Rogale marcińskie na co dzień: święto czy świętokradztwo?

Sylwia Sałwacka
04.11.2009 , aktualizacja: 04.11.2009 21:17
A A A Drukuj
Czy rogale świętomarcińskie - jak krakowskie precle - powinny być sprzedawane przez okrągły rok? Taki pomysł forsują władze miasta. - To byłaby świetna promocja Poznania - tłumaczy wiceprezydent Tomasz Kayser. Cukiernik Marian Weber łapie się za głowę: - Litości! Nie róbmy z rogala chleba powszedniego!

Fot. Andrzej Monczak / AG
Rogal świętomarciński 11 listopada jest dla poznaniaka tym, czym pieczony indyk dla Amerykanina w Święto Dziękczynienia. Już sama wyprawa tego dnia do cukierni bywa wielkim wydarzeniem. O degustacji nie wspominając. Dane statystyczne są najlepszym tego obrazem: w dniu imienin św. Marcina cukiernie w mieście i okolicy sprzedają ok. 400 ton rogali. - Na ten dzień czeka się cały rok - mówi cukiernik Marian Weber.

No właśnie: czy pomysł, który forsują miejscy urzędnicy, nie zepsuje nam tego smaku? Magistrat chce, by rogale można było kupić w każdej cukierni przez cały rok.

Wiceprezydent Tomasz Kayser przekonuje cukierników: - Tradycja jest siłą tego miasta. Ale sława rogala rośnie, może więc zróbmy z tego atut i pieczmy je także poza 11 listopada?

Co na to cukiernicy? Ci mniej ortodoksyjni wprowadzili już świętomarcińskiego rogala do całorocznej sprzedaży. - Rogale umilają pobyt w Poznaniu. Pytają o nie turyści, kupują je mieszkańcy. Ostatnio ktoś wiózł rogale do Krakowa, bo chciał dać rodzinie coś poznańskiego w prezencie. Dlatego my pieczemy je niemal codziennie - opowiada Monika Koperska.

Ale jest też frakcja konserwatywna. Marian Weber, podstarszy Cechu Cukierników i Piekarzy uważa, że pomysł miasta uderza w poznańską tradycję. - Czy bożonarodzeniowy karp miałby swój urok, gdybyśmy go jedli codziennie? - pyta. I apeluje, by zachować rogala tylko na imieniny Marcina.

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów