Hitler w Operze? Załoga groziła strajkiem
20.11.2009
, aktualizacja: 20.11.2009 16:09
W poznańskiej operze dyrektorka i artysta wyzywali się od pier... Żydów i nazistów. Bo za kulisami pojawił się sobowtór Adolfa Hitlera. Udało nam się do niego dotrzeć
ZOBACZ TAKŻE
- Hitler w operze: jest zgoda, ale zwolnienie będzie (29-01-10, 08:00)
- Hitler w operze (21-11-09, 15:34)
- Pierd... Żyd - finał awantury. Dyrektor zwolniona (16-11-09, 21:40)
- Awantura w teatrze: Hitler, opera i żona Hitlera (14-11-09, 09:00)
Poniedziałek 9 listopada. Jest już późne popołudnie, ale gmach poznańskiego Teatru Wielkiego wciąż tętni życiem. Trwa kolejna próba do "Alexanderplatz", projektu Pauliny Wycichowskiej i Jana A. P. Kaczmarka opowiadającego o przełomie 1989 roku. Tańczy Ofir Lavie, izraelski solista Polskiego Teatru Tańca. - Zaczęliśmy ćwiczyć i nagle poczułem, że ktoś mnie obserwuje - opowie później Lavie. - Poszedłem za kulisy, ale dziwne uczucie nie mijało. Nagle się odwróciłem. Byłem w szoku. Zobaczyłem Hitlera! Patrzył na mnie. Ogarnęło mnie przerażenie.
Lavie poprosił, by usunąć widmo Hitlera zza kulis. Interwencja okazuje się skuteczna, sobowtór znikł zza kulis.
Szukaliśmy "Hitlera" cztery dni. W końcu złapaliśmy go koło portierni opery.
- Słuchajcie, jaki ze mnie Hitler? Przecież wojna skończyła się kilkadziesiąt lat temu! Jestem Wojtek Szajstek, a nie Adolf Hitler.
Jak przez widmo Hitlera premiera spektaklu zawisła na włosku, zastępczyni dyrektora straciła pracę i kim tak naprawdę jest domniemany sobowtór Hitlera i czy faktycznie go przypomina, sprawdźcie w sobotniej Gazecie Wyborczej
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





