Prowadzi jeden z najbardziej znanych w Europie wilczych parków - w Merzig w Niemczech, w którym kręci się zresztą wiele filmów przyrodniczych. Tam odchowuje szczenięta, karmi je, jest zresztą członkiem wilczej watahy. - Jestem wilkiem, czasami człowiekiem - mówi o sobie 76-letni Werner Freund.
Wczoraj przyjechał do Stobnicy, gdzie działa stacja doświadczalna poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. Stacja słynie z hodowli wilków, których obecnie jest dziewięć. - Chcielibyśmy, by powstał tu wilczy park wzorowany na niemieckim. Werner Freund jest zresztą dla mnie wzorem. To jedyny człowiek, który w kontaktach z wilkami posunął się aż tak daleko. Dla wielu naukowców jest to niezrozumiałe. W ten sposób można jednak zdobyć doświadczenie w obserwacji tych zwierząt - mówi pracujący w stacji Jacek Więckowski. - Dzięki takiemu parkowi moglibyśmy bliżej poznać życie i zachowanie wilków.
Werner Freund jest z wykształcenia ogrodnikiem. Kiedyś był nawet komandosem, a w wojsku opiekował się niedźwiadkiem, który był maskotką jego jednostki. Potem zajmował się niedźwiedziami. W Kirgizji stworzył ośrodek, który stał się azylem dla niedźwiedzi z rosyjskich cyrków albo chińskich hodowli.
W sobotę Werner Freund wygłosi wykład o wilczych parkach w Europie. Początek o godz. 11 w Collegium Rungego przy ul. Wojska Polskiego 52.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań