Demonstracja rowerowa? Tak, ale tylko na piechotę!

Michał Wybieralski
26.11.2009 , aktualizacja: 26.11.2009 21:11
A A A Drukuj
Uczestnicy Masy Krytycznej - zamiast mknąć przez Poznań na dwóch kółkach - musieliby je prowadzić. W ten sposób urzędnicy chcieli raz na zawsze przegnać demonstracje rowerowe z naszego miasta
Rowerowa masa krytyczna
Fot. Beata Ziemowska / AG
Rowerowa masa krytyczna
"Stop cyklofobii!" - transparent z takim napisem niosła Kamila Sapikowska, liderka poznańskiej Masy Krytycznej podczas ostatniego Marszu Równości.

Masa Krytyczna to przejazd rowerzystów ulicami dużych miast, który odbywa się w każdy ostatni piątek miesiąca. Uczestnicy Masy walczą o budowę ścieżek rowerowych i promują poruszanie się rowerem po mieście.

Co miesiąc ulicami Poznania przejeżdża 200 osób. Ale w październiku władze zakazały demonstracji, wykorzystując kruczek prawny. W ustawie Prawo o zgromadzeniach znajduje się sformułowanie "trasa przejścia", nie ma natomiast "trasy przejazdu". Na tej podstawie urzędnicy uznali, że mogą zakazać organizowania Masy Krytycznej. - Takie jest prawo. Ustawa mówi o przejściu, a nie przejeździe - tłumaczy Katarzyna Wilk, dyrektor wydziału spraw obywatelskich Urzędu Miasta. - Dostaliśmy opinię biura prawnego, konsultowaliśmy się z innymi miastami. Zapis ustawy jest jednoznaczny.

Liderka Masy odwołała się od zakazu. I wojewoda go uchylił. Zarzucił miejskim urzędnikom błędną interpretację prawa i uznał, że przejazd rowerzystów jest legalny. - Bardzo się z tego cieszymy - mówi Sapikowska. I zaprasza na dzisiejszą Masę Krytyczną, która o godz. 18.30 wyjedzie ze Starego Rynku.

Artur Pietryka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Możemy domyślać się, że demonstracje były niewygodne dla prezydenta Poznania. Ale urzędnicy nie mogą ograniczać prawa do demonstracji, bo takie działania zakłócają debatę publiczną. Poznańscy urzędnicy trzymali się takiej interpretacji prawa, która wyłącza możliwość demonstrowania dla rowerzystów, ale też np. inwalidów na wózkach. Bo nie są oni pieszymi, a zdaniem urzędników tylko oni mogą uczestniczyć w zgromadzeniach.

- W tej sprawie chodzi o spór prawny, a nie inne podteksty - zapewnia dyrektor Wilk. Rowerzyści nie wierzą. - To, co się dzieje w Poznaniu, jest egzotyką na skalę europejską - uważa Marcin Hyła, działacz rowerowy z Krakowa. - Nie ma tu mowy o umiłowaniu litery prawa, ale autorytarnej antyrowerowej wizji świata.

W Poznaniu trwa wojna między rowerzystami a urzędnikami. Konflikt na dobre wybuchł jesienią ub. roku, kiedy Sekcja Rowerzystów Miejskich - najstarsza poznańska organizacja rowerowa - skrytykowała projekt ścieżki rowerowej przy ul. Szamarzewskiego. W odpowiedzi drogowcy przestali wysyłać Sekcji projekty do opiniowania.

Rowerzyści interweniowali u władz Poznania. Wiosną powstał zespół konsultacyjny: co miesiąc rowerzyści i drogowcy siadają do stołu i dyskutują. - Jednak nasza współpraca nie jest owocna - ocenia Kamila Sapikowska. - Wiele naszych postulatów jest odrzucanych, nie mamy rzeczywistego wpływu na kształt dróg rowerowych, które powstają w naszym mieście.

Również wiosną prezydent Ryszard Grobelny, w wywiadzie dla "Gazety", dał prztyczka rowerzystom. - Nie ma udogodnień dla rowerzystów, bo nie ma też tradycji jeżdżenia rowerem - mówił. - Trudno wydawać olbrzymie koszty na infrastrukturę rowerową w sytuacji, gdy w Polsce rowery nie są środkiem komunikacji codziennej.

Jakiś złośliwy rowerzysta wytknął wtedy prezydentowi na internetowym forum, że gdyby rządzący w dawnych czasach również wychodzili z założenia, że nie ma tradycji elektryfikacji, to do dzisiaj siedzielibyśmy przy świeczkach.

Sekcja Rowerzystów często krytykuje Zarząd Dróg Miejskich za zbyt wąskie, budowane z kostki brukowej ścieżki. - Różnica zdań między nami a niektórymi organizacjami rowerowymi bierze się z faktu, że musimy uwzględniać interesy oraz bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego, również kierowców i pieszych - ripostuje Tomasz Libich z ZDM.

W czerwcu tego roku Sekcja miała problem ze zorganizowaniem swojego przejazdu ulicami miasta. - Tylko nam, w przeciwieństwie do Masy Krytycznej, nie zakazano go - mówi Ryszard Rarkower, prawnik i wiceprezes Sekcji. - Taka interpretacja przepisów to rażące bezprawie, które forsuje nieprzychylny rowerzystom ZDM. W poprzednich latach organizowaliśmy liczne przejazdy i urzędnicy nie robili nam problemów. Więc albo wtedy łamali prawo, pozwalając nam na rzekomo nielegalne przejazdy, albo łamią je teraz, kiedy ich zabraniają.

Ostatnia bitwa pomiędzy rowerzystami a urzędnikami toczy się o budżet rowerowy na przyszły rok. Urzędnicy, tłumacząc się spadkiem dochodów miasta, zapisali w nim tylko 500 tys. zł. Można za to wybudować tylko pół kilometra drogi rowerowej.

Ale rowerzyści znaleźli sojuszników. Poznańscy radni zapowiadają, że przegłosują poprawkę do budżetu, która zapewni większe fundusze na drogi rowerowe.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów