To był najspokojniejszy Marsz Równości w Poznaniu
15.11.2009
, aktualizacja: 15.11.2009 19:58
Na czele marszu biała płachta: "Poznań know how to be tolerant", czyli "Poznań wie, jak być tolerancyjny". To nawiązanie do sloganu, którym od kilku miesięcy promuje się w kraju Poznań
Jakby rzucali, jestem bezpieczny - chłopak na czele pochodu idzie w kasku. Ale garstka pseudokibiców nawet się nie zbliża. To najspokojniejszy Marsz Równości w pięcioletniej historii

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Marsz Równości 2009 w Poznaniu

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
W sobotnim Marszu Równości przeszło - zdaniem organizatorów - 400 osób

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Marsz Równości 2009. Garstka pseudokibiców - twarze zakryte szalikami Lecha - tylko się przyglądała.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Kolorowe i przerysowane drag queens chętnie pozowały do zdjęć

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Policja ochraniająca Marsz Równości w 2009

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Na czele pochodu idzie chłopak w kasku: - To na wszelki wypadek. Jakby rzucali, jestem bezpieczny

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Prof. Tomasz Polak podczas Marszu Równości, listopad 2009 r.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Marsz Równości 2009 w Poznaniu

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Marsz Równości 2009 w Poznaniu

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Marsz Równości 2009 w Poznaniu

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Marsz Równości 2009 w Poznaniu
ZOBACZ TAKŻE
- Szalikowcy Lecha skrzykują się na Marsz Równości (16-11-10, 20:40)
- Przed marszem policja usunęła tablicę z Jezusem (18-11-09, 21:29)
- Przez Poznań przeszedł marsz równości - relacja (14-11-09, 13:43)
Przez Poznań przeszedł Marsz Równości - relacja minuta po minucie
W sobotę na placu Mickiewicza zbiera się kilkaset osób. Chcą demonstrować przeciwko dyskryminacji - nie tylko z powodu orientacji seksualnej.
Na żółtym transparencie: "Stop cyklofobii!". Obok jadą młodzi ludzie na rowerach. Kamila Sapikowska z poznańskiej Masy Krytycznej: - Ostatnio prezydent Grobelny zabronił nam przejazdu przez miasto. Jesteśmy dyskryminowani przez władze Poznania! Dlatego tu demonstrujemy.
- Dopóki istnieje dyskryminacja, będziemy organizować takie marsze - mówi Aleksandra Sołtysiak, organizatorka marszu. - Dyskryminowani są nie tylko geje i lesbijki. Także niewidomi, niepełnosprawni. Albo kobiety - popieramy wprowadzenie parytetów.
Na czele marszu młodzi ludzie niosą białą płachtę. Na niej niebieska gwiazda i hasło: "Poznań know how to be tolerant", czyli "Poznań wie, jak być tolerancyjny". To nawiązanie do sloganu, którym od kilku miesięcy promuje się w kraju Poznań.
Pochód skanduje: "Każdy inny - wszyscy równi", "Prawa kobiet - prawami człowieka", "Chodźcie z nami!".
Na transparentach: "Homofobia - to się leczy", "Te same obowiązki - takie same prawa".
Są też znane osoby. W stroju motocyklisty profesor Tomasz Polak, dawniej ks. Tomasz Węcławski, który przyczynił się do ujawnienia skandalu wokół abp. Juliusza Paetza. Dwa lata temu odszedł z Kościoła, potem ożenił się i przyjął nazwisko żony. Teraz idzie w Marszu Równości. Kilka metrów dalej - Waldemar Witkowski, szef poznańskiej Unii Pracy.
Na czele pochodu młody chłopak nakłada na głowę kask. - To na wszelki wypadek. Jakby rzucali, jestem bezpieczny - śmieje się.
Marszu jednak nikt nie atakuje. Garstka pseudokibiców - twarze zakryte szalikami Lecha - tylko się przygląda. Gdy zaczynają krzyczeć "Pedały! Pedały!", policjanci spychają ich na bok.
Na placu Mickiewicza samotnie protestuje starszy mężczyzna z biało-czerwoną flagą. To Franciszek Brzózka, kombatant Czerwca 1956 r. Nie podoba mu się, że uczestnicy marszu zebrali się pod pomnikiem upamiętniającym ofiary robotniczego buntu: - To ludzie chorzy, nie zdrowi. Ja jestem cegielszczakiem. Bronię tego miejsca.
W rytmie bębnów kolorowy marsz idzie Świętym Marcinem. Ale w tym roku nie skręca w al. Marcinkowskiego. Schodzi w dół do ul. Wrocławskiej, a potem przechodzi przez Stary Rynek. Sołtysiak: - Wydłużyliśmy trasę, by zaakcentować naszą obecność.
Policja szacuje, że w marszu idzie 250 osób. Organizatorzy mają swoje wyliczenia - 400 osób. To więcej niż przed rokiem.
Z okna na Wrocławskiej ktoś krzyczy: - Jeb... pedały!
Ale większość mieszkańców przygląda się marszowi z sympatią i zaciekawieniem. Kolorowe i przerysowane drag queens chętnie pozują do zdjęć.
Przed rokiem policjanci otaczali marsz ciasno kordonem bezpieczeństwa - nikt nie mógł się prześliznąć. W tym roku - na prośbę organizatorów - z tego zrezygnowali. W pełnym rynsztunku stoją w sporych odstępach na chodnikach. Tylko z przodu idą mundurowi z psami. Marsz otwierają policjanci na koniach.
- Chcielibyśmy doczekać czasów, gdy eskorta policji w ogóle nie będzie potrzebna. W tym roku policjantów było mniej i dobrze, bo Marsz Równości to pokojowa demonstracja - mówi Sołtysiak.
Nie zawsze było spokojnie
W 2004 r. marsz przeszedł zaledwie na drugą stronę ul. Święty Marcin. Pod gradem jajek, kamieni i wyzwisk rzucanych przez przeciwników marszu i po prośbach policji uczestnicy manifestacji zrezygnowali z dalszej trasy. Rok później marszu zakazał prezydent Poznania Ryszard Grobelny. Gdy mimo to uczestnicy zebrali się na deptaku pod Starym Browarem, rozpędziła ich policja. Tydzień po tych wydarzeniach, w całej Polsce i niektórych miastach za granicą, zorganizowano manifestacje w obronie wolności słowa i prawa do zgromadzeń.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
im ciszej tym lepiej w tym temacie
e-skin
17.11.09, 12:48
bo tym zbokom tylko o olzgłos tak naprawde chodzi by mogli się lansować i przyciągać do siebie nowych zwolenników a jak jest o nich ciocho to oni się nie rozwijają widac że na gwałt (nomen »
-
Marsz Równości ... hmmmm ...
reveri
17.11.09, 21:21
... kto i do kogo miałby równać ?!»
Najczęściej czytane24 htydzień



więcej zdjęć