Złodziej Moneta wpadł, bo nie płacił alimentów
13.01.2010
, aktualizacja: 13.01.2010 22:23
Odnaleziono "tajemniczego mężczyznę w golfie", a wraz z nim skradzioną w 2000 roku "Plażę w Pourville". Warte miliony płótno Claude'a Moneta ukradł zakochany w twórczości impresjonisty technik budownictwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Odciski palców i sklejanie - jak naprawią Moneta (15-01-10, 09:00)
- Złodziej pożądał obrazu Moneta jak pięknej kobiety (08-02-10, 09:00)
- Areszt dla złodzieja obrazu Moneta (14-01-10, 12:51)
- Trzy lata więzienia dla złodzieja obrazu Moneta (01-07-10, 10:30)
- Co siedzi w głowie złodzieja Claude'a Moneta (01-03-10, 17:41)
- Okaleczony obraz Moneta stracił na wartości (22-01-10, 21:07)
To była największa powojenna kradzież w Poznaniu. We wrześniu 2000 r. pracownicy muzeum przyglądają się "Plaży w Pourville" i widzą, że wystaje z ramy: oryginał zniknął, a w ramie tkwi kopia. Szok jest tym większy, że to jedyny obraz Moneta w Polsce. Policja powołuje specjalną grupę, by odzyskać warte od 1 do 7 mln dolarów płótno i złapać złodzieja. Nikt nie przypuszcza, że to zadanie na ponad dziewięć lat.
Nadzieję dawały znalezione na ramie odciski palców. Policja wysnuła trzy hipotezy: obraz ukradli mężczyźni starający się o pracę ochroniarzy, pracownicy muzeum, albo za kradzieżą stał tajemniczy mężczyzna w golfie, który kilka dni przed kradzieżą pojawił się w muzeum. Podał się za studenta malarstwa. Wpuszczony przez pracowników usiadł tuż obok Moneta i rysował. Policjanci założyli, że w teczce na rysunki mógł przynieść kopię a potem wstawić ją w ramy, zabierając oryginalne płótno. Szybko wyszło na jaw, że "człowiek w golfie" podał w muzeum fałszywe dane. Po Polsce rozesłano jego portret pamięciowy: 30-35 lat, ponad 175 cm wzrostu, jasna cera i blond włosy. Bez skutku. "Człowiek w golfie przepadł", a z nim obraz. Jedyny ślad prowadził do Olkusza k. Krakowa. To stamtąd "student" wysłał prośbę o możliwość wykonania szkiców. Ale dane z listu również były fałszywe. Nic nie dało też przeszukanie antykwariatów, przesłuchania paserów i kolekcjonerów.
Przełom nastąpił dwa miesiące temu. Za sprawą... alimentów. W Olkuszu policja zatrzymała mężczyznę, który nie łożył na swoją rodzinę. Robertowi Z. założono kartotekę. Odciski palców wrzucono dla policyjnego systemu AFIS. A w grudniu policjanci wrócili do sprawy kradzieży Moneta i AFIS sprawdzili. Po kilku sekundach wyskoczył wynik: alimenciarz z Olkusza i złodziej Moneta to jedna osoba!
Śledczy z Poznania pojechali na południe Polski i w ścisłej tajemnicy - nie informując nawet miejscowych policjantów - zaczęli obserwować mężczyznę. Po kilku dniach zatrzymali go. Zaskoczony 41-latek przyznał się do kradzieży. - Powiedział, że w 2000 roku, przez nikogo niepokojony, przez kilka godzin wycinał obraz z ram - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka poznańskiej prokuratury.
Wbrew podejrzeniom policjantów, złodziej nie wywiózł Moneta za granicę, ani nie sprzedał. "Plaża w Pourville" przeleżała 9 lat w specjalnie zbudowanej skrytce, w domu jego rodziców. Robert Z., technik budownictwa, wiele lat temu zakochał się w dziełach impresjonisty, gdy zwiedzał europejskie muzea. Obraz ukradł, by czasami wyjąć zza szafy i ponapawać się w samotności jego widokiem. Teraz grozi mu za to 10 lat więzienia.
Policja pokazuje odnaleziony obraz Moneta
Załadowane przez: redakcja_poznan. - Co minutę najnowsze wideo
Agnieszka Lewandowska, główny konserwator Muzeum Narodowego była pierwszym ekspertem, któremu policja pokazała obraz. - Na oko nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że to oryginał. Ale jestem prawie pewna, tym bardziej, że pasuje do płótna, które pozostało w ramie. Zbadamy to dokładnie w ciągu kilku dni, gdy policja zwróci nam obraz - mówi.
Dobry humor ma też poznański reżyser Maciej Odoliński, który latem rozpoczyna zdjęcia do filmu o kradzieży obrazu. - Zmienię scenariusz, film skończy się happy endem - zapowiada. I ma nadzieję, że w końcu dostanie na film dotację od urzędników. Bo ostatni wniosek przepadł - poszło o to, że skoro obrazu nie odzyskano, to film z takim zakończeniem postawi Poznań... w złym świetle.
Płótno jest w dobrym stanie. Jest tylko jeden problem - po wycięciu jest o centymetr mniejsze od ramy.
Nadzieję dawały znalezione na ramie odciski palców. Policja wysnuła trzy hipotezy: obraz ukradli mężczyźni starający się o pracę ochroniarzy, pracownicy muzeum, albo za kradzieżą stał tajemniczy mężczyzna w golfie, który kilka dni przed kradzieżą pojawił się w muzeum. Podał się za studenta malarstwa. Wpuszczony przez pracowników usiadł tuż obok Moneta i rysował. Policjanci założyli, że w teczce na rysunki mógł przynieść kopię a potem wstawić ją w ramy, zabierając oryginalne płótno. Szybko wyszło na jaw, że "człowiek w golfie" podał w muzeum fałszywe dane. Po Polsce rozesłano jego portret pamięciowy: 30-35 lat, ponad 175 cm wzrostu, jasna cera i blond włosy. Bez skutku. "Człowiek w golfie przepadł", a z nim obraz. Jedyny ślad prowadził do Olkusza k. Krakowa. To stamtąd "student" wysłał prośbę o możliwość wykonania szkiców. Ale dane z listu również były fałszywe. Nic nie dało też przeszukanie antykwariatów, przesłuchania paserów i kolekcjonerów.
Przełom nastąpił dwa miesiące temu. Za sprawą... alimentów. W Olkuszu policja zatrzymała mężczyznę, który nie łożył na swoją rodzinę. Robertowi Z. założono kartotekę. Odciski palców wrzucono dla policyjnego systemu AFIS. A w grudniu policjanci wrócili do sprawy kradzieży Moneta i AFIS sprawdzili. Po kilku sekundach wyskoczył wynik: alimenciarz z Olkusza i złodziej Moneta to jedna osoba!
Śledczy z Poznania pojechali na południe Polski i w ścisłej tajemnicy - nie informując nawet miejscowych policjantów - zaczęli obserwować mężczyznę. Po kilku dniach zatrzymali go. Zaskoczony 41-latek przyznał się do kradzieży. - Powiedział, że w 2000 roku, przez nikogo niepokojony, przez kilka godzin wycinał obraz z ram - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka poznańskiej prokuratury.
Wbrew podejrzeniom policjantów, złodziej nie wywiózł Moneta za granicę, ani nie sprzedał. "Plaża w Pourville" przeleżała 9 lat w specjalnie zbudowanej skrytce, w domu jego rodziców. Robert Z., technik budownictwa, wiele lat temu zakochał się w dziełach impresjonisty, gdy zwiedzał europejskie muzea. Obraz ukradł, by czasami wyjąć zza szafy i ponapawać się w samotności jego widokiem. Teraz grozi mu za to 10 lat więzienia.
Policja pokazuje odnaleziony obraz Moneta
Załadowane przez: redakcja_poznan. - Co minutę najnowsze wideo
Agnieszka Lewandowska, główny konserwator Muzeum Narodowego była pierwszym ekspertem, któremu policja pokazała obraz. - Na oko nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że to oryginał. Ale jestem prawie pewna, tym bardziej, że pasuje do płótna, które pozostało w ramie. Zbadamy to dokładnie w ciągu kilku dni, gdy policja zwróci nam obraz - mówi.
Dobry humor ma też poznański reżyser Maciej Odoliński, który latem rozpoczyna zdjęcia do filmu o kradzieży obrazu. - Zmienię scenariusz, film skończy się happy endem - zapowiada. I ma nadzieję, że w końcu dostanie na film dotację od urzędników. Bo ostatni wniosek przepadł - poszło o to, że skoro obrazu nie odzyskano, to film z takim zakończeniem postawi Poznań... w złym świetle.
Płótno jest w dobrym stanie. Jest tylko jeden problem - po wycięciu jest o centymetr mniejsze od ramy.
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Złodziej Moneta wpadł, bo nie płacił alimentów
rockville
14.01.10, 00:49
Ten osilek w masce, z karabinem maszynowym to troce przesady...»
-
Złodziej Moneta wpadł, bo nie płacił alimentów
zdd
14.01.10, 02:36
No żeby chociaż raz pokazali ten obraz!To bym powiedziała czy warto było?»
-
Re: Policja znalazła Moneta!
cari33
14.01.10, 10:25
talko patrzec jak faceta zaprosza do TZG»
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć