Skąd wziąć pieniądze na nowy szpital dziecięcy?
27.11.2009
, aktualizacja: 27.11.2009 21:18
Szpitala dziecięcego nie ma już na liście planowanych przez zarząd województwa inwestycji. Opozycja nie zostawia suchej nitki na władzach regionu: - Szpital jest nam potrzebny, tymczasem plany jego budowy legły w gruzach.
W województwie wielkopolskim są tylko dwa szpitale dziecięce, oba w Poznaniu. Jeden to klinika przy ul. Szpitalnej, drugi to szpital przy ul. Krysiewicza, który ma też swoje budynki przy ul. Nowowiejskiego. Oba szpitale są ciasne i rodzice, którzy chcą czuwać przy swoich pociechach, muszą nocować na podłodze. A obecny wyż obecny demograficzny grozi tym, że w najbliższych latach tłok na oddziałach dziecięcych jeszcze się zwiększy. Na dodatek budynki przy ul. Krysiewicza i Nowowiejskiego, do których trafia trzy czwarte małych pacjentów, wymagają kosztownych remontów.
Dyskusja o możliwościach poprawy warunków leczenia dzieci trwa w Poznaniu już od lat. Od mniej więcej trzech lat władze województwa, a konkretnie Krystyna Poślednia, odpowiedzialna w zarządzie za ochronę zdrowia, forsuje koncepcję budowy całkiem nowego budynku na przekazanej przez miasto działce obok szpitala na ul. Kurlandzkiej. Zdaniem Pośledniej to bardziej racjonalne niż remontowanie starych gmachów, z których na dodatek jeden jest własnością kościelną.
Na razie jednak nowy szpital widnieje jedynie na wizualizacji. Poza tym w rezerwie na przygotowanie dokumentacji zarząd zabezpieczył 1,2 mln zł. Niebawem pewnie będzie też działka. Ale na tym koniec.
W planie inwestycyjnym województwa było wprawdzie na ten cel przewidziane 100 mln zł, ale w projekcie budżetu na 2010 r. już ich nie ma. Marszałek Woźniak tłumaczy to tak: - Nie mogłem utrzymywać w planie fikcji. Szpital kosztuje minimum 300 mln zł. A nie mamy konkretnego planu sfinansowania budowy.
Jakie opcje wchodzą w grę? - Pomoc Ministerstwa Zdrowia, partnerstwo publiczno-prywatne lub kredyt z którejś z europejskich instytucji finansowych, ale na kredyt w wysokości 200 mln, czy 300 mln zł nas nie stać - zaznacza Woźniak. I dodaje: - Możemy też prosić o wsparcie inne samorządy, zwłaszcza samorząd Poznania, ale to na pewno nie będą znaczące udziały - przewiduje Woźniak.
Marszałek Poślednia zapewnia jednak, że ma już jedną konkretną propozycję: - Powołamy spółkę, która zajmie się budową szpitala. Liczymy na wkład z budżetu państwa i kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Na resztę zaciągniemy kredyty komercyjne - tłumaczy.
Z czego spółka je spłaci? - Z przyszłych dochodów szpitala i z pieniędzy budżetu województwa w następnych latach - przewiduje pani marszałek.
Tymczasem opozycja nie zostawia na zarządzie suchej nitki. - Od początku było wiadomo, że pieniędzy na nowy szpital nie ma. Przez trzy lata słyszeliśmy o genialnych koncepcjach. Teraz zaczynamy wszystko od początku - mówi radny PiS Zbigniew Czerwiński. - Najnowszy pomysł to rozpaczliwa próba wyjścia z twarzą. Bo na to też potrzeba pieniędzy, których zarząd nie ma.
Marek Woźniak przekonuje, że zarząd wcale nie jest w punkcie wyjścia: - Wiemy już, co chcemy zbudować i z tej budowy nie rezygnujemy - zapewnia marszałek. Przy okazji zwraca uwagę na trudności: - Ciągle nie wiadomo, którą działkę dostaniemy, bo w grę wchodzą dwie lokalizacje. Z tego powodu nie możemy uzyskać tzw. decyzji środowiskowej.
- Nie mamy też warunków zabudowy, a bez tego nie możemy ruszyć z miejsca - dodaje Poślednia.
- Lokalizacja jest już ustalona - ripostuje wiceprezydent Poznania Jerzy Stępień. - W grę wchodzi tylko działka za szpitalem przy ul. Kurlandzkiej, bo działka przed szpitalem ma niejasny stan prawny. Zresztą kwestie dotyczące przekazania gruntu na pewno nie hamują procesu inwestycyjnego - zapewnia.
Również przewodniczący komisji zdrowia sejmiku Przemysław Smulski (PiS) uważa, że działka to niejedyny kłopot zarządu: - Po prostu nie ma realnych szans na sfinansowanie tak dużego przedsięwzięcia. Dlatego uważam, że musi powstać nowa koncepcja, którą da się realizować etapami - przekonuje Smulski. - Powołaliśmy już zespół roboczy, który ma zająć się szukaniem nowych rozwiązań dla szpitala dziecięcego. Być może warto w tym kontekście pomyśleć o przejęciu szpitala wojskowego, którego MON chce się pozbyć - proponuje.
Pomysł ma wyjście z tej trudnej sytuacji ma też poseł PO Marek Zieliński, który zresztą pracuje w sejmowej komisji finansów publicznych: - A może powołać konsorcjum w skład którego wejdzie zarząd województwa, zarząd miasta i skarb państwa? - podpowiada.
Czy zarząd województwa może liczyć na wsparcie miasta? - Muszę porozmawiać o tym z moim szefem i współpracownikami. Ale tak czy owak do tego potrzebna jest jakaś konkretna propozycja - zastrzega prezydent Stępień.
Dyskusja o możliwościach poprawy warunków leczenia dzieci trwa w Poznaniu już od lat. Od mniej więcej trzech lat władze województwa, a konkretnie Krystyna Poślednia, odpowiedzialna w zarządzie za ochronę zdrowia, forsuje koncepcję budowy całkiem nowego budynku na przekazanej przez miasto działce obok szpitala na ul. Kurlandzkiej. Zdaniem Pośledniej to bardziej racjonalne niż remontowanie starych gmachów, z których na dodatek jeden jest własnością kościelną.
Na razie jednak nowy szpital widnieje jedynie na wizualizacji. Poza tym w rezerwie na przygotowanie dokumentacji zarząd zabezpieczył 1,2 mln zł. Niebawem pewnie będzie też działka. Ale na tym koniec.
W planie inwestycyjnym województwa było wprawdzie na ten cel przewidziane 100 mln zł, ale w projekcie budżetu na 2010 r. już ich nie ma. Marszałek Woźniak tłumaczy to tak: - Nie mogłem utrzymywać w planie fikcji. Szpital kosztuje minimum 300 mln zł. A nie mamy konkretnego planu sfinansowania budowy.
Jakie opcje wchodzą w grę? - Pomoc Ministerstwa Zdrowia, partnerstwo publiczno-prywatne lub kredyt z którejś z europejskich instytucji finansowych, ale na kredyt w wysokości 200 mln, czy 300 mln zł nas nie stać - zaznacza Woźniak. I dodaje: - Możemy też prosić o wsparcie inne samorządy, zwłaszcza samorząd Poznania, ale to na pewno nie będą znaczące udziały - przewiduje Woźniak.
Marszałek Poślednia zapewnia jednak, że ma już jedną konkretną propozycję: - Powołamy spółkę, która zajmie się budową szpitala. Liczymy na wkład z budżetu państwa i kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Na resztę zaciągniemy kredyty komercyjne - tłumaczy.
Z czego spółka je spłaci? - Z przyszłych dochodów szpitala i z pieniędzy budżetu województwa w następnych latach - przewiduje pani marszałek.
Tymczasem opozycja nie zostawia na zarządzie suchej nitki. - Od początku było wiadomo, że pieniędzy na nowy szpital nie ma. Przez trzy lata słyszeliśmy o genialnych koncepcjach. Teraz zaczynamy wszystko od początku - mówi radny PiS Zbigniew Czerwiński. - Najnowszy pomysł to rozpaczliwa próba wyjścia z twarzą. Bo na to też potrzeba pieniędzy, których zarząd nie ma.
Marek Woźniak przekonuje, że zarząd wcale nie jest w punkcie wyjścia: - Wiemy już, co chcemy zbudować i z tej budowy nie rezygnujemy - zapewnia marszałek. Przy okazji zwraca uwagę na trudności: - Ciągle nie wiadomo, którą działkę dostaniemy, bo w grę wchodzą dwie lokalizacje. Z tego powodu nie możemy uzyskać tzw. decyzji środowiskowej.
- Nie mamy też warunków zabudowy, a bez tego nie możemy ruszyć z miejsca - dodaje Poślednia.
- Lokalizacja jest już ustalona - ripostuje wiceprezydent Poznania Jerzy Stępień. - W grę wchodzi tylko działka za szpitalem przy ul. Kurlandzkiej, bo działka przed szpitalem ma niejasny stan prawny. Zresztą kwestie dotyczące przekazania gruntu na pewno nie hamują procesu inwestycyjnego - zapewnia.
Również przewodniczący komisji zdrowia sejmiku Przemysław Smulski (PiS) uważa, że działka to niejedyny kłopot zarządu: - Po prostu nie ma realnych szans na sfinansowanie tak dużego przedsięwzięcia. Dlatego uważam, że musi powstać nowa koncepcja, którą da się realizować etapami - przekonuje Smulski. - Powołaliśmy już zespół roboczy, który ma zająć się szukaniem nowych rozwiązań dla szpitala dziecięcego. Być może warto w tym kontekście pomyśleć o przejęciu szpitala wojskowego, którego MON chce się pozbyć - proponuje.
Pomysł ma wyjście z tej trudnej sytuacji ma też poseł PO Marek Zieliński, który zresztą pracuje w sejmowej komisji finansów publicznych: - A może powołać konsorcjum w skład którego wejdzie zarząd województwa, zarząd miasta i skarb państwa? - podpowiada.
Czy zarząd województwa może liczyć na wsparcie miasta? - Muszę porozmawiać o tym z moim szefem i współpracownikami. Ale tak czy owak do tego potrzebna jest jakaś konkretna propozycja - zastrzega prezydent Stępień.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


