Kolejarze: Jak jest mróz, to szyny pękają
26.01.2010
, aktualizacja: 26.01.2010 17:34
Pasażerowie marzną, a kolejarzom jest przykro. - Na zimę nie ma rady - rozkładają ręce. Co gorsza, od poniedziałku niektóre pociągi zostaną odwołane na dwa miesiące
ZOBACZ TAKŻE
- Długa droga wielkopolskiej kolei do porządku (04-02-10, 17:28)
Pan Grzegorz z Pobiedzisk wstał we wtorek o czwartej i zerknął na termometr. Było minus 22 st. C. Ubrał się ciepło i poszedł na pociąg o 4.37 do Poznania. Ten nie przyjechał. - Dwa kolejne też nie. Stałem i marzłem, w końcu się wkurzyłem i zadzwoniłem do kierownika, że nie dojadę do pracy - relacjonuje. - Żona miała jechać pociągiem nieco później, syn zawiózł ją samochodem - dodaje.
Rano w Pierzyskach pod Gnieznem pękła szyna. - Co zdarza się w czasie takich mrozów - mówi Łukasz Więcek z Zakładu Linii Kolejowych w Poznaniu. Pech chciał, że 40 minut później zablokował się w tej samej miejscowości rozjazd. Pociągi nie mogły więc zjeżdżać na drugi, nieuszkodzony tor i musiały czekać, aż usterki zostaną usunięte. A to trwało prawie trzy godziny, dlatego pan Grzegorz i inni pasażerowie mieli problem z dojazdem do pracy.
Więcek: - Przykro mi, ale na warunki atmosferyczne nie mamy wpływu.
I dodaje, że przy takich temperaturach pękanie szyn i części w rozjazdach to najczęstsze problemy. A awarii nie da się tak szybko usunąć, bo na miejsce musi przyjechać ekipa, wyciąć tę część szyny, gdzie zauważono pęknięcie, w to miejsce wstawić nową i ją przyspawać. Tylko przy mniejszych uszkodzeniach można szybko założyć metalową "łatkę", a tor naprawić później, gdy ruch pociągów jest mniejszy.
Zima daje się też we znaki Przewozom Regionalnym. Rano w Ostrowie popsuła się lokomotywa, pasażerowie musieli czekać półtorej godziny na kolejny pociąg.
Sporo pociągów notowało wczoraj opóźnienia. Naprawiany jest system centralnego sterowania w Opalenicy, dlatego składy jadące od strony Zbąszynka dojeżdżają z poślizgiem do Poznania. Nadal jest problem z pociągami elektrycznymi, w dodatku ubyły nam dwa pożyczone tzw. EZT, które musieliśmy oddać. W tej chwili więc na 59 pociągów elektrycznych jeździ tylko 40-42, pozostałe czekają na wymianę silników. W godzinach szczytu, czyli rano i po południu, w składach jest tłok, mimo że trwają ferie, więc nieco ubyło pasażerów dojeżdżających codziennie koleją. - Robimy wszystko, żeby podróżni jak najmniej odczuli nasze kłopoty z taborem - zapewnia Zbigniew Kryś, zastępca dyrektora Wielkopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.
A co robi konkretnie? Nie chce podawać szczegółów, ale prawdopodobnie od poniedziałku sześć pociągów zostanie odwołanych do końca marca (które składy zostaną zawieszone, dowiemy się w tym tygodniu). Na niektóre trasy wjadą zaś lokomotywy z wagonami, które odciążą pociągi elektryczne. Jest więc nadzieja, że pociągi najbardziej oblężone przez pasażerów, będą dłuższe.
Rano w Pierzyskach pod Gnieznem pękła szyna. - Co zdarza się w czasie takich mrozów - mówi Łukasz Więcek z Zakładu Linii Kolejowych w Poznaniu. Pech chciał, że 40 minut później zablokował się w tej samej miejscowości rozjazd. Pociągi nie mogły więc zjeżdżać na drugi, nieuszkodzony tor i musiały czekać, aż usterki zostaną usunięte. A to trwało prawie trzy godziny, dlatego pan Grzegorz i inni pasażerowie mieli problem z dojazdem do pracy.
Więcek: - Przykro mi, ale na warunki atmosferyczne nie mamy wpływu.
I dodaje, że przy takich temperaturach pękanie szyn i części w rozjazdach to najczęstsze problemy. A awarii nie da się tak szybko usunąć, bo na miejsce musi przyjechać ekipa, wyciąć tę część szyny, gdzie zauważono pęknięcie, w to miejsce wstawić nową i ją przyspawać. Tylko przy mniejszych uszkodzeniach można szybko założyć metalową "łatkę", a tor naprawić później, gdy ruch pociągów jest mniejszy.
Zima daje się też we znaki Przewozom Regionalnym. Rano w Ostrowie popsuła się lokomotywa, pasażerowie musieli czekać półtorej godziny na kolejny pociąg.
Sporo pociągów notowało wczoraj opóźnienia. Naprawiany jest system centralnego sterowania w Opalenicy, dlatego składy jadące od strony Zbąszynka dojeżdżają z poślizgiem do Poznania. Nadal jest problem z pociągami elektrycznymi, w dodatku ubyły nam dwa pożyczone tzw. EZT, które musieliśmy oddać. W tej chwili więc na 59 pociągów elektrycznych jeździ tylko 40-42, pozostałe czekają na wymianę silników. W godzinach szczytu, czyli rano i po południu, w składach jest tłok, mimo że trwają ferie, więc nieco ubyło pasażerów dojeżdżających codziennie koleją. - Robimy wszystko, żeby podróżni jak najmniej odczuli nasze kłopoty z taborem - zapewnia Zbigniew Kryś, zastępca dyrektora Wielkopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.
A co robi konkretnie? Nie chce podawać szczegółów, ale prawdopodobnie od poniedziałku sześć pociągów zostanie odwołanych do końca marca (które składy zostaną zawieszone, dowiemy się w tym tygodniu). Na niektóre trasy wjadą zaś lokomotywy z wagonami, które odciążą pociągi elektryczne. Jest więc nadzieja, że pociągi najbardziej oblężone przez pasażerów, będą dłuższe.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Kolejarze: Jak jest mróz, to szyny pękają
aleapj
26.01.10, 19:02
Ciekawe, z jakich materiałów budowali tory na Syberii?Kolej transsyberyjska ma ponad 9 tys km. Teoretycznie nikt nie mógłby się nią przemieszczać, uwzględniając prawdopodobieństwo awarii.»
-
Kolejarze:
yeyq
26.01.10, 20:41
A może by tak zapytać Rosjan na jakich szynach jeździ kolej transsyberyjska żenic nie pęka i nie wykrzywia się ? Bo u nas to jakiś szajs jest... minus kilkastopni szyny pękają ... plus 25 »
-
Kolejarze: Jak jest mróz, to szyny pękają
gelbigel
27.01.10, 09:08
amplituda temperatur jakie muszą wytrzymać szyny to ok 100 stopni do tegoregularne obciążenie kilkuset ton. Polskie szyny i tak dużo dla waswytrzymały. A teraz jak jedna pękła to robicie »
Najczęściej czytane24 htydzień




