Rataje: Napady na jubilera i agencje bankową
30.12.2009
, aktualizacja: 30.12.2009 19:46
Przed godz. 13 na os. Rusa bandyci postrzelili 52-letnią kobietę i zrabowali biżuterię z zakładu jubilerskiego. Cztery godziny później na os. Lecha obrabowano agencję bankową
ZOBACZ TAKŻE
- Napad na ajencję: oblał kasjera benzyną (21-12-09, 15:44)
- Były ksiądz stanie przed sądem za napad na bank (30-06-11, 00:00)
- Jestem księdzem! - mówił po napadzie na bank (22-09-09, 21:03)
- Sąd puszcza chorego. Ten napada na banki (30-06-11, 00:00)
- Policja złapała sprawcę napadów na banki! (06-09-09, 09:54)
- Osiem napadów na banki. Zobacz gdzie (27-08-09, 21:00)
- Napadł na bank, bo stracił pracę? (26-08-09, 21:19)
- Znów napad na bank na os. Chrobrego (21-08-09, 19:13)
Prowadzony przez małżeństwo niewielki zakład jubilerski zajmuje jedno z pomieszczeń na parterze dziesięciopiętrowego wieżowca na osiedlu Rusa. Nad drzwiami duży czerwony szyld. A na szybie informacja o ofercie: "Zegarki, upominki, usługi jubilerskie, skup złota, zegarmistrz".
Po lewej wejście do klatki schodowej, po prawej oddział banku WBK. Naprzeciwko ruchliwa ulica Chartowo, a niedaleko - stacja benzynowa. Napadu jednak nikt nie widział.
Zamaskowani bandyci weszli do jubilera w środę o godz. 12.50. Za ladą stała 52-letnia żona właściciela. Postrzeloną kobietę już po napadzie znalazł mąż, który na chwilę zajechał do zakładu. To on wezwał pogotowie i powiadomił policję.
Co stało się w środku? Tego śledczy nie ujawniają. Wiadomo jednak, że takie napady bardzo rzadko kończą się rozlewem krwi (w tym roku nie było w Poznaniu takiego przypadku). Bandyci zazwyczaj tylko straszą bronią, by zrabować pieniądze. Zresztą, zamiast prawdziwych pistoletów, często mają w rękach tylko atrapy. Mimo to pracowników banków czy poczty instruuje się, że mają nie stawiać oporu, bo życie i zdrowie są ważniejsze od pieniędzy.
Czy żona jubilera próbowała się bronić? Niekoniecznie. Z naszych informacji, po rozmowach z policjantami na miejscu napadu, wynika, że bandyci prawdopodobnie weszli do jubilera z zamiarem użycia broni. Stojąca za ladą kobieta nie zdążyła zareagować, bo strzelili w jej kierunku. Potem zrabowali biżuterię. Nie zabrali jednak wszystkiego, więc możliwe, że zostali spłoszeni albo zabrakło im czasu.
Policja nie ujawnia, co dokładnie zrabowali bandyci, ani jaka jest wartość biżuterii. Wiadomo jednak, że bandytów nie interesowały pieniądze. Dla śledczych może być to ważna informacja, bo teraz zrabowaną biżuterię będą chcieli sprzedać, a do tego potrzebują pasera.
Po napadzie policja zarządziła obławę. Na osiedlu pojawiły się dodatkowe patrole. Bez skutku. Policjanci byli zresztą bezradni, bo postrzelona kobieta trafiła do szpitala w ciężkim stanie i nie można było jej przesłuchać. A tylko ona widziała sprawców.
Gdy byliśmy na miejscu godzinę po napadzie, policjanci pytali mieszkańców wieżowca, czy zauważyli coś podejrzanego. Inni zabezpieczali u jubilera odciski palców. Na rogu wieżowca zamontowane są dwie kamery skierowane w kierunku banku. Mogły jednak także zarejestrować bandytów wchodzących do jubilera. Policja zabezpieczyła już nagranie. - Prowadzimy działania operacyjne, by złapać sprawców - mówi Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.
O godz. 17.20 nieznany sprawca napadł na agencję bankową na innym ratajskim osiedlu - Lecha. Na głowę miał nałożony kaptur. Przedmiotem przypominającym broń sterroryzował pracownicę agencji i zrabował pieniądze. Policja szuka sprawcy.
Po lewej wejście do klatki schodowej, po prawej oddział banku WBK. Naprzeciwko ruchliwa ulica Chartowo, a niedaleko - stacja benzynowa. Napadu jednak nikt nie widział.
Zamaskowani bandyci weszli do jubilera w środę o godz. 12.50. Za ladą stała 52-letnia żona właściciela. Postrzeloną kobietę już po napadzie znalazł mąż, który na chwilę zajechał do zakładu. To on wezwał pogotowie i powiadomił policję.
Co stało się w środku? Tego śledczy nie ujawniają. Wiadomo jednak, że takie napady bardzo rzadko kończą się rozlewem krwi (w tym roku nie było w Poznaniu takiego przypadku). Bandyci zazwyczaj tylko straszą bronią, by zrabować pieniądze. Zresztą, zamiast prawdziwych pistoletów, często mają w rękach tylko atrapy. Mimo to pracowników banków czy poczty instruuje się, że mają nie stawiać oporu, bo życie i zdrowie są ważniejsze od pieniędzy.
Czy żona jubilera próbowała się bronić? Niekoniecznie. Z naszych informacji, po rozmowach z policjantami na miejscu napadu, wynika, że bandyci prawdopodobnie weszli do jubilera z zamiarem użycia broni. Stojąca za ladą kobieta nie zdążyła zareagować, bo strzelili w jej kierunku. Potem zrabowali biżuterię. Nie zabrali jednak wszystkiego, więc możliwe, że zostali spłoszeni albo zabrakło im czasu.
Policja nie ujawnia, co dokładnie zrabowali bandyci, ani jaka jest wartość biżuterii. Wiadomo jednak, że bandytów nie interesowały pieniądze. Dla śledczych może być to ważna informacja, bo teraz zrabowaną biżuterię będą chcieli sprzedać, a do tego potrzebują pasera.
Po napadzie policja zarządziła obławę. Na osiedlu pojawiły się dodatkowe patrole. Bez skutku. Policjanci byli zresztą bezradni, bo postrzelona kobieta trafiła do szpitala w ciężkim stanie i nie można było jej przesłuchać. A tylko ona widziała sprawców.
Gdy byliśmy na miejscu godzinę po napadzie, policjanci pytali mieszkańców wieżowca, czy zauważyli coś podejrzanego. Inni zabezpieczali u jubilera odciski palców. Na rogu wieżowca zamontowane są dwie kamery skierowane w kierunku banku. Mogły jednak także zarejestrować bandytów wchodzących do jubilera. Policja zabezpieczyła już nagranie. - Prowadzimy działania operacyjne, by złapać sprawców - mówi Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.
O godz. 17.20 nieznany sprawca napadł na agencję bankową na innym ratajskim osiedlu - Lecha. Na głowę miał nałożony kaptur. Przedmiotem przypominającym broń sterroryzował pracownicę agencji i zrabował pieniądze. Policja szuka sprawcy.
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Poznań: ranna w bandyckim napadzie na Os. Rusa
oszolom.z.radia.maryja
30.12.09, 14:23
do serca sobie więli kazanie anglikańskiego księdza który powiedział ze można kraść w pewnych sytuacjach.»
-
zastrzelić te odpady społeczne
tsuranni
30.12.09, 21:50
przy aresztowaniu»
Najczęściej czytane24 htydzień









więcej zdjęć