Chęć pomocy nie usprawiedliwia łamania prawa

Ewa Mikulec
04.12.2009 , aktualizacja: 04.12.2009 21:10
A A A Drukuj
Działanie w dobrej wierze nie może usprawiedliwiać łamania praw pacjenta - tak prawnicy komentują decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie sterylizacji matki małej Róży
Wioletcie Woźnej w lipcu 2009 roku odebrano córkę Różę zaraz po porodzie. Odzyskała ją dopiero po interwencji mediów.
Fot. Andrzej Monczak / AG
Wioletcie Woźnej w lipcu 2009 roku odebrano córkę Różę zaraz po porodzie. Odzyskała ją dopiero po interwencji mediów.
ZOBACZ TAKŻE
Konsekwencją sprawy może być zmiana szpitalnych druków, na których pacjenci wyrażają zgodę na przeprowadzenie zabiegu.

Historię Wioletty Woźnej z Błot Wielkich opisujemy od kilku miesięcy. Kobiecie sześć dni po porodzie odebrano córkę Różę, a ją samą, nie pytając o zgodę, wysterylizowano. O tym, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci, dowiedziała się ze szpitalnego wypisu już w domu.

Sprawą zajęła się poznańska prokuratura. Wszczęto śledztwo w sprawie pozbawienia płodności i wykonania zabiegu bez zgody pacjentki, które w czwartek umorzono. Uzasadnienie? Zgodnie z opinią prof. Romualda Dębskiego z Kliniki Położnictwa i Ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie "sterylizacja była medycznie uzasadniona". Dlaczego? - Kolejna ciąża mogłaby stanowić dla kobiety zagrożenie - powiedział "Gazecie" prof. Dębski.

- W trakcie cesarskiego cięcia pojawiły się komplikacje i krwotok. Pacjentce groziło wycięcie macicy. Lekarka zatamowała krwawienie, ale przecięła jajowody - tłumaczył prokurator Krzysztof Burdziński, który prowadził śledztwo.

Czy sterylizacja ratowała życie kobiety? - Krwotok można było zatamować bez przecinania jajowodów - przyznał prof. Dębski. Dlaczego więc prokuratura umorzyła postępowanie? - Nie mam tego w opinii lekarskiej - mówi prokurator Krzysztof Burdziński. - Biegły stwierdził, że zabieg został przeprowadzony zasadnie.

Co ze zgodą pacjentki? - Zgoda była - ucina Burdziński. Tymczasem Woźna twierdzi, że o sterylizacji nie miała pojęcia, a po zabiegu niczego jej nie wyjaśniono.

Faktycznie kobieta podpisała zgodę na cesarskie cięcie i rozszerzenie zabiegu, jeśli w trakcie operacji pojawi się zagrożenie jej życia lub zdrowia. - Widziałam kopię dokumentu, który podpisała pani Woźna. Jest zbyt ogólny. Nie pozwala pacjentom na uzyskanie pełnej informacji o tym, na co wyrażają zgodę - podkreśla Krystyna Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, i skierowała do Ministerstwa Zdrowia wniosek z prośbą o uszczegółowienie druku. Z podobnym wnioskiem wystąpił rzecznik praw obywatelskich. Zdaniem prof. Eleonory Zielińskiej, specjalistki prawa karnego i medycznego z Uniwersytetu Warszawskiego, decyzja o sterylizacji była pogwałceniem autonomii jednostki. - Nie było podstawy do wykonania zabiegu sterylizacji. Ta pani mogła przecież nie zachodzić w ciążę lub stosować antykoncepcję. Wola chorego jest nakazem priorytetowym.

Prof. Marian Filar, karnista: - To przekroczenie granic zgody pacjenta i naruszenie możliwości swobodnej decyzji. Być może lekarze działali w dobrej wierze, ale ta nigdy nie może przekładać się na łamanie praw pacjenta. Jeśli pacjentka chce zaryzykować kolejną ciążę i umrzeć, trzeba jej dać do tego prawo.

Współpraca pż

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy