Sylwia Pusz, "lwica lewicy", mówi: dość!
01.07.2011
, aktualizacja: 25.01.2010 20:29
Odchodzi z polityki - dowiedziała się "Gazeta". Nie jest już wiceprzewodniczącą Socjaldemokracji Polskiej, ani szefową tej partii w Wielkopolsce. - Rozbita lewica mnie nie interesuje - tłumaczy była posłanka
Miała 25 lat, kiedy startując z listy SLD, przebojem wdarła się do Sejmu. O najmłodszej posłance w kraju rozpisywały się wtedy gazety. Drugi raz Pusz dostała się do parlamentu w 2001. Trzy lata później odeszła - wraz z grupą innych rozczarowanych Sojuszem polityków - z partii i postawiła na nową jakość. Socjaldemokracja Polska przyniosła jej jednak porażkę - w 2005 r. Pusz wylądowała poza Sejmem. Tej goryczy nie osłodził jej nawet mandat radnej wielkopolskiego sejmiku, który zdobyła jesienią 2006 r. Wczoraj Pusz ujawniła "Gazecie", że odchodzi z polityki.
Rozmowa z Sylwią Pusz
Michał Kopiński: Co się stało?
Sylwia Pusz: - Kończę z polityką. Zrzekłam się już funkcji w SdPL, na razie zachowałam - wyłącznie z sentymentu - legitymację partyjną. Ale i to jest kwestią czasu...
A jesienne wybory? Wystartuje pani do sejmiku albo do poznańskiej rady miasta?
- Nie przewiduję startu w wyborach.
Na sto procent? To ostateczna decyzja?
- W życiu, a zwłaszcza polityce, nie mówi się "nigdy", ale na tę chwilę nawet nie myślę o starcie w jakichkolwiek wyborach.
Jest pani w polityce od 13 lat. U podstaw tak przełomowej decyzji musiało leżeć coś poważnego.
- Dojrzałość życiowa, suma doświadczeń...
Sejmik panią rozczarował? Na sesjach siedzi pani jakby nieobecna, zrezygnowana - nie zabiera pani głosu, o nic nie walczy.
- Nie tak wyobrażałam sobie samorząd wojewódzki, to fakt. Pojedynczy radny ma niewiele do powiedzenia, a radny opozycji nie może zrobić właściwie nic. Tutaj nie ma żadnej debaty politycznej.
To fakt, jeżeli chodzi o poziom debaty i atmosferę, to sejmik dzielą od Sejmu lata świetlne. Ale pani nawet nie próbowała tutaj zaistnieć.
- Próbowałam, przez pierwsze dwa lata naprawdę próbowałam... Teraz już nie próbuję. Postanowiłam skupić się na pracy zawodowej - przeniosłam się do Warszawy, rozkręcam firmę.
W ubiegłym roku pokazała pani, że Sylwia Pusz nadal potrafi przyciągnąć wyborców. W czerwcowych wyborach do europarlamentu zdobyła pani ponad 16 tys. głosów, czyli - to naprawdę imponujące - jedną dziesiątą tego, co Centrolewica w skali kraju. Dlatego nie wierzę, że kończy pani karierę wyłącznie z powodu rozczarowania sejmikiem.
- Ma pan rację, rozczarowało mnie coś jeszcze - rozbita lewica. Wszystkie szanse na jej zjednoczenie zostały zmarnowane. Dlatego postanowiłam, przynajmniej na razie, podziękować. Jeżeli kiedyś pojawią się ludzie, którzy chcą budować jedną lewicę, to być może ja też wrócę. Na razie jednak takich ludzi nie widać.
Ale akurat w Poznaniu lewica pokazuje jak działać razem. W sejmiku i radzie miasta SLD, PD i SdPL mają wspólne kluby, wszystkie trzy partie stworzą też najpewniej koalicję przed jesiennymi wyborami.
- Chodzi mi o trwałe zjednoczenie. I to nie w jednym regionie, a w skali całego kraju. Choć oczywiście to, co dzieje się w Poznaniu, cieszy. Dzięki temu tacy ludzie jak Dominik Herberholz (radny SdPL w radzie miasta - przyp. red.) mają szansę zaistnieć. Herberholz zrobił już wiele dobrego i mam nadzieję, że zgodzi się przejąć po mnie kierowanie Socjaldemokracją w Wielkopolsce. Ja powiedziałam sobie: dość.
Rozmawiał: Michał Kopiński
Rozmowa z Sylwią Pusz
Michał Kopiński: Co się stało?
Sylwia Pusz: - Kończę z polityką. Zrzekłam się już funkcji w SdPL, na razie zachowałam - wyłącznie z sentymentu - legitymację partyjną. Ale i to jest kwestią czasu...
A jesienne wybory? Wystartuje pani do sejmiku albo do poznańskiej rady miasta?
- Nie przewiduję startu w wyborach.
Na sto procent? To ostateczna decyzja?
- W życiu, a zwłaszcza polityce, nie mówi się "nigdy", ale na tę chwilę nawet nie myślę o starcie w jakichkolwiek wyborach.
Jest pani w polityce od 13 lat. U podstaw tak przełomowej decyzji musiało leżeć coś poważnego.
- Dojrzałość życiowa, suma doświadczeń...
Sejmik panią rozczarował? Na sesjach siedzi pani jakby nieobecna, zrezygnowana - nie zabiera pani głosu, o nic nie walczy.
- Nie tak wyobrażałam sobie samorząd wojewódzki, to fakt. Pojedynczy radny ma niewiele do powiedzenia, a radny opozycji nie może zrobić właściwie nic. Tutaj nie ma żadnej debaty politycznej.
To fakt, jeżeli chodzi o poziom debaty i atmosferę, to sejmik dzielą od Sejmu lata świetlne. Ale pani nawet nie próbowała tutaj zaistnieć.
- Próbowałam, przez pierwsze dwa lata naprawdę próbowałam... Teraz już nie próbuję. Postanowiłam skupić się na pracy zawodowej - przeniosłam się do Warszawy, rozkręcam firmę.
W ubiegłym roku pokazała pani, że Sylwia Pusz nadal potrafi przyciągnąć wyborców. W czerwcowych wyborach do europarlamentu zdobyła pani ponad 16 tys. głosów, czyli - to naprawdę imponujące - jedną dziesiątą tego, co Centrolewica w skali kraju. Dlatego nie wierzę, że kończy pani karierę wyłącznie z powodu rozczarowania sejmikiem.
- Ma pan rację, rozczarowało mnie coś jeszcze - rozbita lewica. Wszystkie szanse na jej zjednoczenie zostały zmarnowane. Dlatego postanowiłam, przynajmniej na razie, podziękować. Jeżeli kiedyś pojawią się ludzie, którzy chcą budować jedną lewicę, to być może ja też wrócę. Na razie jednak takich ludzi nie widać.
Ale akurat w Poznaniu lewica pokazuje jak działać razem. W sejmiku i radzie miasta SLD, PD i SdPL mają wspólne kluby, wszystkie trzy partie stworzą też najpewniej koalicję przed jesiennymi wyborami.
- Chodzi mi o trwałe zjednoczenie. I to nie w jednym regionie, a w skali całego kraju. Choć oczywiście to, co dzieje się w Poznaniu, cieszy. Dzięki temu tacy ludzie jak Dominik Herberholz (radny SdPL w radzie miasta - przyp. red.) mają szansę zaistnieć. Herberholz zrobił już wiele dobrego i mam nadzieję, że zgodzi się przejąć po mnie kierowanie Socjaldemokracją w Wielkopolsce. Ja powiedziałam sobie: dość.
Rozmawiał: Michał Kopiński
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Niech zrezygnuje z sejmiku skoro traci tam czas
piter_wlkp
26.01.10, 10:15
To oczywiste że obecność w partii która jest daleko od władzy zwyczajnie się nie opłaca, więc wyznania pani Pusz wogóle mnie nie wzruszają. Ale po co ta kobieta męczy się w tym sejmiku »
Najczęściej czytane24 htydzień





