Do ginekologa trzeba iść z kolegą

Natalia Mazur
06.11.2009 , aktualizacja: 06.11.2009 18:04
A A A Drukuj
Jesteśmy przyjaźni i mamy dobrą komunikację miejską. Ale trudno dotrzeć do mówiącego po angielsku lekarza. Obcokrajowcy ocenili poznaniaków.
Laetitia Barbry pochodzi z Francji. W Poznaniu mieszka dwa lata, pracuje dla organizacji pozarządowej. W kawiarni przy Starym Rynku prowadzi spotkanie z grupą mieszkających w Poznaniu obcokrajowców:

białoruski artysta, amerykański pastor, belgijski badacz kultur, studenci z całego świata, Niemka, której mąż w Poznaniu znalazł pracę i Ukrainka, która kiedyś pracowała w cyrku, a w Polsce mieszka z miłości do Polaka. Razem 20 osób. Sylwetki niektórych z nich latem przedstawialiśmy w "Gazecie".

Urząd Miasta szacuje, że obcokrajowcy to 1 proc. mieszkańców Poznania. Wiadomo o nich niewiele. Dlatego Urząd Miasta, British Council i Stowarzyszenie Forum Kultur prowadzą dwa projekty - Multicultural i Open Cities.

Pierwsze zadanie projektów: poznać obcokrajowców. Uniwersytet Ekonomiczny przeprowadził badania. Cudzoziemcy wysoko ocenili poznańską komunikację miejską i dostęp do edukacji. Chwalili pozytywne nastawienie poznaniaków do przybyszów. Stwierdzili, że w Poznaniu czują się bezpieczniej niż w rodzinnych miastach w Belgii, Grecji, czy Francji. Narzekali na brak wsparcia w urzędach. Niską ocenę dali ofercie opieki nad małymi dziećmi.

Największym problemem jest język. Tylko 40 proc. ankietowanych mówi po polsku. Laetitia rozdaje kolorowe kartki: napiszcie, na jakie natknęliście się tu problemy? Jak można im zaradzić?

W kawiarni słychać głosy:

- Chciałam założyć własną działalność, ale wszystkie formularze są w języku polskim. Zrezygnowałam. Działam tu, lecz podatki płacę w Niemczech.

- Gdy pokazywałem dowód osobisty, poczta nie chciała mi wydawać przesyłek. Pani z okienka chciała zobaczyć paszport. A przecież, żeby przyjechać z Hiszpanii do Polski, paszportu nie potrzebuję.

- Do ginekologa musiałam iść z kolegą. Tłumaczył moją rozmowę z lekarzem.

- Potrzebuję pomocy prawnej. Co zrobić? Dokąd pójść?

Celem projektów Multicultural i Open Cities jest sprawienie, by cudzoziemcy chętniej osiedlali się w Poznaniu. I to tacy, jakich miasto chciałoby widzieć: najlepiej studenci. - Za którymi, miejmy nadzieję, przyjadą wykładowcy, badacze - mówi dr Piotr Michoń z Uniwersytetu Ekonomicznego, który prowadzi badania na potrzeby projektów. - Konkurencja w skali świata, a nie w skali kraju, będzie korzystna dla poznańskich uczelni.

Wojciech Bauer z Urzędu Miasta dodaje: - Obcokrajowcy przywożą ze sobą różnorodne kwalifikacje, przyciągają inwestycje.

Co teraz z wynikami badań?

- Chcemy m.in. zorganizować tandemowe kursy języka: Polak uczy polskiego, cudzoziemiec swojego języka - planuje Katarzyna Gondek, koordynatorka projektu Multicultural.

- Dla wielu problemów rozwiązania są bardzo proste - podkreśla Michoń. - Wystarczy stworzyć stronę internetową, na której ogłaszaliby się lekarze gotowi obsługiwać pacjentów po angielsku. Albo internetowe forum, na którym cudzoziemcy wymienialiby uwagi.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Do ginekologa trzeba iść z kolegą lukask73 09.11.09, 11:14

    Dlaczego Francuzkę lekarz ma obsługiwać po angielsku?Nie wierzę, żeby w Poznaniu nie było żadnego ginekologa, który zna francuski. Jednak popyt na tę umiejętność jest na tyle znikomy, że nie»