Marzę o komórce, choćby używanej
16.12.2009
, aktualizacja: 16.12.2009 20:39
- Dzieci wiedzą, że ode mnie nie dostaną nic oprócz słodyczy. Nie mam za co kupić prezentów - mówi pani Hanna. Mimo to Krzysiek, Paulina i Iza wciąż czekają na Gwiazdora. Zostań nim i spełnij ich marzenia.
ZOBACZ TAKŻE
- Grażyna Kulczyk została Śnieżynką (16-12-09, 20:38)
- Dołącz do Grażyny Kulczyk i zostań Gwiazdorem (04-12-09, 09:00)
Ogródki działkowe przy ul. Sarmackiej. Za płotem domek letniskowy, wejścia pilnuje czarny pies. Drzwi otwiera kobieta. Szczupła, czarne włosy, ok. czterdziestki. Zaprasza do środka. - Jesteśmy bardzo zaskoczeni, że nas wybrano. Nie wierzyliśmy, że "Gazeta" do nas przyjedzie - mówi.
Kuchnia, łazienka, trzy pokoje. Na środku jednego z nich - miska pełna wody. - Dach zaczął przeciekać - pokazuje na dziurę w suficie pani Hanna. - Wydaliśmy na papę ostatnie pieniądze, ale to i tak nic nie dało.
Kobieta pracuje w szkole dla dzieci niepełnosprawnych, pomaga nauczycielom w opiece. Miesięcznie dostaje ok. 800 zł. 150 zł zabiera komornik. Jurek, ojciec dzieci, wpisał kiedyś panią Hannę jako współwłaścicielkę samochodu. - Coś nakręcił, później zmarł, a mnie teraz ściga skarbówka. A samochodu nigdy na oczy nie widziałam - opowiada pani Hanna.
Po śmierci męża kobieta wystąpiła do ZUS o rentę. I już drugi raz dostała odmowę, bo Jurek przez ostatnie osiemnaście miesięcy nie pracował. Choć już nie żyje, to pani Hanna wciąż jest obrażona na byłego męża. - Mieszkałam z nim 15 lat, ufałam mu, a on tak bezczelnie wrobił mnie z tym samochodem. A do tego to jego wieczne bezrobocie - żali się.
Teraz pani Hanna mieszka z Jarkiem, byłym sąsiadem. Kilka miesięcy temu poprosił ją, by się wprowadziła do jego domu razem z dziećmi. Do niedawna pracował na budowie, ale teraz jest zastój i pracy brakuje. - Za to w domu robi wszystko. Gotuje lepiej ode mnie - opowiada kobieta.
Pieniędzy zawsze brakuje. Węgla pozostały dwie taczki, o prezentach nie ma co marzyć. - Dzieci wiedzą, że ode mnie nic nie dostaną, tylko słodycze. Na więcej mnie nie stać - mówi pani Hanna. Mimo to, Iza, Paulina i Krzysiek bardzo by chcieli, by ich dom odwiedził Gwiazdor. - Marzy mi się koszulka Lecha, piłka, zimowa kurtka i skejtowe buty. Potrzebuję również komórki. Może być używana - opowiada Iza (14 l.) Z kolei, Paulina (16 l.), jak każda nastolatka, chciałaby dostać nowe ubrania i kosmetyki. - Kurtkę, jakąś bluzkę, tusz do rzęs, podkład, dezodorant - wylicza.
Najstarszego Krzysztofa (18 l.) nie ma w domu. - Ma praktyki w technikum do wieczora - tłumaczy pani Hanna. Wie, że syn chciałby mieć komputer i playstation. Przydadzą się też nowa bluza i dżinsy.
Sama pani Hanna marzy o naprawie dachu i dodatkowej tonie węgla. - Boję się, że zostaniemy na zimę bez opału i że dach nam się jeszcze bardziej zawali. Najważniejsze jednak, że spędzimy święta razem - mówi.
Kuchnia, łazienka, trzy pokoje. Na środku jednego z nich - miska pełna wody. - Dach zaczął przeciekać - pokazuje na dziurę w suficie pani Hanna. - Wydaliśmy na papę ostatnie pieniądze, ale to i tak nic nie dało.
Kobieta pracuje w szkole dla dzieci niepełnosprawnych, pomaga nauczycielom w opiece. Miesięcznie dostaje ok. 800 zł. 150 zł zabiera komornik. Jurek, ojciec dzieci, wpisał kiedyś panią Hannę jako współwłaścicielkę samochodu. - Coś nakręcił, później zmarł, a mnie teraz ściga skarbówka. A samochodu nigdy na oczy nie widziałam - opowiada pani Hanna.
Po śmierci męża kobieta wystąpiła do ZUS o rentę. I już drugi raz dostała odmowę, bo Jurek przez ostatnie osiemnaście miesięcy nie pracował. Choć już nie żyje, to pani Hanna wciąż jest obrażona na byłego męża. - Mieszkałam z nim 15 lat, ufałam mu, a on tak bezczelnie wrobił mnie z tym samochodem. A do tego to jego wieczne bezrobocie - żali się.
Teraz pani Hanna mieszka z Jarkiem, byłym sąsiadem. Kilka miesięcy temu poprosił ją, by się wprowadziła do jego domu razem z dziećmi. Do niedawna pracował na budowie, ale teraz jest zastój i pracy brakuje. - Za to w domu robi wszystko. Gotuje lepiej ode mnie - opowiada kobieta.
Pieniędzy zawsze brakuje. Węgla pozostały dwie taczki, o prezentach nie ma co marzyć. - Dzieci wiedzą, że ode mnie nic nie dostaną, tylko słodycze. Na więcej mnie nie stać - mówi pani Hanna. Mimo to, Iza, Paulina i Krzysiek bardzo by chcieli, by ich dom odwiedził Gwiazdor. - Marzy mi się koszulka Lecha, piłka, zimowa kurtka i skejtowe buty. Potrzebuję również komórki. Może być używana - opowiada Iza (14 l.) Z kolei, Paulina (16 l.), jak każda nastolatka, chciałaby dostać nowe ubrania i kosmetyki. - Kurtkę, jakąś bluzkę, tusz do rzęs, podkład, dezodorant - wylicza.
Najstarszego Krzysztofa (18 l.) nie ma w domu. - Ma praktyki w technikum do wieczora - tłumaczy pani Hanna. Wie, że syn chciałby mieć komputer i playstation. Przydadzą się też nowa bluza i dżinsy.
Sama pani Hanna marzy o naprawie dachu i dodatkowej tonie węgla. - Boję się, że zostaniemy na zimę bez opału i że dach nam się jeszcze bardziej zawali. Najważniejsze jednak, że spędzimy święta razem - mówi.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Marzę o komórce, choćby używanej
aniceman
17.12.09, 05:51
No cóż potrzeby i marzenia dzieci... zwłaszcza najstarszego... hmmmm adekwatnedo dziury w suficie. :-)) Może jakaś praca latem najstarszy kolego... ibędziesz sobie mógł kupić playstation »
-
Marzę o komórce, choćby używanej
ira.1
17.12.09, 11:10
Przyznam się że sama też wychowywałam dwóch synów, którzy nie dostali renty po ojcu. Pracowałam ile się dało żeby moim synom nic nie brakowało. Ale przyznam się że nigdy nie powiedzieli mi »
Najczęściej czytane24 htydzień




