Dwa lata za podrabianie rogali. A co!

Sylwia Sałwacka
05.11.2009 , aktualizacja: 06.11.2009 13:59
A A A Drukuj
To nie żart. Za sprzedaż rogali świętomarcińskich, tradycyjnego poznańskiego smakołyku, bez unijnego certyfikatu można trafić do więzienia. Taka groźba zawisła nad... Auchan

Fot. Maciej Grzywaczewski / AG
Sklep francuskiej sieci, który mieści się w podpoznańskim Swadzimiu, wystawił kilka dni temu baner z wielkim napisem "Zapraszamy na rogale marcińskie!".

Piotr Koperski, podstarszy z poznańskiego Cechu Cukierników i Piekarzy oskarżył hipermarket o bezprawnie użycie zastrzeżonej nazwy rogala.

Dorota Patejko, rzecznik Auchan, nazajutrz przepraszała: - Głupia sprawa, nie wiedzieliśmy, że rogal jest objęty prawną ochroną. W tej chwili wymazujemy sporne słowo "marcińskie"!

Tej jesieni "rogal świętomarciński" został wpisany do rejestru chronionych nazw pochodzenia oraz chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej. A nazwa "rogal marciński" - opatentowana. Żeby sprzedawać rogale pod tą nazwą, trzeba mieć specjalny pozwolenia, które wydaje cech cukierników. Za złamanie prawa grozi grzywna, a nawet kara do dwóch lat pozbawiania wolności.

Czym jest rogal świętomarciński w dniu 11 listopada dla poznaniaka? Tym czym indyk dla Amerykanina w Święto Dziękczynienia.

Już sama wyprawa całą rodziną tego dnia do cukierni bywa niesłychanym wydarzeniem. O degustacji nie wspominając. Dane statystyczne są najlepszym tego obrazem: 11 listopada cukiernie w mieście i okolicy sprzedają ok. 400 ton rogali.

W środę dokument "uprawniający do produkcji rogali" dostało 104 cukierników (m.in. Ellite, Cukiernia Gruszecki, Hotel Rzymski). Siedmiu następnych czeka w kolejce.

Kontrolerzy jakości odwiedzali cukiernie i sprawdzali, czy wypiekają rogale zgodnie z procesem technologicznym i tradycyjną recepturą, w której liczy się między innymi zachowanie proporcji (60 proc. ciasta, 30 - masy, 8 - pomady i 2 - posypki). Piotr Łakomy, cukiernik z Rokietnicy, opowiada: - Kontroler cały czas patrzył nam na ręce i wszędzie zaglądał. Nawet do pieca...

Teraz do akcji wkracza inspekcja handlowa, która zaczęła ścigać fałszerzy świętomarcińskich rogali.

Inspekcja sprawdza, czy cukiernia ma certyfikat, a jeśli ma, czy piecze rogale zgodnie ze wzorcem. Kontrole potrwają do 14 listopada. Ale cukiernicy bez certyfikatów już znaleźli sposób, jak obejść przepis. Na mieście pojawiły się już między innymi "Rogale Marcina". Można je kupić np. w cukierni przy ul. Dąbrowskiego. Tej nazwy Cech nie zastrzegł.

- Oryginały to gwarancja jakości. Pytajmy śmiało cukierników, czy mają certyfikat. Może się bowiem zdarzyć, że zamiast świętomarcińskiego rogala dostaniemy bułkę z czarnym makiem - mówi wiceprezydent Tomasz Kayser. - Choć nie popieram fałszerstwa, to trochę mi to schlebia: na całym świecie podrabia się przecież najlepsze marki.



.

Podziel się

  • 82 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

  • Dwa lata za podrabianie rogali. A co! aniceman 06.11.09, 06:11

    Chyba miało być tragicznie, a wyszło śmiesznie... koń by się uśmiał poartykule, a pewnie Auchan zwija boki i oby tylko nadmiar śmiechu niedoprowadził do naruszenia konstrukcji budynku... »

  • Jak zwykle-głupotki... jwoj1 06.11.09, 09:59

    Może warto byłoby napisać w tym artykule,gdzie-w jakim miasteczku,w którymjest m.in.hotel Rzymski,sprzedają te rogaliki,kim był św.Marcin,itp.Rozumem,żeto prowincjonalna ciekawostka,ale żeby»

  • Dwa lata za podrabianie rogali. A co! araya 06.11.09, 11:35

    Lokalny news jako wiadomość dnia na głównej gazeta.pl? No, bez jaj»