Grobelny nie boi się Kaczmarka
01.07.2011
, aktualizacja: 18.11.2009 21:28
To niecodzienne, że polityk Platformy zarzuca mi, że uwierzyłem jego rządowi! Bo to rząd PO źle wyliczył dochody samorządów, a nie ja - prezydent Ryszard Grobelny odpowiada w rozmowie z "Gazetą" na zarzuty europosła Filipa Kaczmarka. I dodaje: - Do PO mnie nie ciągnie.
W poniedziałkowej "Gazecie" opublikowaliśmy wywiad z Filipem Kaczmarkiem. Europoseł PO zaatakował w nim Ryszarda Grobelnego. Wytknął mu poważne błędy w zarządzaniu miastem. I zapowiedział: - Będę zniechęcał Platformę do popierania prezydenta Grobelnego.
Michał Kopiński: Jak długo zna pan Filipa Kaczmarka?
Ryszard Grobelny: - Dokładnie nie pamiętam, ale przynajmniej od 1991 roku, kiedy zakładaliśmy razem poznański Kongres Liberalno-Demokratyczny. Do dzisiaj spotykamy się dość regularnie.
Czyli znacie się jak łyse konie. Zaskoczył pana poniedziałkowy wywiad Kaczmarka dla „Gazety”? Europoseł przypuścił na pana frontalny atak.
Zaskoczył. Bo choć zdaję sobie sprawę, że poznańska Platforma Obywatelska jest podzielona i prezentuje różne stanowiska, to nie przypuszczałem, że akurat Filip Kaczmarek prezentuje takie stanowisko...
Tak krytyczne wobec pana?
Właśnie.
Nie zauważył pan, że Kaczmarek należy do frakcji PO, która jest panu niechętna?
- Nigdy tak go nie postrzegałem. Zresztą, nie dzielę polityków poznańskiej Platformy na przychylnych mi i nieprzychylnych, bo te podziały przebiegają trochę inaczej.
Ale główna linia podziału jest jasna: Ryszard Grobelny. Nie zauważył pan tego po wypowiedziach takich radnych Platformy jak Marek Sternalski, Mariusz Wiśniewski, Aldona Szlagowska?
- Zauważyłem te wypowiedzi. Ale to normalne, że wśród radnych są tacy, którzy zadają więcej pytań i mniej zgadzają się z tym, co proponuje prezydent oraz tacy, którzy z tymi propozycjami zgadzają się chętniej. To dotyczy wszystkich klubów, nie tylko Platformy.
Filip Kaczmarek wytknął panu w wywiadzie dla „Gazety” błędy w zarządzaniu miastem. Te błędy, które nazywa grzechami Grobelnego, to spóźniona reakcja na prognozę ogromnego spadku dochodów miasta w najbliższych latach, doprowadzenie do sytuacji, w której grozi nam zastopowanie inwestycji, w końcu szukanie pieniędzy na wyjście z tej sytuacji wyłącznie w kieszeniach mieszkańców. To najostrzejszy atak prominentnego polityka PO na pana od wyborów prezydenckich w 2006 roku.
- Jeżeli któryś z tych zarzutów mnie zabolał, to ten, że nie przewidziałem spadku dochodów miasta. Bo to niecodzienne, że polityk Platformy zarzuca mi, że uwierzyłem rządowi Platformy!
W co pan uwierzył? Przecież od dwóch lat wiadomo, że wprowadzenie ulgi prorodzinnej i obniżenie stawek podatkowych spowoduje, że samorządy będą dostawały mniej pieniędzy z podatku PIT.
- Pytanie zasadnicze brzmiało: o ile mniej? Oficjalne prognozy rządu, dotyczące dochodów samorządu, jeszcze w zeszłym roku były inne. I planując wówczas budżet na kolejne lata, opierałem się na rządowych prognozach. Przeczuwałem, że dochody będą niższe i zastanawiałem się nawet, czy nie obniżyć prognoz, ale radni nie chcieliby o tym słyszeć - mieli przecież w rękach oficjalne prognozy rządu PO. Więc skoro polityk Platformy stawia mi teraz zarzut, że nie przewidziałem czekających miasto kłopotów, to muszę powiedzieć to, co mówi wielu Polaków: uwierzyłem rządowi Platformy.
Grzechem Grobelnego jest też według Kaczmarka szukanie pieniędzy na łatanie dziury w budżecie w kieszeniach mieszkańców. Gdyby nie sprzeciw PO wobec pana propozycji, mielibyśmy podwyżkę cen biletów MPK.
- Jestem w tej sprawie konsekwentny: o konieczności podwyżek cen biletów mówię co roku, od siedmiu lat. Cały czas uważam, że lepiej robić niewielkie podwyżki co rok, niż skokowe co kilka lat. Zarzut Kaczmarka, że proponuję podwyżkę z myślą o łataniu dziury budżetowej, jest nieprawdziwy. Proponuję, bo uważam, że ceny biletów powinny rosnąć każdego roku o poziom inflacji.
Innym pana błędem ma być, według Kaczmarka, wydawanie w tak ciężkich czasach 20 mln zł rocznie na promocję.
- A pamięta pan, kto krytykował mnie najbardziej, kiedy tej promocji nie było? Platforma. Niech to wystarczy za komentarz.
Filip Kaczmarek ma ambicje zostać prezydentem Poznania?
Michał Kopiński: Jak długo zna pan Filipa Kaczmarka?
Ryszard Grobelny: - Dokładnie nie pamiętam, ale przynajmniej od 1991 roku, kiedy zakładaliśmy razem poznański Kongres Liberalno-Demokratyczny. Do dzisiaj spotykamy się dość regularnie.
Czyli znacie się jak łyse konie. Zaskoczył pana poniedziałkowy wywiad Kaczmarka dla „Gazety”? Europoseł przypuścił na pana frontalny atak.
Zaskoczył. Bo choć zdaję sobie sprawę, że poznańska Platforma Obywatelska jest podzielona i prezentuje różne stanowiska, to nie przypuszczałem, że akurat Filip Kaczmarek prezentuje takie stanowisko...
Tak krytyczne wobec pana?
Właśnie.
Nie zauważył pan, że Kaczmarek należy do frakcji PO, która jest panu niechętna?
- Nigdy tak go nie postrzegałem. Zresztą, nie dzielę polityków poznańskiej Platformy na przychylnych mi i nieprzychylnych, bo te podziały przebiegają trochę inaczej.
Ale główna linia podziału jest jasna: Ryszard Grobelny. Nie zauważył pan tego po wypowiedziach takich radnych Platformy jak Marek Sternalski, Mariusz Wiśniewski, Aldona Szlagowska?
- Zauważyłem te wypowiedzi. Ale to normalne, że wśród radnych są tacy, którzy zadają więcej pytań i mniej zgadzają się z tym, co proponuje prezydent oraz tacy, którzy z tymi propozycjami zgadzają się chętniej. To dotyczy wszystkich klubów, nie tylko Platformy.
Filip Kaczmarek wytknął panu w wywiadzie dla „Gazety” błędy w zarządzaniu miastem. Te błędy, które nazywa grzechami Grobelnego, to spóźniona reakcja na prognozę ogromnego spadku dochodów miasta w najbliższych latach, doprowadzenie do sytuacji, w której grozi nam zastopowanie inwestycji, w końcu szukanie pieniędzy na wyjście z tej sytuacji wyłącznie w kieszeniach mieszkańców. To najostrzejszy atak prominentnego polityka PO na pana od wyborów prezydenckich w 2006 roku.
- Jeżeli któryś z tych zarzutów mnie zabolał, to ten, że nie przewidziałem spadku dochodów miasta. Bo to niecodzienne, że polityk Platformy zarzuca mi, że uwierzyłem rządowi Platformy!
W co pan uwierzył? Przecież od dwóch lat wiadomo, że wprowadzenie ulgi prorodzinnej i obniżenie stawek podatkowych spowoduje, że samorządy będą dostawały mniej pieniędzy z podatku PIT.
- Pytanie zasadnicze brzmiało: o ile mniej? Oficjalne prognozy rządu, dotyczące dochodów samorządu, jeszcze w zeszłym roku były inne. I planując wówczas budżet na kolejne lata, opierałem się na rządowych prognozach. Przeczuwałem, że dochody będą niższe i zastanawiałem się nawet, czy nie obniżyć prognoz, ale radni nie chcieliby o tym słyszeć - mieli przecież w rękach oficjalne prognozy rządu PO. Więc skoro polityk Platformy stawia mi teraz zarzut, że nie przewidziałem czekających miasto kłopotów, to muszę powiedzieć to, co mówi wielu Polaków: uwierzyłem rządowi Platformy.
Grzechem Grobelnego jest też według Kaczmarka szukanie pieniędzy na łatanie dziury w budżecie w kieszeniach mieszkańców. Gdyby nie sprzeciw PO wobec pana propozycji, mielibyśmy podwyżkę cen biletów MPK.
- Jestem w tej sprawie konsekwentny: o konieczności podwyżek cen biletów mówię co roku, od siedmiu lat. Cały czas uważam, że lepiej robić niewielkie podwyżki co rok, niż skokowe co kilka lat. Zarzut Kaczmarka, że proponuję podwyżkę z myślą o łataniu dziury budżetowej, jest nieprawdziwy. Proponuję, bo uważam, że ceny biletów powinny rosnąć każdego roku o poziom inflacji.
Innym pana błędem ma być, według Kaczmarka, wydawanie w tak ciężkich czasach 20 mln zł rocznie na promocję.
- A pamięta pan, kto krytykował mnie najbardziej, kiedy tej promocji nie było? Platforma. Niech to wystarczy za komentarz.
Filip Kaczmarek ma ambicje zostać prezydentem Poznania?
1
2
następne »
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Grobelny nie boi się Kaczmarka
micnow
19.11.09, 11:16
radni których wymieniacie w wywiadzie to bliscy ludzie kaczmarka, to jużjasne, że kaczmarek będzie kandydował, a sternalski (ten od kłopotów naplakatach buhahaha) i pozostali - liczą na »
Najczęściej czytane24 htydzień




