Sprzedaż FPS to jeden z punktów restrukturyzacji zakładów Cegielskiego. Firma zamierza sprzedać jedną ze swoich spółek, bo pilnie potrzebuje pieniędzy.
Zarząd liczy, że FPS kupi inwestor branżowy, dlatego w poniedziałek roześle szczegółowe informacje o fabryce do kilkunastu wiodących firm, zarówno na rynku krajowym jak i za granicą. - Chcemy, żeby zapoznali się z naszą spółką jeszcze przed przetargiem - mówi Jarosław Lazurko, prezes HCP. Oferta trafi m.in. do bydgoskiej Pesy, nowosądeckiego Newagu, czy Solarisa z podpoznańskiego Bolechowa, ale także do niemieckiego Siemensa, hiszpańskiego CAF, czy chorwackiego Koncara.
Aby jak najwięcej zarobić na sprzedaży FPS, Cegielski planuje wnieść aportem do spółki majątek (m.in. grunty), który dotąd należał do HCP. W ten sposób wartość fabryki jeszcze przed sprzedażą ma wyraźnie wzrosnąć.
Póki co jednak FPS boryka się z problemami. Z trudem utrzymuje płynność finansową, nie wypłaca pracownikom pensji na czas. Załoga nie otrzymała jeszcze wynagrodzenia za październik.
W przeciwieństwie do HCP fabryka ma jednak zamówienia. Przede wszystkim produkuje 17 wagonów osobowych dla PKP Intercity. Sęk w tym, że koleje też mają problemy finansowe i spóźniają się z odbiorem gotowych już trzech wagonów. - Należy nam się za nie 14 mln zł. To od ręki rozwiązałoby nam problem z płacami, na które potrzebujemy ok. 1 mln zł - mówi Zbigniew Naskrętski, prezes FPS.
Tymczasem fabryka zabiega już o kolejne zamówienia. - Prowadzimy zaawansowane rozmowy z krajami Bliskiego Wschodu jak i naszymi wschodnimi sąsiadami - ujawnia prezes FPS. Fabryka ma nadzieję podpisać nowe kontrakty w pierwszym kwartale 2010 r.
FPS ciągle też liczy, że wprowadzi na rynek krajowy swój tramwaj niskopodłogowy, czyli tzw. Pumę. Ważą się właśnie losy przetargu na tramwaje dla Szczecina, gdzie Krajowa Izba Odwoławcza nakazała tamtejszemu przewoźnikowi rozważenie oferty wykluczonej wcześniej poznańskiej fabryki. A FPS zaproponowała najniższą cenę - za 6 tramwajów chce 41 mln zł.
Spółka Tramwaje Szczecińskie nie chce jednak Pumy. Powód? Prototypowy pojazd, który dzierżawi poznańskie MPK, często się psuje. - Usterki dotyczą jednak nie samej konstrukcji mechanicznej, lecz w głównej mierze układu elektrotechnicznego. Popełniliśmy błąd przy wyborze dostawcy części. Drugi raz już tego nie zrobimy - mówi prezes Naskrętski.
Póki co sprawę przetargu szczecińskiego będzie rozstrzygał sąd.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań