Kontenery sztuki nie zaszkodzą Nowej Gazowni

Ewa Łowżył*
29.12.2009 , aktualizacja: 29.12.2009 10:27
A A A Drukuj
Ze zdumieniem znalazłam moje nazwisko w artykule pana Marka Wasilewskiego na temat planów dotyczących Starej/Nowej Gazowni ("Gazeta" z 18 grudnia). Moja osoba została ustawiona w opozycji do wizji przyszłości tego miejsca, jaką ma pan Wasilewski.
Ewa Łowżył
Fot. Karolina Sikorska / AG
Ewa Łowżył
Czytając ten tekst, pozazdrościłam mu rozmachu futurystycznych planów - planów utworzenia w naszym mieście miejsca dla przyszłych pokoleń. Ale ja w swoich projektach działam tu i teraz. Interesuje mnie życie w czasie obecnym, ludzie, którzy żyją teraz. Stąd idea projektu KontenerART, którą tak skrytykował Marek Wasilewski. Konkretnie - nie podobał mu się pomysł, by "kontenery sztuki" ustawić w miejscu, gdzie ma powstać centrum sztuki Nowa Gazownia.

Projekt KontenerART powstał trzy lata temu w sytuacji permanentnego kryzysu w sprawie miejsca dla pracy artystów w Poznaniu. Nasze miasto jest ubogie w adresy, które mogłyby służyć jako tanie w utrzymaniu pracownie dla współczesnych twórców mieszkających w Poznaniu lub odwiedzających nasze miasto. A jest ich wielu. Poznań leży na szlaku Warszawa - Berlin i jest atrakcyjnym geograficznie miejscem dla znakomitych artystów. Geograficznie tak, ale administracyjnie nie. Proszę mi pokazać miejsca, które są otwarte na inicjatywę pracowni artystycznych, miejsca spotkań artystów. Rolę taką spełnia tylko kilka poznańskich knajp czy klubów. Działających jednak pod presją zwykłej ekonomii - wszak czynsze w Poznaniu są na poziomie Warszawy. Inspiracją dla KontenerART były właśnie moje spotkania z wybitnymi twórcami, którzy z różnych przyczyn wybrali Poznań jako miejsce życia.

Odwiedzając takie strony, jak np. www.containercity.com, znalazłam - jak mi się wydawało - idealne, tymczasowe w założeniu, rozwiązanie dla naszego miasta i środowiska intelektualnego.

Nie będę zaprzeczać - chciałam też projektem KontenerART sprowokować do myślenia ludzi, którzy na co dzień decydują o polityce kulturalnej miasta. Mnie się marzy miasto interaktywne, mieszkańcy otwarci i wyedukowani. Biorący twórczy czynny udział w życiu, rozumiejący wartość sztuki i kultury, nie tylko konsumenci.

I udało się. Projekt KontenerART ruszył dzięki wsparciu miasta. Pierwsza edycja, w zeszłym roku, i druga - w tym roku na Chwaliszewie - spotkały się z sympatią mieszkańców i cieszyły dużym zainteresowaniem mediów ogólnopolskich. W czasopiśmie "Architektura Murator" kurator Grzegorz Piątek (laureat Złotego Lwa na Biennale Architektury w Wenecji 2008) zasugerował nawet, by projekt ten pokazać na najbliższym biennale w Wenecji.

Stosunkowo niewielkim kosztem (ale z dużym wysiłkiem) stworzyliśmy miejsce dla pracy twórczej, miejsce integrujące różne intelektualne środowiska, integrujące pokolenia. Miejsce spotkań i wzajemnych inspiracji dla ludzi. Nowy ciekawy adres w centrum miasta, w miejscu zdegradowanym, na Chwaliszewie.

Podczas maratonu KontenerART można było spotkać u nas współczesnych twórców i wielu gości. Pisarze, poeci, artyści multimedialni, profesorowie UAM, wykładowcy ASP, kompozytorzy, architekci, liczna grupa muzyków oraz performerzy, graficy, fotograficy

Miałam wrażenie, że coś nowego proponujemy temu miastu, pokazujemy potencjał, odkrywamy nowe możliwości. Że temu miastu dajemy, nie jesteśmy roszczeniowo nastawieni - jak to sugeruje w artykule pan Wasilewski. Dlatego zaproszenie do rozmów na temat współpracy od wiceprezydenta Poznania Sławomira Hinca uznaliśmy za rzecz naturalną.

I jakież było moje zdumienie, gdy grupa projektodawców Nowej Gazowni zwróciła się do nas, abyśmy możliwie jak najszybciej zniknęli z Chwaliszewa, bo to "ich" teren i oni tu będą robić podobne rzeczy. Może i będą, ale kiedy? Przecież odbudowa Nowej Gazowni to sprawa olbrzymich pieniędzy, których na razie nie ma. Team Gazowni dzielnie szuka ich w funduszach unijnych. Trzymamy za nich kciuki. A więc Nowa Gazownia to sprawa kilku, może kilkunastu lat. I ciśnie się pytanie: o co chodzi? Komu przeszkadza projekt KontenerART i w czym my przeszkadzamy?

W czym upatruje team Nowej Gazowni zagrożenie dla siebie? Przecież nie konkurujemy z nimi. Wspieramy ideę odbudowy Gazowni i cieszymy się z planów centrum sztuki na światowym poziomie. My działamy lokalnie, ale myślimy globalnie. Siejemy i patrzymy, co rośnie. Cieszymy się z sukcesów artystów poznańskich, polskich na świecie. Lokalność w sztuce zmieniła swoje znaczenie. Teraz liczy się poziom artysty, a nie - kto gdzie mieszka. Internet i globalna gospodarka zmiotły te granice. Lokalność teraz znaczy dobry poziom życia, dobre stosunki międzyludzkie, również opieka nad potencjałem artystów mieszkających "po sąsiedzku". Tak żyje Nowy Jork, tak żyje Berlin, tak żyje Warszawa. Tak powinno być i w Poznaniu.



* Ewa Łowżył - artystka fotografik, pomysłodawczyni wielu projektów artystycznych w przestrzeni miejskiej

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Kontenery sztuki nie zaszkodzą Nowej Gazowni pandemonium_5 29.12.09, 22:34

    już kiedyś napisałem, że się szybko towarzystwo wokół gazowni pokłóci, ale nie sądziłem, że w tak prozaiczny sposób. Rację ma i Pan Wasilewski i Pani Ewa, bo potrzebujemy nie tylko 1 dużej »