Kłócą się w szkole? Zaproś mediatora!

Agnieszka Drzewiecka
08.01.2010 , aktualizacja: 08.01.2010 21:22
A A A Drukuj
Nowy sposób na konflikty w szkole. Profesjonalnie przeszkoleni mediatorzy pomogą rozwiązywać problemy, z którymi nie radzą sobie pedagodzy, nauczyciele, ani dyrektorzy
- Z tą głupią nie będę w jednej grupie - mówiły do siebie dwie koleżanki z jednego z poznańskich liceów, pokłócone o chłopaka. Wyzywały się nawzajem publicznie, podczas lekcji rzucały obelgi, opowiadały plotki. Żaden nauczyciel nie potrafił sobie z nimi poradzić, dziewczyny uniemożliwiały pracę całej klasie, interweniowała dyrekcja, a także wizytator z kuratorium - bez skutku. Pomógł mediator z zewnątrz. Okazało się, że choć poszło o chłopaka, jedna z dziewczyn straciła przez tę kłótnię dobrą opinię w oczach dyrektorki, dlatego tak zawzięcie walczyła z koleżanką. Mediator załagodził sprawę, życie w szkole wróciło do normy.

Polskie Centrum Mediacji chce przeszkolić wizytatorów z kuratorium, by to oni pomagali w rozwiązywaniu trudnych, szkolnych konfliktów. - Szkoła jest pełna różnych osobowości, ludzi w różnym wieku, z różnych środowisk - mówi Katarzyna Kamińska, mediator, prezes poznańskiego oddziału Polskiego Centrum Mediacji. - To doskonałe środowisko do powstawania konfliktów.

W jakich sprawach mogą interweniować specjalni, szkolni mediatorzy? - Problemów jest mnóstwo - mówi Kamińska. W pewnej szkole cała klasa była skłócona z powodu pochodzenia. Ktoś z Jeżyc wyzywał kogoś ze Starołęki, ktoś z Grunwaldu poniżał kolegów z innych dzielnic. Tu także nie pomógł szkolny pedagog ani wizytator, któremu zwykle zgłasza się takie problemy. Wezwano profesjonalnego mediatora.

Inne powody do interwencji to agresja, przeklinanie, ośmieszanie kolegi z klasy, bójki, wyrzucanie komuś koszulki przed WF-em, podpalanie włosów, kradzież pieniędzy, spuszczanie zeszytów w ubikacji, spóźnianie się, nieodrabianie zadań. - Gdy takie problemy zdarzają się notorycznie, wszystkie strony są na siebie złe i nikt nie dociera do sedna problemu. Nauczyciel nie zapyta, jaki problem ma uczeń, tylko go ukarze zgodnie ze statutem szkolnym: obniżeniem oceny z zachowania, wezwaniem na dywanik do dyrektora. Błędne koło, bo problem nie jest rozwiązany, tylko zamieciony pod dywan - tłumaczy Kamińska.

Przykładem takiej bezradności jest opisywany przez "Gazetę" przypadek chorej Agnieszki z jednego z poznańskich gimnazjów. Chora na padaczkę dziewczyna nie była akceptowana w klasie. Bito ją, poniżano i wyzywano. Koledzy mówili, że jest złośliwa i wszystkich zaczepia, dyrekcja twierdziła, że Agnieszka zachowuje się infantylnie i sama prowokuje kolegów. Szkoła nie radziła sobie z problemem, sprawa trafiła na policję. Dopiero pomoc mediatorów z PCM rozwiązała konflikt.

- Mediator nie ocenia, nie nakazuje, nie ostrzega, tylko kieruje rozmowę między zwaśnionymi stronami na bezpieczne tory. Stwarza im warunki do takiej dyskusji, w której zauważą pozytywne strony siebie i konfliktu. To umożliwia trwałe porozumienie - tłumaczy Kamińska.

Wizytatorzy - mediatorzy mają poznać profesjonalne techniki mediacji i wkraczać do szkół wtedy, gdy ani pedagog, ani nauczyciele, nie mogą sobie poradzić. Dlaczego będzie to skuteczne? - Bo osoba z zewnątrz gwarantuje obiektywność. A tego brakuje osobom, które w szkole, w konflikcie są na co dzień - twierdzi Dorota Śliwińska, rzecznik kuratorium.

Dyrektorzy szkół mają mieszane uczucia. - Nie jestem pewna, czy jest potrzeba, żeby ktoś z zewnątrz interweniował w szkolnych konfliktach. W mojej szkole nigdy nie było takiej potrzeby. Może wystarczyłoby specjalne stanowisko w kuratorium, gdzie moglibyśmy zwracać się o pomoc? - zastanawia się dyrektorka SP 18 Danuta Paech.

- Jestem dyrektorem od 19 lat i nigdy nie miałam sytuacji, żeby ktoś z zewnątrz musiał interweniować i mediować. To dyrektor jest od tego. A jeśli nie potrafi, to nie powinien być dyrektorem - mówi Jadwiga Walkowiak, dyrektorka VIII LO.

Rolę szkolnego mediatora mogą spełniać też nauczyciele, a także niektórzy uczniowie. Przeszkolone osoby mogłyby rozwiązać problem tam, gdzie nie jest aż tak ostry, by wymagał interwencji z zewnątrz. - Na przykład konflikt między uczniami mógłby rozwiązać kolega ze starszej klasy, który wcale nie musi być prymusem, ale cieszy się autorytetem wśród uczniów - tłumaczy Kamińska.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Kłócą się w szkole? Zaproś mediatora! rockville 08.01.10, 23:54

    W skrajnych przypadkach do szkol powinien byc wzywany policjant, ktory na Piatkowie strzelal z broni palnej do zlodzieja telefonu komorkowego. Ten policjant by uspokoil smarkaczy !!!»

  • skończ już p3nisista 09.01.10, 09:32

    to już dawno przestało być śmieszne»