Przed marszem policja usunęła tablicę z Jezusem
18.11.2009
, aktualizacja: 18.11.2009 22:18
Dwie godziny przed sobotnim Marszem Równości policjanci usunęli z placu Mickiewicza kościelne flagi, znicze i transparent z napisem "Jezu ufam Tobie"
ZOBACZ TAKŻE
- Przez Poznań przeszedł marsz równości - relacja (14-11-09, 13:43)
- To był najspokojniejszy Marsz Równości w Poznaniu (15-11-09, 18:53)
GALERIA ZDJĘĆ
- Marsz Równości 2009 (16-11-09, 13:19)
Przeciwnicy marszu z Komitetu Obrony Praw Ludzi Wierzących i Praktykujących uważają, że działania policji były nielegalne. O sprawie napisała w środę "Polska. Głos Wielkopolski". Szef poznańskiej policji zażądał od swoich podwładnych wyjaśnień.
Piotr Żytnicki: Co wydarzyło się na placu Mickiewicza?
Jerzy Piotrowicz z KOPLWiP: - Chcieliśmy modlić się pod tablicą upamiętniającą zniszczony przez Niemców pomnik Najświętszego Serca Jezusa. To dla nas miejsce święte. Oczywiście, miało to związek z marszem. Jesteśmy przejęci zdziczeniem obyczajów, upadkiem człowieczeństwa. Chcieliśmy prosić Boga, by nas przed tym chronił. Spodziewając się najazdu dziennikarzy, postanowiliśmy dwie godziny wcześniej ustawić przy tablicy transparent z napisem ” Jezus drogą miłości, życia i zmartwychwstania. Jezu ufam Tobie.” Obok zapaliliśmy znicze i wbiliśmy trzy flagi: papieską, maryjną i narodową. To było o godz. 11.40. Potem wszystko zniknęło.
Jak to się stało?
- Odjechaliśmy stamtąd, ale wróciliśmy po godzinie. Od policyjnego dowódcy dowiedzieliśmy się, że nasze przedmioty możemy odebrać z komisariatu na Starym Mieście. Nie wytłumaczył nam, dlaczego je zabrali. Policja zachowała się jak w stanie wojennym. Udowodniła, że jest niezreformowana. Jesteśmy przecież w wolnym kraju i mamy prawo modlić się w miejscach dla nas świętych.
Na komisariacie też nie usłyszeliście wyjaśnienia?
- Ani słowa. Dostałem tylko wezwanie na przesłuchanie na piątek. Miałem odpowiadać tak samo jak za nielegalne rozklejenie plakatu. Moim zdaniem, działania policji miały związek z marszem. Ktoś wykazał się nadgorliwością. Nie chcieliśmy nikogo prowokować. Było nas mniej niż 15 osób, więc nie było to zgromadzenie, które powinniśmy zgłosić. Mimo to kilka dni wcześniej poinformowałem policję, że będziemy na placu, by także nam zapewniła ochronę.
Oczekuje pan przeprosin od policji?
- Na pewno tej sprawy nie można tak pozostawić. Grzeczność nakazywałaby przeproszenie nas.
Piotr Żytnicki: Dlaczego policja dwie godziny przed Marszem Równości usunęła znicze i kościelne flagi?
Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji: - Komendant miejski oczekuje do piątku na wyjaśnienia ze strony komisariatu Stare Miasto, dlatego nie chcę wychodzić przed szereg. Z relacji policjantów ustaliłem, że ludzie, którzy wbili w trawnik flagi i transparent, w pewnym momencie wsiedli w samochód i odjechali. Policjanci byli przekonani, że już po nie nie wrócą. Zabrali je na komisariat na wypadek, gdyby jednak ktoś chciał je odebrać.
Ale policja wiedziała, że przedstawiciele komitetu będą modlić się na placu Mickiewicza. Mimo to usunęliście flagi dwie godziny przed marszem.
- Nie znam szczegółów. Nawet jeśli ten człowiek zgłaszał policji, że chce odbyć jakąś pikietę, to na pewno został pouczony, że adresatem zgłoszenia nie powinna być policja, ale Urząd Miasta.
Czy zawsze policjanci usuwają spod tablic porzucone flagi i znicze?
- Zgodnie z procedurami, jeśli w trakcie zgromadzeń zostają porzucone flagi albo transparenty, to zabezpieczamy je i przewozimy na komisariat. Tak zdarzało się na przykład w czasie pikiet pod konsulatem Rosji. W tym wypadku policjanci byli przekonani, że nikt nie będzie wracał na plac, bo ludzie, którzy wbili flagi i transparent w trawnik, odjechali.
Może policjanci uznali, że flagi i transparent będą prowokować uczestników Marszu Równości, więc po cichu je usunęli?
- To byłoby kuriozum. Policja nigdy nikogo, kto chce prezentować swoje poglądy, nie ogranicza. To nie jest nasze zadanie. Zresztą, najlepszym dowodem jest to, że w momencie, gdy marsz ruszał, pod pomnikiem stał człowiek z biało-czerwoną flagą i policja nie reagowała. Działamy dopiero, gdy łamane jest prawo.
W tym wypadku organizatorom grozi mandat za pozostawienie tablicy.
- Zaprzeczam tej informacji. Nikt nie zostanie ukarany. Ten pan otrzymał jedynie wezwanie do odbioru zabezpieczonych przedmiotów.
Piotr Żytnicki: Co wydarzyło się na placu Mickiewicza?
Jerzy Piotrowicz z KOPLWiP: - Chcieliśmy modlić się pod tablicą upamiętniającą zniszczony przez Niemców pomnik Najświętszego Serca Jezusa. To dla nas miejsce święte. Oczywiście, miało to związek z marszem. Jesteśmy przejęci zdziczeniem obyczajów, upadkiem człowieczeństwa. Chcieliśmy prosić Boga, by nas przed tym chronił. Spodziewając się najazdu dziennikarzy, postanowiliśmy dwie godziny wcześniej ustawić przy tablicy transparent z napisem ” Jezus drogą miłości, życia i zmartwychwstania. Jezu ufam Tobie.” Obok zapaliliśmy znicze i wbiliśmy trzy flagi: papieską, maryjną i narodową. To było o godz. 11.40. Potem wszystko zniknęło.
Jak to się stało?
- Odjechaliśmy stamtąd, ale wróciliśmy po godzinie. Od policyjnego dowódcy dowiedzieliśmy się, że nasze przedmioty możemy odebrać z komisariatu na Starym Mieście. Nie wytłumaczył nam, dlaczego je zabrali. Policja zachowała się jak w stanie wojennym. Udowodniła, że jest niezreformowana. Jesteśmy przecież w wolnym kraju i mamy prawo modlić się w miejscach dla nas świętych.
Na komisariacie też nie usłyszeliście wyjaśnienia?
- Ani słowa. Dostałem tylko wezwanie na przesłuchanie na piątek. Miałem odpowiadać tak samo jak za nielegalne rozklejenie plakatu. Moim zdaniem, działania policji miały związek z marszem. Ktoś wykazał się nadgorliwością. Nie chcieliśmy nikogo prowokować. Było nas mniej niż 15 osób, więc nie było to zgromadzenie, które powinniśmy zgłosić. Mimo to kilka dni wcześniej poinformowałem policję, że będziemy na placu, by także nam zapewniła ochronę.
Oczekuje pan przeprosin od policji?
- Na pewno tej sprawy nie można tak pozostawić. Grzeczność nakazywałaby przeproszenie nas.
Piotr Żytnicki: Dlaczego policja dwie godziny przed Marszem Równości usunęła znicze i kościelne flagi?
Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji: - Komendant miejski oczekuje do piątku na wyjaśnienia ze strony komisariatu Stare Miasto, dlatego nie chcę wychodzić przed szereg. Z relacji policjantów ustaliłem, że ludzie, którzy wbili w trawnik flagi i transparent, w pewnym momencie wsiedli w samochód i odjechali. Policjanci byli przekonani, że już po nie nie wrócą. Zabrali je na komisariat na wypadek, gdyby jednak ktoś chciał je odebrać.
Ale policja wiedziała, że przedstawiciele komitetu będą modlić się na placu Mickiewicza. Mimo to usunęliście flagi dwie godziny przed marszem.
- Nie znam szczegółów. Nawet jeśli ten człowiek zgłaszał policji, że chce odbyć jakąś pikietę, to na pewno został pouczony, że adresatem zgłoszenia nie powinna być policja, ale Urząd Miasta.
Czy zawsze policjanci usuwają spod tablic porzucone flagi i znicze?
- Zgodnie z procedurami, jeśli w trakcie zgromadzeń zostają porzucone flagi albo transparenty, to zabezpieczamy je i przewozimy na komisariat. Tak zdarzało się na przykład w czasie pikiet pod konsulatem Rosji. W tym wypadku policjanci byli przekonani, że nikt nie będzie wracał na plac, bo ludzie, którzy wbili flagi i transparent w trawnik, odjechali.
Może policjanci uznali, że flagi i transparent będą prowokować uczestników Marszu Równości, więc po cichu je usunęli?
- To byłoby kuriozum. Policja nigdy nikogo, kto chce prezentować swoje poglądy, nie ogranicza. To nie jest nasze zadanie. Zresztą, najlepszym dowodem jest to, że w momencie, gdy marsz ruszał, pod pomnikiem stał człowiek z biało-czerwoną flagą i policja nie reagowała. Działamy dopiero, gdy łamane jest prawo.
W tym wypadku organizatorom grozi mandat za pozostawienie tablicy.
- Zaprzeczam tej informacji. Nikt nie zostanie ukarany. Ten pan otrzymał jedynie wezwanie do odbioru zabezpieczonych przedmiotów.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
żenująca postawa dziennikarzy GW
felus500
18.11.09, 23:40
Cóż za dziwny zbieg okoliczności, że GW pisze o tym akurat dzień po tym, jaksprawę opisał Głos Wielkopolski. Skoro dziennikarze GW są aż tak mało kreatywni,aby samemu wymyślić jakiś temat, »
-
Katolicki bełkot! Co za brednie! Trzeba być
supermoher
19.11.09, 01:02
niezłym kretynem żeby takie bzdury wypisywać...»
Najczęściej czytane24 htydzień




