Stadion Lecha ma być dla wszystkich i zarabiać
23.11.2009
, aktualizacja: 24.11.2009 10:12
Znamy wyniki sondażu "stadionowego". Po całym dniu debat i przepytywania ekspertów, grupa reprezentatywna poznaniaków zdecydowała: chcemy stadionu, który na siebie zarobi i jednocześnie zaoferuje coś mieszkańcom.
ZOBACZ TAKŻE
- Poznaniacy decydują o przyszłości stadionu (22-11-09, 19:58)
- Jak rósł stadion Lecha (19-11-09, 14:27)
- Ostatnia kratownica na stadionie poszła w górę! (11-12-09, 13:45)
- Euro 2012. 450 ton stali pofrunie nad trybuną (29-11-09, 20:53)
- Kratownica na stadionie pójdzie w górę. W poniedziałek. (24-11-09, 19:50)
- Wykonawca zapewnia: Stadion będzie w marcu (21-11-09, 13:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Budowa stadionu na zdjęciach (19-11-09, 13:04)
Grupa reprezentatywna mieszkańców Poznania analizowała w sobotę scenariusze czekające stadion miejski po Euro 2012. Czy zmodernizowany kosztem ponad 600 mln zł obiekt powinien być zarządzany i użytkowany wyłącznie przez Lecha? Czy - przeciwnie - ma być dostępny na takich samych zasadach dla wszystkich chętnych drużyn, a miasto powinno prowadzić tam centrum sportu i rekreacji? A może miasto ma powołać spółkę, która dbałaby o zysk, ale wybudowałaby też baseny, sauny, sklepy i kompleks parkowy dostępny dla poznaniaków? Albo może stadionem powinna zarządzać spółka nastawiona wyłącznie na zarobek, która zamiast parku wybuduje zaplecze rozrywkowe i parkingi?
Podczas pierwszego w Polsce sondażu deliberatywnego poznaniacy rozmawiali z ekspertami, którzy mają różne poglądy na przyszłość stadionu: z urzędnikami, wiceprezesem Lecha, profesorem AWF, czy projektantem stadionu. - Dostali zrównoważone, czyli pochodzące od wszystkich stron informacje. To, obok dokładnego zapoznania się z tematem, istota takiego sondażu - tłumaczyła prof. Anna Giza-Poleszczuk.
Aż 48 proc. biorących udział w sondażu mieszkańców uważa, że stadionem powinna zarządzać powołana w tym celu spółka - miejska lub z udziałem miasta. A z płyty stadionu i boisk treningowych mogłyby korzystać te drużyny, które byłyby w stanie zapłacić (a nie, jak obecnie, tylko Lech Poznań). Przestrzeń pod stadionem byłaby wynajmowana na kluby fitness, salony odnowy biologicznej, baseny, sauny itp. Wokół stadionu miałyby powstać komercyjne korty tenisowe i 2 tys. miejsc parkingowych, ale też park z ławkami i ścieżkami do biegania, jazdy na rolkach i rowerze. - Część tej infrastruktury miałaby zarabiać, ale park byłby ogólnodostępny - referował Maciej Milewicz z magistratu.
Pozostałe scenariusze poznaniaków nie przekonały. Nie chcą ani stadionu zarządzanego przez Lecha (za było tylko 16 proc. badanych), ani dostępnego dla wszystkich drużyn i mieszkańców obiektu, który finansowałoby miasto (też 16 proc.). Nie chcą też nastawionego wyłącznie na zysk biznesowego centrum sportu i rozrywki (18 proc.).
- Tak jak zapowiadaliśmy, weźmiemy wyniki sondażu pod uwagę i pójdziemy w kierunku zaproponowanym przez mieszkańców - podsumował sondaż prezydent Ryszard Grobelny. Tylko czy wybór poznaniaków jest realny? Czy poza Lechem będą drużyny, które zagrają przy Bułgarskiej? - Jak najbardziej jesteśmy tym zainteresowani - mówi Zbigniew Śmiglak, dyrektor Warty Poznań.
A co z wynajmem powierzchni na fitness, baseny, sauny? - To realne - odpowiada Tomasz Redwan, ekspert od marketingu sportowego. - Stadion naturalnie kojarzy się ze sportem, więc centrum sportowe w jego murach ma sens. Przy odpowiedniej promocji, interes mógłby się opłacać.
Większość poznaniaków biorących udział w sondażu (60 proc.) stwierdziła też, że kluby wynajmujące stadion powinny płacić stawki rynkowe lub do rynkowych zbliżone. Obecnie Lech płaci symbolicznie 1 tys. zł miesięcznie.
- Stawki rynkowe? Tylko co to znaczy: 1 mln, 2 mln, 5 mln zł rocznie? Dopóki tego nie będzie wiadomo, trudno mi to komentować - mówi Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes Lecha.
Zbigniew Śmiglak z Warty: - Nie musimy wynajmować na mecze całego stadionu, wystarczą nam dwie trybuny. Przy dobrym przeciwniku potrafimy sprzedać 8 tys. biletów, więc powinniśmy dać radę.
Podczas pierwszego w Polsce sondażu deliberatywnego poznaniacy rozmawiali z ekspertami, którzy mają różne poglądy na przyszłość stadionu: z urzędnikami, wiceprezesem Lecha, profesorem AWF, czy projektantem stadionu. - Dostali zrównoważone, czyli pochodzące od wszystkich stron informacje. To, obok dokładnego zapoznania się z tematem, istota takiego sondażu - tłumaczyła prof. Anna Giza-Poleszczuk.
Aż 48 proc. biorących udział w sondażu mieszkańców uważa, że stadionem powinna zarządzać powołana w tym celu spółka - miejska lub z udziałem miasta. A z płyty stadionu i boisk treningowych mogłyby korzystać te drużyny, które byłyby w stanie zapłacić (a nie, jak obecnie, tylko Lech Poznań). Przestrzeń pod stadionem byłaby wynajmowana na kluby fitness, salony odnowy biologicznej, baseny, sauny itp. Wokół stadionu miałyby powstać komercyjne korty tenisowe i 2 tys. miejsc parkingowych, ale też park z ławkami i ścieżkami do biegania, jazdy na rolkach i rowerze. - Część tej infrastruktury miałaby zarabiać, ale park byłby ogólnodostępny - referował Maciej Milewicz z magistratu.
Pozostałe scenariusze poznaniaków nie przekonały. Nie chcą ani stadionu zarządzanego przez Lecha (za było tylko 16 proc. badanych), ani dostępnego dla wszystkich drużyn i mieszkańców obiektu, który finansowałoby miasto (też 16 proc.). Nie chcą też nastawionego wyłącznie na zysk biznesowego centrum sportu i rozrywki (18 proc.).
- Tak jak zapowiadaliśmy, weźmiemy wyniki sondażu pod uwagę i pójdziemy w kierunku zaproponowanym przez mieszkańców - podsumował sondaż prezydent Ryszard Grobelny. Tylko czy wybór poznaniaków jest realny? Czy poza Lechem będą drużyny, które zagrają przy Bułgarskiej? - Jak najbardziej jesteśmy tym zainteresowani - mówi Zbigniew Śmiglak, dyrektor Warty Poznań.
A co z wynajmem powierzchni na fitness, baseny, sauny? - To realne - odpowiada Tomasz Redwan, ekspert od marketingu sportowego. - Stadion naturalnie kojarzy się ze sportem, więc centrum sportowe w jego murach ma sens. Przy odpowiedniej promocji, interes mógłby się opłacać.
Większość poznaniaków biorących udział w sondażu (60 proc.) stwierdziła też, że kluby wynajmujące stadion powinny płacić stawki rynkowe lub do rynkowych zbliżone. Obecnie Lech płaci symbolicznie 1 tys. zł miesięcznie.
- Stawki rynkowe? Tylko co to znaczy: 1 mln, 2 mln, 5 mln zł rocznie? Dopóki tego nie będzie wiadomo, trudno mi to komentować - mówi Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes Lecha.
Zbigniew Śmiglak z Warty: - Nie musimy wynajmować na mecze całego stadionu, wystarczą nam dwie trybuny. Przy dobrym przeciwniku potrafimy sprzedać 8 tys. biletów, więc powinniśmy dać radę.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
