Wstrzymał tramwaj, ruszył nerwy. I co mu zrobić?!
04.02.2010
, aktualizacja: 04.02.2010 18:40
Coraz więcej kierowców parkuje swoje auta tak, że blokują torowiska w centrum Poznania. To paraliżuje komunikację miejską i powoduje gigantyczne spóźnienia MPK. Miejski przewoźnik chce walczyć z tym zjawiskiem. Najpierw ulotkami i miarkami, potem karami finansowymi
15 tramwajów, jeden za drugim, stało na Św. Marcinie. Przyczyna? Samochód zaparkowany przy kinie Muza, na zakazie zatrzymywania się i postoju. Właścicielka zostawiła auto tak, że tramwaje nie mogły przejechać. Nie dało się też puścić ich objazdem ulicami Gwarną lub Towarową. Bo tam również zaparkowane samochody zablokowały torowiska. Paraliż komunikacyjny trwał aż 55 minut. Nie wymyśliliśmy tego; wszystko działo się w połowie stycznia. Na razie żadnemu kierowcy nie udało się pobić tego niechlubnego rekordu. Choć kilku się "starało". Tylko we wtorek 2 lutego doszło do sześciu przypadków zablokowania pojazdów MPK przez źle zaparkowane samochody. Na al. Marcinkowskiego auto zatrzymało tramwaje na 41 minut, przed dworcem PKP inny kierowca swoim audi zatrzymał sześć autobusów.
- Źle zaparkowane samochody, które blokują nasze pojazdy, stają się prawdziwą plagą - mówi Iwona Gajdzińska, rzeczniczka MPK. - Do takich sytuacji dochodzi nagminnie na Górnej Wildzie, Św. Marcinie, Mielżyńskiego i przy pl. Wolności - wylicza. Jej słowa potwierdza motorniczy Rafał Bręczewski: - Niemal codziennie kierowcy parkują niewłaściwie i tramwaj nie może przejechać. Powoduje to utrudnienia w ruchu i grozi wypadkami. A to stresuje motorniczych i pasażerów. Niektórzy bywają agresywni i wulgarni, ale część już się do takich sytuacji przyzwyczaiła.
Każde zatrzymanie ruchu rozbija rozkład jazdy MPK. Wystarczy, że tramwaje nie mogą przejechać przez 10 minut, a z rozkładu wypada przynajmniej jeden kurs linii, która przebiega przez zablokowaną ulicę. Spóźniają się ci, którzy siedzą w tramwajach, denerwują się pasażerowie czekający na następnych przystankach.
Wystarczy, żeby kierowcy zaparkowali metr od torowiska, a tramwaje bez problemu przejadą obok ich samochodów. Wczoraj MPK zorganizowało akcję informacyjną dla kierowców. Przez kilka godzin Poznań objeżdżał specjalny tramwaj, a pracownicy MPK rozdawali kierowcom ulotki i metrowe miarki. - Takie systematyczne akcje na pewno przyniosą efekty - mówi z przekonaniem Andrzej Konieczny ze straży miejskiej. Jeśli na źle parkujących nie podziałają akcje, to może pomogą finansowe kary. Ci, którzy zastawią swoim samochodem torowisko, muszą liczyć się z mandatem, a czasem również kosztami odholowania pojazdu. Do tego dochodzi rachunek wystawiony przez MPK. Za godzinę wstrzymania ruchu tramwaju przewoźnik liczy sobie 40 zł. Więc wspomniany rekordzistka ze Św. Marcina za zatrzymanie na godzinę aż 15 tramwajów będzie musiał zapłacić ok. 600 zł.
- Źle zaparkowane samochody, które blokują nasze pojazdy, stają się prawdziwą plagą - mówi Iwona Gajdzińska, rzeczniczka MPK. - Do takich sytuacji dochodzi nagminnie na Górnej Wildzie, Św. Marcinie, Mielżyńskiego i przy pl. Wolności - wylicza. Jej słowa potwierdza motorniczy Rafał Bręczewski: - Niemal codziennie kierowcy parkują niewłaściwie i tramwaj nie może przejechać. Powoduje to utrudnienia w ruchu i grozi wypadkami. A to stresuje motorniczych i pasażerów. Niektórzy bywają agresywni i wulgarni, ale część już się do takich sytuacji przyzwyczaiła.
Każde zatrzymanie ruchu rozbija rozkład jazdy MPK. Wystarczy, że tramwaje nie mogą przejechać przez 10 minut, a z rozkładu wypada przynajmniej jeden kurs linii, która przebiega przez zablokowaną ulicę. Spóźniają się ci, którzy siedzą w tramwajach, denerwują się pasażerowie czekający na następnych przystankach.
Wystarczy, żeby kierowcy zaparkowali metr od torowiska, a tramwaje bez problemu przejadą obok ich samochodów. Wczoraj MPK zorganizowało akcję informacyjną dla kierowców. Przez kilka godzin Poznań objeżdżał specjalny tramwaj, a pracownicy MPK rozdawali kierowcom ulotki i metrowe miarki. - Takie systematyczne akcje na pewno przyniosą efekty - mówi z przekonaniem Andrzej Konieczny ze straży miejskiej. Jeśli na źle parkujących nie podziałają akcje, to może pomogą finansowe kary. Ci, którzy zastawią swoim samochodem torowisko, muszą liczyć się z mandatem, a czasem również kosztami odholowania pojazdu. Do tego dochodzi rachunek wystawiony przez MPK. Za godzinę wstrzymania ruchu tramwaju przewoźnik liczy sobie 40 zł. Więc wspomniany rekordzistka ze Św. Marcina za zatrzymanie na godzinę aż 15 tramwajów będzie musiał zapłacić ok. 600 zł.
- 40 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Wstrzymał tramwaj, ruszył nerwy. I co mu zrobić?!
funkenschlag
04.02.10, 20:27
Rozwiązanie jest proste: ograniczyć ruch prywatnych samochodów w centrum miasta poprzez zamknięcie niektórych ulic, zostawiając na nich jedynie komunikację publiczną, a za wjazd do centrum »
-
Wstrzymał tramwaj, ruszył nerwy. I co mu zrobić?!
rockville
05.02.10, 01:28
Policjant, ktory na Piatkowie strzelal do zlodzieja telefonu komorkowego powinien zastrzelic wlascicieli nieprawidlowo parkujacych pojazdow !!!»
-
patrolom SM i Policji trzeba chyba w d. wjechac
cfalek
05.02.10, 10:00
by raczyly zauwazyc problem zle parkujacych pojazdow. Nalezaloby takienagrywac i wysylac do komendantow celem ukarania, bo albo sa slepi i sie nienadaja do roboty, albo leniwi co tez ich »
Najczęściej czytane24 htydzień




