Co mają adidasy i abibasy do poznańskich rogali?
02.11.2009
, aktualizacja: 05.08.2010 20:06
Koniec z wolną amerykanką! Chcesz sprzedawać rogale świętomarcińskie, musisz mieć specjalny unijny dokument.
ZOBACZ TAKŻE
- Zadbajmy o wizerunek ślepych ryb! (09-08-10, 19:34)
- Wielkopolska je je je. Wolicie gzik czy ślepe ryby? (05-08-10, 19:43)
- Dwa lata za podrabianie rogali. A co! (05-11-09, 22:00)
- Cukiernicy promują Poznań: Eurogale marcińskie (09-07-09, 23:00)
11 listopada poznaniacy zjadają ok. 400 ton rogali. Jak wszyscy pewnie wiemy - rogal jest z ciasta półfrancuskiego, nadziany jest białym makiem i owocami kandyzowanymi i waży jakieś 200-250 gramów. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a dokładnie w proporcjach. Oryginalna receptura zakłada bowiem, że na 12 kg ciasta trzeba zużyć nie mniej, nie więcej, lecz 3 kg maku i pół kilo kandyzowanych owoców.
- Inaczej nie będziemy mieć do czynienia z rogalami świętomarcińskimi, lecz... marcińskimi. A różnica jest mniej więcej taka jak między adidasami i abibasami - mówi Marzena Rutkowska-Kalisz, rzecznik prasowy Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej w Poznaniu.
By nie było wątpliwości, rogale - te oryginalne - są opatrzone unijnym symbolem produktu regionalnego. Bo nazwa "rogale świętomarcińskie" jest w unijnym spisie chronionych nazw pochodzenia i oznaczeń geograficznych.
To oznacza, że tradycyjne świętomarcińskie rogale mogą piec tylko ci cukiernicy z Wielkopolski, którzy robią to zgodnie z tradycyjną recepturą i przeszli weryfikację wielkopolskiego wojewódzkiego inspektora jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.
- Inaczej nie będziemy mieć do czynienia z rogalami świętomarcińskimi, lecz... marcińskimi. A różnica jest mniej więcej taka jak między adidasami i abibasami - mówi Marzena Rutkowska-Kalisz, rzecznik prasowy Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej w Poznaniu.
By nie było wątpliwości, rogale - te oryginalne - są opatrzone unijnym symbolem produktu regionalnego. Bo nazwa "rogale świętomarcińskie" jest w unijnym spisie chronionych nazw pochodzenia i oznaczeń geograficznych.
To oznacza, że tradycyjne świętomarcińskie rogale mogą piec tylko ci cukiernicy z Wielkopolski, którzy robią to zgodnie z tradycyjną recepturą i przeszli weryfikację wielkopolskiego wojewódzkiego inspektora jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Co mają adidasy i abibasy do poznańskich rogali?
cracken001
03.11.09, 16:03
NIGDY nie lubilem tych rogali,choc tak sie sklada,ze mam na imie Marcin»
Najczęściej czytane24 htydzień




