Sterylizacja bez pytania: śledztwo do poprawki
30.06.2011
, aktualizacja: 25.01.2010 20:11
Śledztwo trzeba kontynuować - stwierdził poznański sąd, pochylając się nad aktami sprawy sterylizacji Wioletty Woźnej (obecnie Szwak). I skrytykował prokuratora, który je wcześniej umorzył: - Nie sposób zrozumieć, o co mu chodziło
ZOBACZ TAKŻE
- Sterylizacja bez pytania. Będą zarzuty? (21-08-10, 10:00)
- Róża Szwak w pampersach od prezydenta (24-12-09, 12:00)
- Adwokat Wioletty Woźnej zaskarża decyzję prokuratury (17-12-09, 19:57)
- Wysterylizowana, bo nie stosowałaby antykoncepcji (03-12-09, 12:10)
- Ojciec Róży: Wreszcie! (15-09-09, 21:41)
- Decyzja sądu: Róża wraca do rodziców! (15-09-09, 14:49)
- Biegli: Róża powinna wrócić do biologicznych rodziców (14-09-09, 18:30)
- Rosną szanse na powrót małej Róży do domu! (03-09-09, 20:40)
- Jest opinia. Róża powinna wrócić do rodziców (03-09-09, 14:40)
- Prokurator sprawdza sterylizację mamy Róży (28-08-09, 23:00)
- Mamę małej Róży wysterylizowano bez jej zgody (28-08-09, 07:00)
Sędzia Jarema Sawiński: - Uzasadnienie umorzenia jest tak lakoniczne, że nie sposób zrozumieć, o co chodziło prokuratorowi. Zebrane dowody nie zostały ocenione. Prokurator nie wyjaśnił, czemu jednym daje wiarę, a drugim już nie. Nie przedstawił swojego sposobu rozumowania. I tak naprawdę nie można ocenić, czy ma rację. Tego uzasadnienia nie da się skontrolować.
Wiolettę Woźną (obecnie Szwak) z Błot Wielkich wysterylizowano podczas cesarskiego cięcia pół roku temu. O tym, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci, dowiedziała się ze szpitalnego wypisu. Już w domu.
Nie pytali. Ratowali?
Sterylizację bez pytania o zgodę można wykonać tylko, jeśli życie lub zdrowie kobiety jest bezpośrednio zagrożone. Czy tak było w tym przypadku? Dr Elżbieta Nosek ze szpitala w Szamotułach w rozmowie z "Gazetą" przyznała, że życie kobiety byłoby zagrożone w przyszłości, gdyby raz jeszcze zaszła w ciążę. Ale na sali operacyjnej - nie było.
Gdy napisaliśmy o tym pod koniec sierpnia, prokuratura wszczęła z urzędu śledztwo "w sprawie pozbawienia płodności". Umorzyła je półtora miesiąca temu, twierdząc, że sterylizacja była medycznie uzasadniona.
Prokuratura oparła się na opinii prof. Romualda Dębskiego z Kliniki Położnictwa i Ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Ten uznał, że zagrożenie mogłaby stanowić kolejna ciąża. - Jestem pewien, że pani Woźna nie stosowałaby antykoncepcji. Lekarka wybrała mniejsze zło - mówił prof. Dębski.
Kobietę lekarze wysterylizowali poprzez przecięcie jajowodów, gdy tamowali krwawienie. Zdaniem prof. Dębskiego, mogli to zrobić bez przecinania jajowodów, więc sterylizacja nie ratowała życia.
Jednak prokurator Krzysztof Burdziński z opinii biegłego wyciągnął inne wnioski. Twierdził też, że Woźna zgodziła się na sterylizację, choć w szpitalu podpisała tylko zgodę na ewentualne rozszerzenie zabiegu, jeśli pojawią się komplikacje i jej życie i zdrowie będą zagrożone.
Śledztwo do poprawki
Wczoraj poznański sąd nie tylko nakazał prokuraturze wznowienie śledztwa, ale wydał też konkretne polecenia. Prokurator musi ustalić, czy decyzja lekarzy o sterylizacji kobiety była świadoma, czy też nieświadoma. Od tego może zależeć ocena, czy popełnili przestępstwo. Ma też sprawdzić, czy nie popełniono innego przestępstwa: przeprowadzenia zabiegu lekarskiego bez zgody pacjenta.
- Nie komentujemy decyzji sądu. Zalecenia wykonamy - mówi prokurator Jacek Derda z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
"Gazeta": - Czy sprawę będzie prowadził nadal prokurator Krzysztof Burdziński?
Derda: - Sąd kazał kontynuować śledztwo. Regułą jest, że robi to ten sam prokurator.
- Może będzie to miało dla niego walor pedagogiczny - uważa karnista prof. Marian Filar. - Prokurator nie zaprezentował się najlepiej. Nie jestem człowiekiem, który lubi opieprzać innych, ale... Jeśli chodzi o sprawę tak precedensową, która może mieć znaczenie dla losu wielu kobiet, wypadałoby zakasać rękawy, zdobyć się na pewien zawodowy wysiłek. Z tego, co mówił sąd, wynika, że prokurator nie wykonał podstawowych czynności. Uzasadnienie z pewnością nie jest dla niego przyjemne.
Wiolettę Woźną (obecnie Szwak) z Błot Wielkich wysterylizowano podczas cesarskiego cięcia pół roku temu. O tym, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci, dowiedziała się ze szpitalnego wypisu. Już w domu.
Nie pytali. Ratowali?
Sterylizację bez pytania o zgodę można wykonać tylko, jeśli życie lub zdrowie kobiety jest bezpośrednio zagrożone. Czy tak było w tym przypadku? Dr Elżbieta Nosek ze szpitala w Szamotułach w rozmowie z "Gazetą" przyznała, że życie kobiety byłoby zagrożone w przyszłości, gdyby raz jeszcze zaszła w ciążę. Ale na sali operacyjnej - nie było.
Gdy napisaliśmy o tym pod koniec sierpnia, prokuratura wszczęła z urzędu śledztwo "w sprawie pozbawienia płodności". Umorzyła je półtora miesiąca temu, twierdząc, że sterylizacja była medycznie uzasadniona.
Prokuratura oparła się na opinii prof. Romualda Dębskiego z Kliniki Położnictwa i Ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Ten uznał, że zagrożenie mogłaby stanowić kolejna ciąża. - Jestem pewien, że pani Woźna nie stosowałaby antykoncepcji. Lekarka wybrała mniejsze zło - mówił prof. Dębski.
Kobietę lekarze wysterylizowali poprzez przecięcie jajowodów, gdy tamowali krwawienie. Zdaniem prof. Dębskiego, mogli to zrobić bez przecinania jajowodów, więc sterylizacja nie ratowała życia.
Jednak prokurator Krzysztof Burdziński z opinii biegłego wyciągnął inne wnioski. Twierdził też, że Woźna zgodziła się na sterylizację, choć w szpitalu podpisała tylko zgodę na ewentualne rozszerzenie zabiegu, jeśli pojawią się komplikacje i jej życie i zdrowie będą zagrożone.
Śledztwo do poprawki
Wczoraj poznański sąd nie tylko nakazał prokuraturze wznowienie śledztwa, ale wydał też konkretne polecenia. Prokurator musi ustalić, czy decyzja lekarzy o sterylizacji kobiety była świadoma, czy też nieświadoma. Od tego może zależeć ocena, czy popełnili przestępstwo. Ma też sprawdzić, czy nie popełniono innego przestępstwa: przeprowadzenia zabiegu lekarskiego bez zgody pacjenta.
- Nie komentujemy decyzji sądu. Zalecenia wykonamy - mówi prokurator Jacek Derda z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
"Gazeta": - Czy sprawę będzie prowadził nadal prokurator Krzysztof Burdziński?
Derda: - Sąd kazał kontynuować śledztwo. Regułą jest, że robi to ten sam prokurator.
- Może będzie to miało dla niego walor pedagogiczny - uważa karnista prof. Marian Filar. - Prokurator nie zaprezentował się najlepiej. Nie jestem człowiekiem, który lubi opieprzać innych, ale... Jeśli chodzi o sprawę tak precedensową, która może mieć znaczenie dla losu wielu kobiet, wypadałoby zakasać rękawy, zdobyć się na pewien zawodowy wysiłek. Z tego, co mówił sąd, wynika, że prokurator nie wykonał podstawowych czynności. Uzasadnienie z pewnością nie jest dla niego przyjemne.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Prokuratura raz jeszcze zajmie się sterylizacją...
hela2
25.01.10, 14:48
Na zdjęciu podobna ta Woźna do pewnej mi znanej kobiety z upośledzeniem umysłowym. A u takich to liczy się przede wszystkim seks.A to przecież uprawiać może....»
-
Prokuratura raz jeszcze zajmie się sterylizacją...
bqa82
25.01.10, 17:12
Jakkolwiek jestem zdania, że niektóre osoby powinny być sterylizowane (do prowadzenie samochodu trzeba mieć egzaminy, a dziecko może mieć każdy - osobiście znam jedną taką, która traktuje »
-
Reguły prokuratorskich patologii!
henryabor
26.01.10, 20:21
Prokurator nie dość, że popełnił ordynarne błędy w ustaleniach faktycznych i zamiast zostać poddany postępowaniu dyscyplinarmemu, to w nagrodę beztrosko powierza mu się dalsze śledztwo w tej»
Najczęściej czytane24 htydzień




