Co mają adidasy i abibasy do poznańskich rogali?

saw
02.11.2009 , aktualizacja: 05.08.2010 20:06
A A A Drukuj
Koniec z wolną amerykanką! Chcesz sprzedawać rogale świętomarcińskie, musisz mieć specjalny unijny dokument.
Rogale świętomarcińskie
Fot. Andrzej Monczak / AG
Rogale świętomarcińskie
11 listopada poznaniacy zjadają ok. 400 ton rogali. Jak wszyscy pewnie wiemy - rogal jest z ciasta półfrancuskiego, nadziany jest białym makiem i owocami kandyzowanymi i waży jakieś 200-250 gramów. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a dokładnie w proporcjach. Oryginalna receptura zakłada bowiem, że na 12 kg ciasta trzeba zużyć nie mniej, nie więcej, lecz 3 kg maku i pół kilo kandyzowanych owoców.

- Inaczej nie będziemy mieć do czynienia z rogalami świętomarcińskimi, lecz... marcińskimi. A różnica jest mniej więcej taka jak między adidasami i abibasami - mówi Marzena Rutkowska-Kalisz, rzecznik prasowy Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej w Poznaniu.

By nie było wątpliwości, rogale - te oryginalne - są opatrzone unijnym symbolem produktu regionalnego. Bo nazwa "rogale świętomarcińskie" jest w unijnym spisie chronionych nazw pochodzenia i oznaczeń geograficznych.

To oznacza, że tradycyjne świętomarcińskie rogale mogą piec tylko ci cukiernicy z Wielkopolski, którzy robią to zgodnie z tradycyjną recepturą i przeszli weryfikację wielkopolskiego wojewódzkiego inspektora jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów