Pierwsza od 18 lat nowa szkoła w Poznaniu. Z tęczą

Agnieszka Drzewiecka
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 17:46
A A A Drukuj
W ostatniej, wybudowanej przez miasto szkole w 1991 r. niezwykłą nowością było to, że szkoła jest biało-zielona, a nie szara lub brązowa. Nowa, budowana właśnie szkoła na Strzeszynie, będzie mieć patio wyłożone szkłem i tęczę na froncie. Wczoraj w ścianę sali gimnastycznej wmurowano akt erekcyjny.

Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Sala gimnastyczna szkoły na Strzeszynie Greckim nie ma jeszcze dachu, jak zresztą pozostała część budynku. Podłoga to klepisko, ściany surowe. Mimo to wmurowanie aktu erekcyjnego było bardzo uroczyste. Przemawiali prezydent Ryszard Grobelny, wiceprezydent Sławomir Hinc, Mirosław Nickel, prezes firmy PTB Nickel, która buduje szkołę, byli architekt, proboszcz, inżynierowie, przyszły nawet dzieci z podstawówki nr 62 na Podolanach, które będą chodzić do nowej szkoły. Teraz ze Strzeszyna do szkoły dowożą ich rodzice albo chodzą same przez otaczające osiedle z wszystkich stron tory kolejowe. To właśnie młodzi rodzice mieszkający na Strzeszynie pierwsi zaczęli mówić o tym, że potrzebna jest na tym szybko rozwijającym się osiedlu szkoła. - To wielka radość. To zaczątek normalnego funkcjonowania osiedla - mówi Arleta Matuszewska, przewodnicząca rady osiedla Strzeszyn. Szkoła, która ruszy we wrześniu 2011 r.

Jedna z ostatnich szkół, którą wybudowano w Poznaniu, to podstawówka na osiedlu Batorego, dziś mieści się tam gimnazjum nr 12. Kamienia węgielnego pod budowę nie wmurowywano, nie było też żadnej uroczystości z okazji budowy. Jedynie przecięcie wstęgi podczas rozpoczęcia roku we wrześniu 1991 r. - Miała przyjść pani kurator - opowiada Ewa Socha, która została wtedy dyrektorką otwieranej na Piątkowie. - Ale miała ważny wyjazd do Warszawy - wspomina. Szkoła nawet nie była w pełni gotowa, do stołówki trzeba było pożyczyć matę na podłogę z klubu osiedlowego "Sobieski", żeby dzieci miały na WF, bo sali gimnastycznej nie było. Nie na wszystko starczyło pieniędzy. Jeszcze pod koniec czerwca, na dwa miesiące przed otwarciem szkoły, na podłodze było klepisko, a wokół błoto i hałas placu budowy. Pod koniec wakacji meble i całe wyposażenie wnosiły nauczycielki. Każda przyprowadziła męża i pracowali do późnych godzin. Sekretarka pisała umowy o pracę na starej maszynie do pisania ustawionej na dwóch pustakach. Przyszło nawet dwóch mężczyzn z osiedla, pomagali ustawiać meble w salach.

W szkole na Strzeszynie takich problemów nie będzie. Urządzanie jej wnętrza zacznie się już pół roku przed otwarciem, w marcu 2011 r. Meble będą pastelowe, ściany jasne, sale duże. Duże będą też okna, bo szkoła ma być rozświetlona, w stylu na wzór amerykańskich - tak chciał wiceprezydent Maciej Frankiewicz podczas uzgadniania koncepcji z architektami z pracowni architektonicznej Vowie z Szamotuł. Na froncie szkoły będą elementy tęczy, będzie też patio wyłożone szkłem. - Wtedy, w 91, szałem było to, że nasza szkoła jest biało zielona, a nie szara! - mówi Socha. - Że mamy zielone okna, antresolę, kolorowe meble. Wszystkie szkoły, jakie wtedy budowano, to szare bryły, z beżowymi ścianami i żółtymi lamperiami - opowiada.

Nowa szkoła będzie miała m.in. aulę z balkonem, halę sportową z trybunami dla ponad 400 widzów, 41 dużych sal lekcyjnych, trzy boiska, bieżnię, plac zabaw. 550 uczniów szkoły podstawowej będzie uczyć się na parterze i pierwszym piętrze, a 250 gimnazjalistów na drugim piętrze. Kolorowe wizualizacje budynku szkoły z prawie każdej strony można oglądać na stronie internetowej wykonawcy. Gdy w 1991 r. budowano podstawówkę na os. Batorego, dyrektorka przejrzała po prostu plan rozrysowany na papierze. - Wtedy ludzie cieszyli się, że będziemy uczyć na dwie zmiany, a nie na trzy. Teraz liczy się komfort - mówi dyr. Socha.

Szkoła na Strzeszynie będzie kosztowała 28 mln zł. W pełni sfinansuje ją samorząd Poznania.















Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy