Uczelnie powinny się łączyć, a studenci płacić czesne

nat
18.01.2010 , aktualizacja: 18.01.2010 19:15
A A A Drukuj
Prof. Jerzy Woźnicki z Fundacji Rektorów Polskich zaprezentował w Poznaniu strategię rozwoju szkolnictwa wyższego na najbliższą dekadę.
ZOBACZ TAKŻE
- Niektórzy mówią: "Tsunami! Zaimportujmy 300 tys. Chińczyków" - mówi prof. Jerzy Woźnicki. W ciągu najbliższych 10 lat liczba młodych ludzi w wieku 19-24 lata zmniejszy się w Polsce o połowę. - Niech zatem najbliższe 10 lat będzie dekadą nauki - proponuje Woźnicki.

Przewodniczący Fundacji Rektorów Polskich zaprezentował poznańskiemu środowisku naukowemu strategię rozwoju szkolnictwa wyższego na lata 2010-2020.

- Polskie szkoły wyższe nie zajmują satysfakcjonujących miejsc w rankingach międzynarodowych - zauważa Woźnicki. Nie zawsze jest to wina uczelni. - Szkołom wyższym nie służy polityka upowszechniania studiów, za którą nie idzie wzrost wydatków na naukę. Jednak dziś polskich uczelniom sprzyja demografia. Zamiast sprowadzać studentów z zagranicy, wykorzystajmy najbliższe lata na rozwój badań - mówi Woźnicki.

Autorzy strategii proponują, by uczelnie i instytucje naukowe łączyły się w superuniwersytety, które będą się starać o status "okrętów flagowych". Uczelnie flagowe będą miały łatwiejszy niż reszta szkół dostęp do pieniędzy na badania naukowe. - Dlaczego tak ważne jest dla nas tworzenie konsorcjów? Bo tylko konsorcjum ma szansę zaistnieć w międzynarodowej klasyfikacji - mówi Woźnicki. - Uniwersytet Jagielloński wypada lepiej w światowych rankingach, bo w jego skład wchodzi wydział medyczny. Gdyby Uniwersytet Warszawski połączył się z warszawskim Uniwersytetem Medycznym, bez wątpliwości wyprzedziłby w notowaniach krakowską uczelnię.

Każdy "okręt" będzie miał cel: zajęcie określonego miejsca w rankingu. Jeśli do celu nie dotrze - straci prestiżowy status.

We flagowych szkołach kształcić się będą tylko najlepsi. Strategia przewiduje, że superuniwersytety będą przyjmować nawet 20 proc. studentów mniej, niż przyjmują dziś, jako niezależne uczelnie.

I dla zaokrętowanej elity, i dla przeciętnych studentów nauka będzie płatna. - Będziemy proponować powszechne czesne, równe dla wszystkich - zapowiada Woźnicki. Opłata ma pokrywać 25 proc. przeciętnych kosztów kształcenia. Gdyby wprowadzono ją dziś, wynosiłaby 2,5 tys. zł rocznie. - Równie powszechny musi być dostęp do preferencyjnych kredytów. Absolwent zacznie spłacać pożyczkę dopiero wtedy, gdy jego pensja osiągnie średnią krajową. Myślę, że banki będą miały dla studentów superoferty.

Czesne miałoby zostać wprowadzone w 2015 roku. - Najbliższe lata przeznaczymy na konsultacje tego pomysłu ze studentami - mówi Woźnicki.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów