Czy nauczyciele wylądują na bruku?
25.01.2010
, aktualizacja: 25.01.2010 19:45
Siostry urszulanki sprzedały dawny Dom Nauczyciela razem z jego lokatorami. Nowy właściciel chce ich wyrzucić z mieszkań. Bez pomocy miasta osiem rodzin może stracić dach nad głową.
ZOBACZ TAKŻE
- Nauczyciele z Chartowa zostaną bez domu? (21-04-10, 19:46)
- Czy znajdą się mieszkania dla nauczycieli? (10-03-10, 20:56)
Każdej rodzinie przysługuje jeden pokój. Korytarz, kuchnie i łazienki są wspólne. Ze ścian odłazi farba, przebija grzyb, okna są nieszczelne. W takich warunkach przy ul. Chartowo mieszka osiem rodzin, głównie obecnych i byłych nauczycieli. Wkrótce mogą stracić dach nad głową. - Przyszli nowi właściciele. Powiedzieli, że mieszkamy na dziko, a budynek będzie wyburzony - relacjonują lokatorki, panie Marzanna, Renata i Marta. - Straszyli nas, kazali się szybko wynosić - dodają.
Jak mieszkańcy znaleźli się w takiej sytuacji? W latach 70. władze wywłaszczyły właścicieli domu i niemal hektarowej działki, by zbudować tam osiedle Rusa. Ale bloki powstały tylko na okolicznych działkach. W budynku działał dom dziecka, potem dom nauczyciela. Od lat 90. mieszczą się tam lokale komunalne, które miasto wynajmuje w pierwszej kolejności nauczycielom. Jednak Roman Nowak, znana postać na rynku nieruchomości, odnalazł dawnych właścicieli z Chartowa. To Zgromadzenie Sióstr Urszulanek oraz kilka osób prywatnych.
- Dziesięć lat temu zgłosił się do nas pan Nowak z ofertą odzyskania tej działki od miasta i odkupienia jej od nas. Nie wierzyłyśmy, że to się uda, ale dokonaliśmy wyceny i podpisaliśmy porozumienie - mówi siostra Zofia Kujawska, ekonomka zakonu. Odzyskiwanie ziemi trwało niemal dziesięć lat. Lokatorzy kilka lat temu dowiedzieli się o postępowaniu od miejskich urzędników. - Podkreślali, że miasto wygra tę sprawę - mówi pani Marzanna. - Wtedy miasto przestało remontować dom. Urzędnicy mówili, że to podnosi jego wartość, a trwa postępowanie o odzyskanie mienia. Dlatego dziś mieszkamy w takich warunkach - tłumaczy.
W 2008 roku zapada decyzja, że nieruchomość musi zostać zwrócona prawowitym właścicielom. Miasto odwołuje się, ale rok później podtrzymuje ją wojewoda. Miasto nie decyduje się na kolejne odwołanie. - Ta sprawa była z góry przegrana, bo działkę i dom wykorzystywaliśmy na inny cel, niż zakładało wywłaszczenie - przyznają urzędnicy z wydziału gospodarowania nieruchomościami.
W międzyczasie lokatorzy domu na Chartowie proszą o pomoc Sławomira Hinca, wtedy radnego, dziś wiceprezydenta Poznania odpowiedzialnego za oświatę. - Zaproponowaliśmy siostrom zamianę na inny grunt o podobnej wartości - mówi Hinc. - Nie zgodziły się. Wolały posłuchać pana Nowaka, niż negocjować z nami - dodaje. A działka na Chartowie ma dużą wartość. - Jej właściciel, powołując się na sąsiedztwo bloków os. Rusa, może wystąpić o warunki zabudowy na kilkunastopiętrowy apartamentowiec - mówi Aleksander Scheller, ekspert od rynku nieruchomości. - Według moich wyliczeń, nieruchomość jest warta co najmniej 13 mln zł - dodaje.
Pod koniec grudnia zeszłego roku miasto przekazuje nieruchomość Nowakowi, który w międzyczasie odkupił ją od zakonu. Wtedy jego prawnicy powiedzieli lokatorom, że muszą się wynosić. - Ta sprawa dziwnie się rozwijała. Na początku nie było mowy o sprzedaży domu, zostałyśmy w to wmanewrowane przez pana Nowaka. Ale on zapewniał, że przejmie wszystkie zobowiązania wobec lokatorów - opowiada siostra ekonomka.
- Nie jesteśmy zainteresowani podpisaniem nowych umów wynajmu - mówi Przemysław Hermann, mecenas reprezentujący Romana Nowaka. - Mój klient ma inne plany wobec tej nieruchomości. Rozumiem zdenerwowanie mieszkańców, współczuję im trudnej sytuacji. Ale po lokale zastępcze powinni zgłosić się do miasta, które przez dziesięć lat mamiło ich zapewnieniami, że wygra sprawę o zwrot nieruchomości. Choć było jasne, że trafi ona do pierwotnych właścicieli. Mieszkańcy domu przy Chartowie będą musieli się wyprowadzić. Ale chcemy z nimi rozmawiać, na pewno nie przyjedziemy do nich z buldożerami i nie wyrzucimy ich w ciągu tygodnia czy miesiąca - zapewnia.
Czy miasto może pomóc nauczycielom? - Sprawdzimy, czy kwalifikują się do przyznania im innych lokali komunalnych w przyśpieszonym trybie - mówi Hinc. - Jeśli prawo nie pozwoli ekspresowo im pomóc, to na pewno nie pozwolimy, by nowy właściciel ich straszył - dodaje. W sprawę zaangażował się też radny Marek Sternalski. - Nie wyobrażamy sobie, co będzie, jeśli miasto nam nie pomoże - mówią lokatorki. - Z nauczycielskiej pensji nie stać nas na wynajem mieszkania, nikt nie da nam kredytu na jego zakup.
Jak mieszkańcy znaleźli się w takiej sytuacji? W latach 70. władze wywłaszczyły właścicieli domu i niemal hektarowej działki, by zbudować tam osiedle Rusa. Ale bloki powstały tylko na okolicznych działkach. W budynku działał dom dziecka, potem dom nauczyciela. Od lat 90. mieszczą się tam lokale komunalne, które miasto wynajmuje w pierwszej kolejności nauczycielom. Jednak Roman Nowak, znana postać na rynku nieruchomości, odnalazł dawnych właścicieli z Chartowa. To Zgromadzenie Sióstr Urszulanek oraz kilka osób prywatnych.
- Dziesięć lat temu zgłosił się do nas pan Nowak z ofertą odzyskania tej działki od miasta i odkupienia jej od nas. Nie wierzyłyśmy, że to się uda, ale dokonaliśmy wyceny i podpisaliśmy porozumienie - mówi siostra Zofia Kujawska, ekonomka zakonu. Odzyskiwanie ziemi trwało niemal dziesięć lat. Lokatorzy kilka lat temu dowiedzieli się o postępowaniu od miejskich urzędników. - Podkreślali, że miasto wygra tę sprawę - mówi pani Marzanna. - Wtedy miasto przestało remontować dom. Urzędnicy mówili, że to podnosi jego wartość, a trwa postępowanie o odzyskanie mienia. Dlatego dziś mieszkamy w takich warunkach - tłumaczy.
W 2008 roku zapada decyzja, że nieruchomość musi zostać zwrócona prawowitym właścicielom. Miasto odwołuje się, ale rok później podtrzymuje ją wojewoda. Miasto nie decyduje się na kolejne odwołanie. - Ta sprawa była z góry przegrana, bo działkę i dom wykorzystywaliśmy na inny cel, niż zakładało wywłaszczenie - przyznają urzędnicy z wydziału gospodarowania nieruchomościami.
W międzyczasie lokatorzy domu na Chartowie proszą o pomoc Sławomira Hinca, wtedy radnego, dziś wiceprezydenta Poznania odpowiedzialnego za oświatę. - Zaproponowaliśmy siostrom zamianę na inny grunt o podobnej wartości - mówi Hinc. - Nie zgodziły się. Wolały posłuchać pana Nowaka, niż negocjować z nami - dodaje. A działka na Chartowie ma dużą wartość. - Jej właściciel, powołując się na sąsiedztwo bloków os. Rusa, może wystąpić o warunki zabudowy na kilkunastopiętrowy apartamentowiec - mówi Aleksander Scheller, ekspert od rynku nieruchomości. - Według moich wyliczeń, nieruchomość jest warta co najmniej 13 mln zł - dodaje.
Pod koniec grudnia zeszłego roku miasto przekazuje nieruchomość Nowakowi, który w międzyczasie odkupił ją od zakonu. Wtedy jego prawnicy powiedzieli lokatorom, że muszą się wynosić. - Ta sprawa dziwnie się rozwijała. Na początku nie było mowy o sprzedaży domu, zostałyśmy w to wmanewrowane przez pana Nowaka. Ale on zapewniał, że przejmie wszystkie zobowiązania wobec lokatorów - opowiada siostra ekonomka.
- Nie jesteśmy zainteresowani podpisaniem nowych umów wynajmu - mówi Przemysław Hermann, mecenas reprezentujący Romana Nowaka. - Mój klient ma inne plany wobec tej nieruchomości. Rozumiem zdenerwowanie mieszkańców, współczuję im trudnej sytuacji. Ale po lokale zastępcze powinni zgłosić się do miasta, które przez dziesięć lat mamiło ich zapewnieniami, że wygra sprawę o zwrot nieruchomości. Choć było jasne, że trafi ona do pierwotnych właścicieli. Mieszkańcy domu przy Chartowie będą musieli się wyprowadzić. Ale chcemy z nimi rozmawiać, na pewno nie przyjedziemy do nich z buldożerami i nie wyrzucimy ich w ciągu tygodnia czy miesiąca - zapewnia.
Czy miasto może pomóc nauczycielom? - Sprawdzimy, czy kwalifikują się do przyznania im innych lokali komunalnych w przyśpieszonym trybie - mówi Hinc. - Jeśli prawo nie pozwoli ekspresowo im pomóc, to na pewno nie pozwolimy, by nowy właściciel ich straszył - dodaje. W sprawę zaangażował się też radny Marek Sternalski. - Nie wyobrażamy sobie, co będzie, jeśli miasto nam nie pomoże - mówią lokatorki. - Z nauczycielskiej pensji nie stać nas na wynajem mieszkania, nikt nie da nam kredytu na jego zakup.
- 7 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Czy nauczyciele wylądują na bruku?
bimota
26.01.10, 16:45
No to miasto niech sprzeda za 13 mln ta dzialke, ktora oferowalo siostrom ikupi za to chalupe dla buednych nauczycieli. Przy okazji moze dla mnie tez bysie znalazl jakis kat ? Malo zarabiam »
Najczęściej czytane24 htydzień




