Kobiety do Sejmu. Bo są odporne na seks i władzę
01.07.2011
, aktualizacja: 05.11.2009 21:08
- Dość rozmów o hazardzie! W Sejmie do głosu powinny dojść kobiece sprawy. Jak to zrobić? Dopuścić do polityki więcej kobiet - mówią poznanianki, które właśnie zaczęły zbierać podpisy pod ustawą parytetową.
W naszym mieście w akcję zaangażowało się kilkanaście kobiet. To pracownice uniwersytetu, właścicielki firm, artystki.
- Chcemy, żeby wreszcie w Sejmie rozmawiano na tematy, które bezpośrednio nas dotyczą. Najgłośniejsze tematy poruszane przez polityków w ostatnich tygodniach to afera hazardowa i budowa stadionu. A przecież większość społeczeństwa bardziej interesuje to, czy będzie mogła posłać dziecko do żłobka i przedszkola - mówi dr Marta Mazurek, amerykanistka z Kolegium Języków Obcych.
Marta Mazurek do składania podpisów namawia studentów: - Podczas przerwy między zajęciami robię 10-minutowe pogadanki. Wielu moich studentów nigdy nie słyszało o czymś takim jak parytet. Tłumaczę im, na czym polega projekt ustawy, że nie jest to wpychanie kobiet do Sejmu, ale umożliwienie im równego z mężczyznami startu.
Akcja zbierania podpisów jest pokłosiem czerwcowego Kongresu Kobiet. - Wzięło w nim udział ponad 4 tys. pań. Opowiadały, jak trudno im zrobić karierę polityczną. Im wyższy szczebel, tym mniejsze ich szanse. Kobiety nie są brane pod uwagę przy tworzeniu list. Być może ustawa parytetowa to zmieni - uważa dr Agnieszka Gajewska z Instytutu Filologii Polskiej UAM.
Jeden z najważniejszych postulatów Kongresu Kobiet to wprowadzenie parytetów. Jeżeli uda się zebrać 100 tys. podpisów i społeczny projekt ustawy przejdzie, na listach wyborczych będzie się musiało znaleźć tyle samo kobiet i mężczyzn. Na zebranie podpisów pod projektem ustawy działaczki mają czas do 22 grudnia. - Ze zmianą przepisów chcemy zdążyć przed wyborami samorządowymi - mówi Anna Gwoińska, członkini rady programowej Kongresu Kobiet. - Ale nawet, jeżeli nie zdążymy z ustawą, jeśli nie uda nam się zebrać wystarczającej liczby podpisów, to i tak będzie to edukacja obywatelska na dużą skalę. Nasza akcja zachęci wiele osób do rozmowy nad tym, jaka jest rola kobiet w polityce i dlaczego takie ważne jest, aby było nas w Sejmie więcej.
W Poznaniu akcję poparły już fotografka Ewa Łowżył, Solange Olszewska prezes zarządu Solaris Bus & Coach czy Janina Zaraś z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Na "tak" są też wielkopolskie posłanki.
Krystyna Łybacka z SLD chętnie widziałaby w polityce więcej kobiet. - Są odporne na największe przekleństwa polityki, czyli seks, pieniądze i władzę - tłumaczy. - W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy widzą sprawy globalnie, panie dostrzegają szczegóły, wprowadzają do polityki nową jakość.
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO do niedawna była przeciwniczką parytetu, ale zdanie zmieniła. - Stało się tak po dwóch latach mojej pracy w Sejmie - opowiada. - Wiem, że pewne mechanizmy w polityce nie pozwalają kobietom na zdobycie pozycji. Być może parytet jest drogą wadliwą, ale myślę, że warto spróbować.
Poprzyj kobiety
Tutaj są zbierane podpisy pod ustawą parytetową: Gazeta Cafe, ul. 27 Grudnia 3; klubokawiarnia Meskal, ul. Nowowiejskiego 17; Ośrodek Rozwoju Osobistego Kobiet Babiląd, ul. Bukowska 31/6; Cafe Stacja, ul. Woźna 1; biuro Stowarzyszenia Kobiet Konsola, ul. Fredry 7/5; kino Muza; Teatr Ósmego Dnia (przed spektaklami).
Listy można też pobrać ze strony www.kongreskobiet.pl i zbierać podpisy w rodzinie, wśród znajomych, w miejscu pracy, a następnie odesłać je na adres: Biuro Kongresu Kobiet, ul. Noakowskiego 4 lok. 8, 00-666 Warszawa.
Wolontariusze, którzy chcą zbierać podpisy, mogą wysyłać zgłoszenia na adres: parytety.poznan@gmail.com.
- Chcemy, żeby wreszcie w Sejmie rozmawiano na tematy, które bezpośrednio nas dotyczą. Najgłośniejsze tematy poruszane przez polityków w ostatnich tygodniach to afera hazardowa i budowa stadionu. A przecież większość społeczeństwa bardziej interesuje to, czy będzie mogła posłać dziecko do żłobka i przedszkola - mówi dr Marta Mazurek, amerykanistka z Kolegium Języków Obcych.
Marta Mazurek do składania podpisów namawia studentów: - Podczas przerwy między zajęciami robię 10-minutowe pogadanki. Wielu moich studentów nigdy nie słyszało o czymś takim jak parytet. Tłumaczę im, na czym polega projekt ustawy, że nie jest to wpychanie kobiet do Sejmu, ale umożliwienie im równego z mężczyznami startu.
Akcja zbierania podpisów jest pokłosiem czerwcowego Kongresu Kobiet. - Wzięło w nim udział ponad 4 tys. pań. Opowiadały, jak trudno im zrobić karierę polityczną. Im wyższy szczebel, tym mniejsze ich szanse. Kobiety nie są brane pod uwagę przy tworzeniu list. Być może ustawa parytetowa to zmieni - uważa dr Agnieszka Gajewska z Instytutu Filologii Polskiej UAM.
Jeden z najważniejszych postulatów Kongresu Kobiet to wprowadzenie parytetów. Jeżeli uda się zebrać 100 tys. podpisów i społeczny projekt ustawy przejdzie, na listach wyborczych będzie się musiało znaleźć tyle samo kobiet i mężczyzn. Na zebranie podpisów pod projektem ustawy działaczki mają czas do 22 grudnia. - Ze zmianą przepisów chcemy zdążyć przed wyborami samorządowymi - mówi Anna Gwoińska, członkini rady programowej Kongresu Kobiet. - Ale nawet, jeżeli nie zdążymy z ustawą, jeśli nie uda nam się zebrać wystarczającej liczby podpisów, to i tak będzie to edukacja obywatelska na dużą skalę. Nasza akcja zachęci wiele osób do rozmowy nad tym, jaka jest rola kobiet w polityce i dlaczego takie ważne jest, aby było nas w Sejmie więcej.
W Poznaniu akcję poparły już fotografka Ewa Łowżył, Solange Olszewska prezes zarządu Solaris Bus & Coach czy Janina Zaraś z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Na "tak" są też wielkopolskie posłanki.
Krystyna Łybacka z SLD chętnie widziałaby w polityce więcej kobiet. - Są odporne na największe przekleństwa polityki, czyli seks, pieniądze i władzę - tłumaczy. - W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy widzą sprawy globalnie, panie dostrzegają szczegóły, wprowadzają do polityki nową jakość.
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO do niedawna była przeciwniczką parytetu, ale zdanie zmieniła. - Stało się tak po dwóch latach mojej pracy w Sejmie - opowiada. - Wiem, że pewne mechanizmy w polityce nie pozwalają kobietom na zdobycie pozycji. Być może parytet jest drogą wadliwą, ale myślę, że warto spróbować.
Poprzyj kobiety
Tutaj są zbierane podpisy pod ustawą parytetową: Gazeta Cafe, ul. 27 Grudnia 3; klubokawiarnia Meskal, ul. Nowowiejskiego 17; Ośrodek Rozwoju Osobistego Kobiet Babiląd, ul. Bukowska 31/6; Cafe Stacja, ul. Woźna 1; biuro Stowarzyszenia Kobiet Konsola, ul. Fredry 7/5; kino Muza; Teatr Ósmego Dnia (przed spektaklami).
Listy można też pobrać ze strony www.kongreskobiet.pl i zbierać podpisy w rodzinie, wśród znajomych, w miejscu pracy, a następnie odesłać je na adres: Biuro Kongresu Kobiet, ul. Noakowskiego 4 lok. 8, 00-666 Warszawa.
Wolontariusze, którzy chcą zbierać podpisy, mogą wysyłać zgłoszenia na adres: parytety.poznan@gmail.com.
- 57 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Kobiety do Sejmu. Bo są odporne na seks i władzę
pan.zaskroniec
05.11.09, 21:51
Dlaczego w zawodach szachowych kobiety grają w osobnej kategorii, a nie razemz mężczyznami? Dlaczego kobieta będąca arcymistrzem szachowym (w kategorii kobiet) nie maszans z arcymistrzem w »
-
Women are good for only three things...
laszlo20
05.11.09, 23:23
" Women are good for only three things: cooking, cleaning and vagina"Jon LajoieWszystko na ten temat. ps. Budowa stadionów jest najważniejsza... »
-
Kobiety do Sejmu. Bo są odporne na seks i władzę
bluejwalker
06.11.09, 12:06
Sam pomysł parytetów jest bzdurny i wbrew pozorom krzywdzący tych, którychdotyczy.Za chwilę okaże się, że w Sejmie, na listach wyborczych, w autobusach, w parku ma być 10% spawaczy i 7,3% »
Najczęściej czytane24 htydzień





