Rogale marcińskie na co dzień: święto czy świętokradztwo?
04.11.2009
, aktualizacja: 04.11.2009 21:17
Czy rogale świętomarcińskie - jak krakowskie precle - powinny być sprzedawane przez okrągły rok? Taki pomysł forsują władze miasta. - To byłaby świetna promocja Poznania - tłumaczy wiceprezydent Tomasz Kayser. Cukiernik Marian Weber łapie się za głowę: - Litości! Nie róbmy z rogala chleba powszedniego!
ZOBACZ TAKŻE
- Wielkopolska je je je. Wolicie gzik czy ślepe ryby? (05-08-10, 19:43)
- Wokalista Genesis odkrywa tajemnicę naszych rogali (07-11-09, 10:00)
- Dwa lata za podrabianie rogali. A co! (05-11-09, 22:00)
- Cukiernicy promują Poznań: Eurogale marcińskie (09-07-09, 23:00)
Rogal świętomarciński 11 listopada jest dla poznaniaka tym, czym pieczony indyk dla Amerykanina w Święto Dziękczynienia. Już sama wyprawa tego dnia do cukierni bywa wielkim wydarzeniem. O degustacji nie wspominając. Dane statystyczne są najlepszym tego obrazem: w dniu imienin św. Marcina cukiernie w mieście i okolicy sprzedają ok. 400 ton rogali. - Na ten dzień czeka się cały rok - mówi cukiernik Marian Weber.
No właśnie: czy pomysł, który forsują miejscy urzędnicy, nie zepsuje nam tego smaku? Magistrat chce, by rogale można było kupić w każdej cukierni przez cały rok.
Wiceprezydent Tomasz Kayser przekonuje cukierników: - Tradycja jest siłą tego miasta. Ale sława rogala rośnie, może więc zróbmy z tego atut i pieczmy je także poza 11 listopada?
Co na to cukiernicy? Ci mniej ortodoksyjni wprowadzili już świętomarcińskiego rogala do całorocznej sprzedaży. - Rogale umilają pobyt w Poznaniu. Pytają o nie turyści, kupują je mieszkańcy. Ostatnio ktoś wiózł rogale do Krakowa, bo chciał dać rodzinie coś poznańskiego w prezencie. Dlatego my pieczemy je niemal codziennie - opowiada Monika Koperska.
Ale jest też frakcja konserwatywna. Marian Weber, podstarszy Cechu Cukierników i Piekarzy uważa, że pomysł miasta uderza w poznańską tradycję. - Czy bożonarodzeniowy karp miałby swój urok, gdybyśmy go jedli codziennie? - pyta. I apeluje, by zachować rogala tylko na imieniny Marcina.
No właśnie: czy pomysł, który forsują miejscy urzędnicy, nie zepsuje nam tego smaku? Magistrat chce, by rogale można było kupić w każdej cukierni przez cały rok.
Wiceprezydent Tomasz Kayser przekonuje cukierników: - Tradycja jest siłą tego miasta. Ale sława rogala rośnie, może więc zróbmy z tego atut i pieczmy je także poza 11 listopada?
Co na to cukiernicy? Ci mniej ortodoksyjni wprowadzili już świętomarcińskiego rogala do całorocznej sprzedaży. - Rogale umilają pobyt w Poznaniu. Pytają o nie turyści, kupują je mieszkańcy. Ostatnio ktoś wiózł rogale do Krakowa, bo chciał dać rodzinie coś poznańskiego w prezencie. Dlatego my pieczemy je niemal codziennie - opowiada Monika Koperska.
Ale jest też frakcja konserwatywna. Marian Weber, podstarszy Cechu Cukierników i Piekarzy uważa, że pomysł miasta uderza w poznańską tradycję. - Czy bożonarodzeniowy karp miałby swój urok, gdybyśmy go jedli codziennie? - pyta. I apeluje, by zachować rogala tylko na imieniny Marcina.
- 24 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Rogale marcińskie na co dzień: święto czy święt...
bonniecameron
04.11.09, 22:03
Jestem za tym, żeby rogale zachować zgodnie z tradycją na 11 listopada. Rogaldostępny na co dzień nie będzie miał swojego uroku, a 11 listopada straci wPoznaniu wyjątkowy charakter.»
-
Rogale marcińskie na co dzień: święto czy święt...
maxelpe
04.11.09, 23:56
Jak tradycja to tradycja. Rogale tylko 11.11»
-
Rogale marcińskie na co dzień: święto czy święt...
cikatrix
05.11.09, 11:25
Pączki są dostępne przez cały rok, a mimo to w tłusty czwartek mająnieprzemijające powodzenie.»
Najczęściej czytane24 htydzień




