Znikają małe kina: pożegnanie z Amarantem, a potem..

Sylwia Wilczak
29.01.2010 , aktualizacja: 29.01.2010 21:16
A A A Drukuj
Kolejne kino studyjne zniknęło z mapy Poznania. W czwartek o godz. 21.15 w kinie Amarant widzowie obejrzeli ostatni seans. Do 10 lutego kino musi się wyprowadzić z Domu Tramwajarza przy ul. Słowackiego. Wszystko wskazuje na to, że jego smutny los podzieli niebawem także kino Malta na Śródce.
Ostatni seans w kinie Amarant
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Ostatni seans w kinie Amarant
Po cichu, w kameralnym gronie, przy butelce szampana i tabliczce czekolady - tak pracownicy pożegnali się w czwartek z Amarantem. - Przyjaciele przyszli spontanicznie, przynieśli szampana. Nie ogłaszaliśmy nigdzie, że kończymy działalność, bo co tu świętować - mówi Magdalena Litewka, żona szefa kina Piotra Litewki. W szatni kina w trójkę - ona i dwoje przyjaciół - wznieśli pożegnalny toast za kino. Piotr Litewka nie pojawił się na ostatnim seansie: - Jest mi ciężko. Kino to branża, która wciąga emocjonalnie - powiedział przez telefon.

W jego rodzinie wszyscy chwycili kinowego bakcyla. Córka Ania pracuje w kinie Muza, on z żoną prowadzili Amarant. Wcześniej Piotr Litewka kierował zamkniętym w 2003 r. kinem Gwiazda przy al. Marcinkowskiego. Decyzję o likwidacji kina tłumaczy krótko: - Tylko i wyłącznie argumenty ekonomiczne. Nie bilansuje się i już. W tej chwili w Poznaniu działa 50 kin, bo każda sala w multipleksie to jakby osobne kino. Gdy w 2002 r. startował Amarant, było ich mniej. Nie wytrzymaliśmy konkurencji.

Nowe kino studyjne w 2002 r. było fenomenem, bo od początku lat 90. w Poznaniu zdecydowanie częściej zamykano kameralne kina, niż je otwierano. - Pierwsze trzy lata były dobre. Frekwencja dopisywała - opowiada Litewka.

Ostatni seans w czwartek obejrzało tylko czterech widzów. Z Amarantem żegnał się przedwczoraj także pan Zbyszek, operator projektora. - Słów brak. Kina szkoda. - mówił. Już spakował sprzęt, taśmy z filmami w kartonach czekają na wyprowadzkę. - Mieliśmy stałych widzów - z Jeżyc, ale nie tylko. Kinomani Kalinowscy przychodzili do nas. Pamiętam czasy, kiedy sala pękała w szwach - wspomina.

Miasto ma już pomysł na zagospodarowanie Domu Tramwajarza. Częściowo będzie go dzierżawić MPK (sale, w których ma próby Orkiestra Miasta Poznania). A co z pomieszczeniami po kinie? - Jest pomysł, by kontynuować tam działalność kulturalną. Nic więcej nie mogę w tej chwili powiedzieć - ucina wiceprezydent Sławomir Hinc.

Z blisko 20 kin studyjnych, które działały na początku lat 90., zostały trzy: Rialto, Muza i Apollo. Czasami seanse odbywają się także w kinie Pałacowym, które czeka generalny remont. Najgłośniej zamykano w lipcu 2002 r. kino Bałtyk przy Roosevelta. Budynek został zburzony, a w jego miejscu powstał hotel Sheraton. Krzesła z Bałtyku przez ostatnie 7 lat służyły widzom Amarantu: - Jak znajdą się miłośnicy - chętnie je oddam - deklaruje smutno Piotr Litewka. Tragiczny los spotkał także kino Wilda. W dawnej sali kinowej działa supermarket Biedronka.

Od kilku miesięcy wiadomo, że problemy ma także kultowe kino Malta na Sródce. - Na razie gramy. Nie znam jeszcze dokładnej daty wyprowadzki, ale pewnie będzie to w tym roku. Cały czas szukam nowej lokalizacji dla kina - mówi Robert Dorna, szef Malty.

Podziel się

  • 59 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów