Złodziej Moneta wpadł, bo nie płacił alimentów

Piotr Żytnicki, Michał Kopiński, Iwona Torbicka
13.01.2010 , aktualizacja: 13.01.2010 22:23
A A A Drukuj
Rama, która pozostała po kradzieży z 2000 r. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G Rama, która pozostała po kradzieży z 2000 r.
Odnaleziono "tajemniczego mężczyznę w golfie", a wraz z nim skradzioną w 2000 roku "Plażę w Pourville". Warte miliony płótno Claude'a Moneta ukradł zakochany w twórczości impresjonisty technik budownictwa.
Obraz na konferencję prasową trafił prosto z laboratorium kryminalistycznego
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G
Obraz na konferencję prasową trafił prosto z laboratorium kryminalistycznego
Złodziejem okazał się słynny mężczyzna w golfie, którego portret pamięciowy sporządziła policja
Fot. Piotr Skórnicki / Aencja Ga
Złodziejem okazał się słynny mężczyzna w golfie, którego portret pamięciowy sporządziła policja

Fot. Piotr Skórnicki / Aencja Ga
To była największa powojenna kradzież w Poznaniu. We wrześniu 2000 r. pracownicy muzeum przyglądają się "Plaży w Pourville" i widzą, że wystaje z ramy: oryginał zniknął, a w ramie tkwi kopia. Szok jest tym większy, że to jedyny obraz Moneta w Polsce. Policja powołuje specjalną grupę, by odzyskać warte od 1 do 7 mln dolarów płótno i złapać złodzieja. Nikt nie przypuszcza, że to zadanie na ponad dziewięć lat.

Nadzieję dawały znalezione na ramie odciski palców. Policja wysnuła trzy hipotezy: obraz ukradli mężczyźni starający się o pracę ochroniarzy, pracownicy muzeum, albo za kradzieżą stał tajemniczy mężczyzna w golfie, który kilka dni przed kradzieżą pojawił się w muzeum. Podał się za studenta malarstwa. Wpuszczony przez pracowników usiadł tuż obok Moneta i rysował. Policjanci założyli, że w teczce na rysunki mógł przynieść kopię a potem wstawić ją w ramy, zabierając oryginalne płótno. Szybko wyszło na jaw, że "człowiek w golfie" podał w muzeum fałszywe dane. Po Polsce rozesłano jego portret pamięciowy: 30-35 lat, ponad 175 cm wzrostu, jasna cera i blond włosy. Bez skutku. "Człowiek w golfie przepadł", a z nim obraz. Jedyny ślad prowadził do Olkusza k. Krakowa. To stamtąd "student" wysłał prośbę o możliwość wykonania szkiców. Ale dane z listu również były fałszywe. Nic nie dało też przeszukanie antykwariatów, przesłuchania paserów i kolekcjonerów.

Przełom nastąpił dwa miesiące temu. Za sprawą... alimentów. W Olkuszu policja zatrzymała mężczyznę, który nie łożył na swoją rodzinę. Robertowi Z. założono kartotekę. Odciski palców wrzucono dla policyjnego systemu AFIS. A w grudniu policjanci wrócili do sprawy kradzieży Moneta i AFIS sprawdzili. Po kilku sekundach wyskoczył wynik: alimenciarz z Olkusza i złodziej Moneta to jedna osoba!

Śledczy z Poznania pojechali na południe Polski i w ścisłej tajemnicy - nie informując nawet miejscowych policjantów - zaczęli obserwować mężczyznę. Po kilku dniach zatrzymali go. Zaskoczony 41-latek przyznał się do kradzieży. - Powiedział, że w 2000 roku, przez nikogo niepokojony, przez kilka godzin wycinał obraz z ram - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka poznańskiej prokuratury.

Wbrew podejrzeniom policjantów, złodziej nie wywiózł Moneta za granicę, ani nie sprzedał. "Plaża w Pourville" przeleżała 9 lat w specjalnie zbudowanej skrytce, w domu jego rodziców. Robert Z., technik budownictwa, wiele lat temu zakochał się w dziełach impresjonisty, gdy zwiedzał europejskie muzea. Obraz ukradł, by czasami wyjąć zza szafy i ponapawać się w samotności jego widokiem. Teraz grozi mu za to 10 lat więzienia.



Agnieszka Lewandowska, główny konserwator Muzeum Narodowego była pierwszym ekspertem, któremu policja pokazała obraz. - Na oko nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że to oryginał. Ale jestem prawie pewna, tym bardziej, że pasuje do płótna, które pozostało w ramie. Zbadamy to dokładnie w ciągu kilku dni, gdy policja zwróci nam obraz - mówi.

Dobry humor ma też poznański reżyser Maciej Odoliński, który latem rozpoczyna zdjęcia do filmu o kradzieży obrazu. - Zmienię scenariusz, film skończy się happy endem - zapowiada. I ma nadzieję, że w końcu dostanie na film dotację od urzędników. Bo ostatni wniosek przepadł - poszło o to, że skoro obrazu nie odzyskano, to film z takim zakończeniem postawi Poznań... w złym świetle.

Płótno jest w dobrym stanie. Jest tylko jeden problem - po wycięciu jest o centymetr mniejsze od ramy.



Podziel się

  • 39 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy