Nie mogą wychodzić ze szkoły. 'Bo jest śnieg'

Agnieszka Drzewiecka
04.02.2010 , aktualizacja: 04.02.2010 23:09
A A A Drukuj
Dzieci ze Szkoły Podstawowej przy ulicy Pięknej nie mogą się bawić na boisku - taki zakaz wprowadził dyrektor. Problemem jest śnieg, którym dzieci mogą się bawić i zrobić sobie krzywdę. Według lekarza, rodziców i psychologa zakaz jest bez sensu.

Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Co się stało w Szkole Podstawowej nr 70 na Ogrodach? - Zrobiło się niebezpiecznie. Chodzi o śnieg - szepcze jedna z pracownic podstawówki. Najpierw był szereg niefortunnych wypadków na boisku, spowodowanych przez śnieg. Dziewczynka z podbitym przez śnieżkę okiem trafiła do lekarza. Chłopiec stracił w ferworze śnieżnej zabawy ząb. - Właśnie z powodu tego zęba dyrektor podjął decyzję o zakazie - mówi jedna z pracownic szkoły. - Szalały strasznie na śniegu, trudno było je upilnować - dodaje nauczycielka.

Zakaz wychodzenia na dwór ma obowiązywać do końca zimy. Co robią dzieci na przerwach? - Bawimy się w berka na korytarzu albo stoimy pod ścianą - mówi Michał z czwartej klasy.

Denerwują się rodzice, którzy zadzwonili do redakcji. - Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko siedziało cały dzień w szkole. Tam jest duszno, dzieci jest dużo, korytarze są ciasne. Moje dziecko zrobiło się przez to chorowite - mówi mama jednego z uczniów. Rodzicom nie udało się jeszcze porozmawiać o tym z dyrektorem. - Była tylko informacja z sekretariatu, że chodzi o ten wybity ząb. Rada rodziców podjęła już działania, żeby umówić się z dyrektorem na rozmowę w tej sprawie - opowiada inny rodzic.

Sprawdziliśmy, jak jest w innych szkołach. Okazało się (choć śniegu w całym mieście jest tyle samo), że nie ma zakazu wychodzenia na dwór na przerwach.

Elżbieta Nogaj, dyrektorka SP 6: Nie dajmy się zwariować, świeże powietrze jest dzieciom potrzebne. A że śniegiem będą się rzucać? Poza szkołą też się rzucają, a na boisku jest przynajmniej opieka nauczyciela - Nam zasypało boisko, więc już zamówiliśmy duży sprzęt do odśnieżania.

W SP 27 podobnie: Jeżeli nie ma silnej wichury, dzieci wychodzą na zewnątrz na przerwach. Zawsze świeże powietrze się przyda, wietrzenie klas nie wystarczy. Jest bezpiecznie, zawsze z dziećmi są nauczyciele dyżurujący - opowiada Hanna Stankiewicz, dyrektorka SP 27. - Wręcz zachęcamy dzieci, by wychodziły na zewnątrz - dodaje wicedyrektorka SP 50 Antonina Więcek.

Dlaczego więc w SP 70 jest inaczej? Wicedyrektorka podstawówki Małgorzata Narożna twierdzi, że nie przez wypadki, ale przez zalegający na boisku śnieg dzieci nie powinny wychodzić na zewnątrz. - Nam też nie jest miło, że musimy trzymać dzieci w szkole. Ale na boisku jest prawie metr zmrożonego śniegu, pan, który u nas pracuje, nie jest w stanie tego odgarniać, a przecież nie możemy sobie pozwolić na zamawianie dużego sprzętu do odśnieżania. Nie ma na to pieniędzy - tłumaczy wicedyrektorka.

Zakaz wychodzenia ze szkoły zimą krytykują lekarze i psycholodzy.

- Już samo siedzenie w bezruchu przez 45 minut dla młodego, dynamicznego organizmu jest niedobre, dlatego musi się dużo ruszać na powietrzu - twierdzi dr Sylwia Świdzińska, pediatra i wicedyrektor szpitala przy ul. Krysiewicza. - Szkoły są suche, duszne, przegrzane lub chłodne, jest wiele dzieci podkatarzonych, świeżo po infekcjach. A na przerwach, gdy trzeba wywietrzyć klasę, wychodzą na korytarz, gdzie jest jeszcze więcej dzieci, hałas, to wszystko jest niezdrowe - twierdzi dr Świdzińska. A co, jeśli dzieci zaczną rzucać się kulkami? Co z ich bezpieczeństwem? - No i co z tego, że się będą rzucać? Od czego jest dyżurny pedagog? Tak mało mamy tej zimy, że ograniczać dzieci to już naprawdę zbyt wiele - twierdzi.

Psycholog Beata Kolska-Lach: Dzieci odprężone i dotlenione są lepiej skoncentrowane na nauce, powinny mieć zapewnioną możliwość przewietrzenia się w szkole. Ale widzę też inny problem. Zakaz, który dotyczy wszystkich dzieci w szkole, powinien być wypracowany wspólnie przez rodziców i dyrekcję, rodzice powinni brać udział podejmowaniu decyzji dotyczących ich dzieci - mówi Kolska-Lach.

W przedszkolach obowiązuje przepis, według którego każdego dnia, bez względu na pogodę, dzieci powinny wyjść choć raz na dwór. W szkołach takich przepisów nie ma. Jest za to paragraf, który mówi, że jeżeli pozwalają na to warunki atmosferyczne, szkoła umożliwia uczniom przebywanie na powietrzu. - Dyrektor za wszystko odpowiada i może podejmować każdą decyzję, jeśli ma na względzie bezpieczeństwo dzieci - twierdzi Dorota Śliwińska, rzeczniczka kuratorium oświaty. Zatem to dyrektor ocenia, czy pogoda pozwala na zabawę na zewnątrz.

Co o tym myśli dyrektor SP 70, który zakazał dzieciom wychodzenia na boisko? Nie wiemy. W środę nie udało mu się dojechać do szkoły, bo drogę zasypał mu śnieg, a wczoraj był dla nas nieuchwytny.

Podziel się

  • 70 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów