Hitler w Operze? Załoga groziła strajkiem

Ludmiła Anannikova, Michał Danielewski
20.11.2009 , aktualizacja: 20.11.2009 16:09
A A A Drukuj
W poznańskiej operze dyrektorka i artysta wyzywali się od pier... Żydów i nazistów. Bo za kulisami pojawił się sobowtór Adolfa Hitlera. Udało nam się do niego dotrzeć

Fot. Andrzej Monczak / AG Fot. Andrzej Monczak / AG


Poniedziałek 9 listopada. Jest już późne popołudnie, ale gmach poznańskiego Teatru Wielkiego wciąż tętni życiem. Trwa kolejna próba do "Alexanderplatz", projektu Pauliny Wycichowskiej i Jana A. P. Kaczmarka opowiadającego o przełomie 1989 roku. Tańczy Ofir Lavie, izraelski solista Polskiego Teatru Tańca. - Zaczęliśmy ćwiczyć i nagle poczułem, że ktoś mnie obserwuje - opowie później Lavie. - Poszedłem za kulisy, ale dziwne uczucie nie mijało. Nagle się odwróciłem. Byłem w szoku. Zobaczyłem Hitlera! Patrzył na mnie. Ogarnęło mnie przerażenie.

Lavie poprosił, by usunąć widmo Hitlera zza kulis. Interwencja okazuje się skuteczna, sobowtór znikł zza kulis.

Szukaliśmy "Hitlera" cztery dni. W końcu złapaliśmy go koło portierni opery.

- Słuchajcie, jaki ze mnie Hitler? Przecież wojna skończyła się kilkadziesiąt lat temu! Jestem Wojtek Szajstek, a nie Adolf Hitler.

Jak przez widmo Hitlera premiera spektaklu zawisła na włosku, zastępczyni dyrektora straciła pracę i kim tak naprawdę jest domniemany sobowtór Hitlera i czy faktycznie go przypomina, sprawdźcie w sobotniej Gazecie Wyborczej

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów