wynosiły 438 tys. zł, rok wcześniej, czyli zanim czipowanie w ogóle rozpoczęto - 354 tys. zł. To oznacza, że za swoje psy płaciło mniej niż 8 tys. właścicieli. - Oczywiście część osób jest zawsze z opłaty zwolniona, ale to tylko ułamek właścicieli. Reszta po prostu udawała, że psa po prostu nie ma - tłumaczy Dźwig.
Miasto nie chce jednak, by poznaniacy uważali, że czipowanie wprowadzono właśnie po to, by zwiększyć miejskie dochody. - Głównym celem miasta jest policzenie psów w Poznaniu - przypomina Rafał Łopka z biura prasowego Urzędu Miasta. - Naturalnie, jeśli kiedyś było zarejestrowanych w Poznaniu kilka tysięcy psów, a teraz jest ich kilkadziesiąt tysięcy, to wpływy z opłat za psy z czasem wzrosną. Warto jednak przypomnieć, że część tej opłaty przeznaczona jest na psie toalety, kosze czy woreczki na psie kupy - dodaje.
Ale sukces czipowania mierzy się nie tylko liczbą oznakowanych zwierząt. Radość odczuło też kilkunastu właścicieli czworonogów. - Znalazło się kilka psów, które uciekły w czasie spacerów. Jeden z nich był aż z Warszawy. Jego właściciel nie mógł uwierzyć, że znalazł się w Poznaniu. Przypuszczamy, że zwierzak został wcześniej skradziony - mówi Dźwig.
Są też niestety historie smutne: - Na Wildzie znaleźliśmy psa przywiązanego do słupa energetycznego - opowiada dyrektor. - Nie mamy wątpliwości, że został porzucony, choć właściciel twierdzi, że zostawił go pod opieką przyjaciół. W tym roku przygotowałem już kilka doniesień do prokuratury. Porzucenie zwierzęcia jest przestępstwem. Pies to nie jest rzecz i wszyscy powinniśmy mieć tego świadomość.
W styczniu do akcji wkroczyli też strażnicy miejscy. - Przeprowadziliśmy 1200 kontroli - mówi Przemysław Piwecki, rzecznik straży. - Przede wszystkim pouczaliśmy niepokornych właścicieli psów, ale i tak trzeba było wystawić 17 mandatów. Głównie dlatego, że właściciele byli agresywni. Ale to już koniec ulgi, teraz mandatów przybędzie - zapowiada.
Właściciele psów bez mikroczipów oprócz mandatu - nawet do 500 zł - dostaną również wezwania do stawienia się w siedzibie straży miejskiej z dowodem na to, że wypełnili już odkładany na później obowiązek. - Jeśli ktoś tego nie zrobi, sprawa może skończyć się w sądzie - przypomina Piwecki.
- 58 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Ten system też skończy się klapą - jak numerki
mopcia
06.02.10, 15:36
Ten system być może przez jakiś czas podziała poprawnie. Tak, jak system numerków doczepianych do obroży. Najlepszym przykładem inercji i dziadostwa władz miasta jest sytuacja, jakiej »
-
Sukces - czipy już nie są psu na budę
langdoncourt
06.02.10, 16:04
super! w koncu bedzie mozna ukarac tych, ktorzy zaniedbują i porzucają psy!Mam nadzieje ze kary będą bardzo wysokie!»
-
Sukces - czipy już nie są psu na budę
aluta1606
07.02.10, 11:17
Super ze wszystko sie udało, ale teraz z tych pieniedzy naprawde chcialabym zobaczyc te kosze na odchody i miejsca gdzie pieski moga sie wybiegac. Na piatkowie, a szczegolnie na osiedlu »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Minęło 100 dni Term Maltańskich: ...
- Jak Maria Strzałko Poznań konserwowała ...





