Ciasno w szpitalu - mama Kostka pisze do prezydenta
16.11.2009
, aktualizacja: 16.11.2009 09:22
Pani Olga Masztalerz, mama półtorarocznego Kostka, walczy o lepsze warunki w poznańskim szpitalu dziecięcym. To problem, którego samorząd nie może rozwiązać od lat.
I wciąż nic nie wskazuje na rychłe zmiany, bo sytuację poprawić może tylko budowa nowego szpitala. A ta jest dopiero w planach.
Pani Olga kilka dni temu wyszła ze szpitala, do którego trafiła z chorym synem. Tam przeżyła taki szok, że postanowiła napisać list do prezydenta Poznania. "Jako mieszkanka miasta Poznania chcę poinformować Pana o tragicznej sytuacji dzieci przebywających na leczeniu w szpitalu dziecięcym przy ul. Nowowiejskiego, w szczególności na Oddziale Dzieci Młodszych. Prawdopodobnie w ferworze przygotowań do EURO 2012 władze miasta Poznania straciły z oczu sprawę warunków leczenia dzieci. A te są po prostu nieludzkie i skandaliczne" - pisze pani Olga w liście, który przesłała również do wiadomości naszej redakcji. - "Proszę złożyć wizytę na oddziale i na własne oczy zobaczyć przepełnione wieloosobowe sale i koczujących rodziców" - zachęca.
Dalej kobieta tłumaczy, że rodzice noce spędzają na podłodze pod łóżeczkami dzieci, na karimatach. Albo na fotelach. "Proszę sobie wyobrazić, jak może przebiegać leczenie chorego dziecka w małej sali, gdzie przebywa pięcioro innych, również chorych i płaczących dzieci i pięć (lub więcej) osób dorosłych!" - pisze kobieta. I informuje władze miasta, że czeka na odpowiedź, z której chce się dowiedzieć, dlaczego Poznań całkowicie zaniedbał warunki leczenia dzieci. I jak zamierza ten problem rozwiązać. Przy okazji zwraca też uwagę, że dorośli mają w poznańskich szpitalach dużo lepsze warunki niż dzieci.
Poszliśmy w piątek do szpitala zobaczyć oddział opisany przez panią Olgę. Ściany świeżo pomalowane, kolorowe. Ale w pokojach tłoczno. - I tak dzisiaj nie jest źle, bywa, że wszystkie 50 łóżek jest wykorzystanych - mówi ordynator Urszula Lulewicz-Sobczak.
Zaglądamy do pięcioosobowej sali. Zajmują ją trzy dwuletnie dziewczynki: dwie Julki i Wiktoria. Każda chora na zapalenie płuc. I każda z mamą. Mamy noce spędzają na fotelach, ale nie narzekają. - Dobrze, że w ogóle możemy być z dziećmi - mówi mama jednej z Julek.
Na oddziale są też cztery miejsca dla matek z dziećmi. Mamy mają tu swoje łóżka, ale trzeba za nie płacić po 20 zł na dobę. Zwykle trzeba też poczekać na miejsce. Mama 2,5-letniego Marka, zanim się doczekała, cztery noce spędziła na podłodze. Jacek Profaska, dyrektor szpitala: - Na razie leczymy w takich warunkach, jakie mamy. Niezadowoleni rodzice zawsze się znajdą. Ale dopóki nie powstanie nowy szpital, lepiej nie będzie.
W Poznaniu jest on bardzo potrzebny, bo do oddziałów szpitala dziecięcego rozrzuconego między ulicami: Nowowiejskiego, Krysiewicza i Niegolewskich trafia co roku ponad 20 tys. dzieci. To ok. 80 proc. dzieci, które potrzebują leczenia szpitalnego, reszta trafia do kliniki przy ul. Szpitalnej. Tłok jest wszędzie i wszędzie rodzice nocują na podłodze albo w fotelu.
O przepełnionych oddziałach dziecięcych wie samorząd województwa, który sprawuje nadzór nad szpitalem przy ul. Krysiewicza i Nowowiejskiego. - Robimy, co możemy, ale na rozwiązanie problemu trzeba jeszcze trochę poczekać - mówi Krystyna Poślednia z zarządu województwa.
Ile? - Budowa nowego szpitala potrwa minimum trzy lata. Do tego dodać trzeba jeszcze co najmniej 12 miesięcy na przygotowanie projektu - wylicza Poślednia.
Jej zdaniem modernizacja szpitala dziecięcego byłaby nieekonomiczna. Stąd pomysł budowy nowej lecznicy. Ma ona powstać przy ul. Szwajcarskiej, obok istniejącego szpitala. Poślednia ten plan forsuje już od dwóch lat. Tyle że na razie nie ma jeszcze nawet działki, bo grunt przy Szwajcarskiej należy do miasta.
Wiceprezydent Jerzy Stępień, odpowiedzialny w zarządzie miasta za ochronę zdrowia, zapewnia jednak, że samorząd wojewódzki niebawem dostanie działkę. - Czekamy na warunki zabudowy, gdy je dostaniemy, rada miasta będzie głosować uchwałę w tej sprawie. Według mojej oceny radni powinni ją poprzeć - wyjaśnia Stępień.
I dodaje, że listu pani Olgi jeszcze nie czytał, bo jest na zwolnieniu lekarskim.
Pani Olga kilka dni temu wyszła ze szpitala, do którego trafiła z chorym synem. Tam przeżyła taki szok, że postanowiła napisać list do prezydenta Poznania. "Jako mieszkanka miasta Poznania chcę poinformować Pana o tragicznej sytuacji dzieci przebywających na leczeniu w szpitalu dziecięcym przy ul. Nowowiejskiego, w szczególności na Oddziale Dzieci Młodszych. Prawdopodobnie w ferworze przygotowań do EURO 2012 władze miasta Poznania straciły z oczu sprawę warunków leczenia dzieci. A te są po prostu nieludzkie i skandaliczne" - pisze pani Olga w liście, który przesłała również do wiadomości naszej redakcji. - "Proszę złożyć wizytę na oddziale i na własne oczy zobaczyć przepełnione wieloosobowe sale i koczujących rodziców" - zachęca.
Dalej kobieta tłumaczy, że rodzice noce spędzają na podłodze pod łóżeczkami dzieci, na karimatach. Albo na fotelach. "Proszę sobie wyobrazić, jak może przebiegać leczenie chorego dziecka w małej sali, gdzie przebywa pięcioro innych, również chorych i płaczących dzieci i pięć (lub więcej) osób dorosłych!" - pisze kobieta. I informuje władze miasta, że czeka na odpowiedź, z której chce się dowiedzieć, dlaczego Poznań całkowicie zaniedbał warunki leczenia dzieci. I jak zamierza ten problem rozwiązać. Przy okazji zwraca też uwagę, że dorośli mają w poznańskich szpitalach dużo lepsze warunki niż dzieci.
Poszliśmy w piątek do szpitala zobaczyć oddział opisany przez panią Olgę. Ściany świeżo pomalowane, kolorowe. Ale w pokojach tłoczno. - I tak dzisiaj nie jest źle, bywa, że wszystkie 50 łóżek jest wykorzystanych - mówi ordynator Urszula Lulewicz-Sobczak.
Zaglądamy do pięcioosobowej sali. Zajmują ją trzy dwuletnie dziewczynki: dwie Julki i Wiktoria. Każda chora na zapalenie płuc. I każda z mamą. Mamy noce spędzają na fotelach, ale nie narzekają. - Dobrze, że w ogóle możemy być z dziećmi - mówi mama jednej z Julek.
Na oddziale są też cztery miejsca dla matek z dziećmi. Mamy mają tu swoje łóżka, ale trzeba za nie płacić po 20 zł na dobę. Zwykle trzeba też poczekać na miejsce. Mama 2,5-letniego Marka, zanim się doczekała, cztery noce spędziła na podłodze. Jacek Profaska, dyrektor szpitala: - Na razie leczymy w takich warunkach, jakie mamy. Niezadowoleni rodzice zawsze się znajdą. Ale dopóki nie powstanie nowy szpital, lepiej nie będzie.
W Poznaniu jest on bardzo potrzebny, bo do oddziałów szpitala dziecięcego rozrzuconego między ulicami: Nowowiejskiego, Krysiewicza i Niegolewskich trafia co roku ponad 20 tys. dzieci. To ok. 80 proc. dzieci, które potrzebują leczenia szpitalnego, reszta trafia do kliniki przy ul. Szpitalnej. Tłok jest wszędzie i wszędzie rodzice nocują na podłodze albo w fotelu.
O przepełnionych oddziałach dziecięcych wie samorząd województwa, który sprawuje nadzór nad szpitalem przy ul. Krysiewicza i Nowowiejskiego. - Robimy, co możemy, ale na rozwiązanie problemu trzeba jeszcze trochę poczekać - mówi Krystyna Poślednia z zarządu województwa.
Ile? - Budowa nowego szpitala potrwa minimum trzy lata. Do tego dodać trzeba jeszcze co najmniej 12 miesięcy na przygotowanie projektu - wylicza Poślednia.
Jej zdaniem modernizacja szpitala dziecięcego byłaby nieekonomiczna. Stąd pomysł budowy nowej lecznicy. Ma ona powstać przy ul. Szwajcarskiej, obok istniejącego szpitala. Poślednia ten plan forsuje już od dwóch lat. Tyle że na razie nie ma jeszcze nawet działki, bo grunt przy Szwajcarskiej należy do miasta.
Wiceprezydent Jerzy Stępień, odpowiedzialny w zarządzie miasta za ochronę zdrowia, zapewnia jednak, że samorząd wojewódzki niebawem dostanie działkę. - Czekamy na warunki zabudowy, gdy je dostaniemy, rada miasta będzie głosować uchwałę w tej sprawie. Według mojej oceny radni powinni ją poprzeć - wyjaśnia Stępień.
I dodaje, że listu pani Olgi jeszcze nie czytał, bo jest na zwolnieniu lekarskim.
- 51 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
naszego rzadu i samorzadowcow to nie interesuje-ty
borsuk07
16.11.09, 11:31
tyle zarabiaja ze lecza sie prywatnie lub w rzadowych szpitalach !!!»
-
Ciasno w szpitalu - mama Kostka pisze do prezyd...
jai-ty1
16.11.09, 21:48
biedna Polska! Na awanturnicze wojny byl i jest i bedzie pieniadz. Na interesy tez! Dla politykow nie brakuje. Tylko dla dzieci i ich matek, ojcow nie ma.Cieszcie sie demokracja! miki»
-
Ciasno w szpitalu - mama Kostka pisze do prezyd...
olias
16.11.09, 23:21
mamy tak prorodzinne państwo że za 100 lat już nikt nie bedzie gadał po polsku. nawet komuna tak skutecznie nie kasowała narodu jak ścierwa które dorwały się do żłobu. »
Najczęściej czytane24 htydzień




